Zwycięzca własnej porażki


Image

Jeśli zaczniesz uprawiać sport choćby amatorsko, przekonasz się, że jest to zupełnie inny sen niżeli ten z telewizji. Sport nie jest łatwym kąskiem. Zarówno w treningowych postanowieniach i systematyczności, jak i po zawodowej jego stronie. Gdyby przyjrzeć się profesjonalistom, to nie jest łatwy kawałek chleba. Poza sportowym talentem i intensywną pracą nad swoim ciałem, trzeba jeszcze poskromić duszę. Emocje. Świat pełen wrażeń i często niestety niemiłych spojrzeń na porażki. Nic nie poda zawodnikowi tak silnego argumentu do dalszej pracy, jak zwycięstwo. Wykonanie założonego planu czy zaskoczenie samego siebie lepszym niż przewidywany, wynikiem. Bo wtedy staje się doceniany przez innych. Jest pamiętany.

Właśnie czytam o Agnieszce Radwańskiej, jak niesiona jest teraz w sławie przez dziennikarzy po wygranym, najważniejszym po wielkoszlemowych zawodach, tenisowym turnieju w Miami. I to z samą Sharapową, z którą miała na pieńku i prywatnie. Bo sportowcy są buńczuczni i czasami się boczą, ale tacy być muszą. Jeśli cokolwiek trenowałeś, coś o tym wiesz. Człowiek musi być charakterny bez tego nie osiągnie sukcesu. W sporcie nie ma miejsca na popłoch, tu trzeba być zawsze wewnętrznie silnym. Bo nawet kontuzja tak nie przygasi pasji, jak często mało trafna opinia otoczenia czy sportowych dziennikarzy. Na szczęście są i tacy, którzy motywują.

Myślę, że każdy sportowy dziennikarz powinien mieć za sobą szereg zawodów, turniejów, doświadczenia w sportowej rywalizacji. Bo to uczy pokory, uczy też rozumienia stanu jaki nie zawsze jest fizycznym osłabieniem czy zaniedbaniem treningu, a pewną „stratą” w psychice. Bo jeśli niszczy się jej podwaliny, niszczy się całą sportową osobowość.

Krytyka jest właściwa, jeśli mierzy we właściwym kierunku. Krytykować, nie oznacza gasić światła, a jedynie dostrzec niuanse, które stały się być może przyczyną porażki. Nie staję tu w obronie nagannych sportowców, którzy bazują na swojej dawnej sławie czy osiągnięciach, wymagając wygranych od teraźniejszości bez wkładu własnej pracy, bo są i tacy. Biorę w obronę tych, których pieścimy słowami kiedy stają na najwyższym podium, a w przypadku potknięcia zrównujemy z ziemią.

Jedno, drugie, piąte z rzędu zwycięstwo często podsyca oczekiwania. Zwiększa apetyt na więcej. Daje zawodnikowi moc. Ale spójrzmy na sportowca, jak na człowieka, nie na maszynę.  On pracuje na swój sukces latami, nie odkrywa czegoś w jednej sekundzie, to niemożliwe. Bo ciało wymaga naprawdę sporo pracy by mogło sprostać sportowym obciążeniom w danej dyscyplinie. Cokolwiek to jest, czy bieganie, czy tenis. Ciało się szlifuje. Często od dziecka przygotowując je do pracy na najwyższych obrotach, w najlepszym dla niego momencie. Sportowiec to zwykły człowiek. Ma też duszę, a psychika wymaga często dużo więcej pracy niż ciało. I często jej „kontuzje” są znacznie trudniejsze niżeli nadwyrężony mięsień, czy dająca się diagnostycznie szybko „zreperować” stopa. Tu już nie ma techniki, medycznego sprzętu, ten „sprzęt” stanowią ludzie. Także my, zwykli pasjonaci danej dyscypliny, kibice czy dziennikarze, stajemy się często silnym wsparciem bądź czynnikiem demotywującym przygaszonego porażką sportowca. Tak jak wtedy, kiedy biegnący Marcin Lewandowski przewraca się w półfinale ważnego biegu, w którym mógł walczyć o zwycięstwo i tytuł mistrzowski. Iluż wtedy ludzi dawało mu słowa wsparcia, to szalenie ważne!

Pamiętajmy, że porażka nie czyni sportowca przegranym. Nie czyni go słabszym. Musi czynić go silniejszym w walce o sukces, po którym zazwyczaj zawsze, unoszony jest na piedestale pozytywnych wrażeń. Doceńmy zatem porażki, bo to one tworzą sukces. Bez nich, żaden sportowiec nie mógłby być jeszcze lepszy. Także i my, mali pasjonaci swojej dyscypliny. Doceniajmy innych, doceniajmy siebie.

Zdjęcie w ubraniach firmy Puma, dostępnych w sklepie sklepbiegacza.pl oraz w jego stacjonarnych punktach. Więcej na http://www.sklepbiegacza.pl

koszulka – Puma Logo Tee

czapeczka – Puma Complete Running Cap

Tekst i zdjęcie: Aleksandra Janiszewska

Artykuł napisany dla: treningbiegacza.pl

Reklamy

Autor: Ola

Codzienność dzielę z bieganiem, kolarstwem górskim i pływaniem. Jestem wiernym miłośnikiem muzyki, jazzowych maratonów i ciepłych, miękkich nut. Fotografia, poezja, pisanie to poza sportowe pasje. Sądzę, że najlepszą pożywką mózgu jest jego dziki stan, bo wtedy świat dzieje się bardziej intensywnie. Z wykształcenia marketingowiec, w życiu „łamigłówek” i pasjonatka ruchu. Ludzie i ich świat, są dla mnie ważni. Redaktor treningbiegacza.pl , członek Yacht Klub Polonia Malmö w Szwecji, współorganizator koncertów muzycznych i zlotów żeglarskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s