…no drafting…

chodzi między innymi o to, że nie można jechać komuś na kole, w czyimś tunelu aerodynamicznym, ani tez obok  kogoś, min 2 m w bok,  ktoś kto „ draftingował” dostawał ostrzeżenia a za drugim razem karne minuty;

Image

mi to nie groziło, co najwyżej Czytaj dalej „…no drafting…”

…pływanie…

Start z wody (1,9m do przepłynięcia maks. w czasie 70 min, temp wody 21 st C) ,

Image

dobrze ze temperatura wody była powyżej 16 st C bo nie mogłabym wystartować; nie zaopatrzyłam się w piankę, która poniżej 16 st C jest obowiązkowa, gdyby temp wody była powyżej 23 st C wszyscy wyglądaliby tak jak ja 😉 (powyżej 23 st C pianka zabroniona); płynęłam sobie równym tempem z równym oddechem moją krytą żabą, z nawigacją tj. wypatrywaniem kolejnych boi nie było problemu choć według mnie powinny być wyższe i najlepiej żółte; jak płynie przed tobą niemały tłum i tak kotłuje w tej wodzie to jednak może być problem z Czytaj dalej „…pływanie…”

…najbardziej bałam się roweru…

Pojechałam na MTB, opony były do wymiany, do tej pory takie traktory miałam, ze chłopi na wsi mają mniejsze bieżniki w traktorach ;)))), do czasu kiedy zaczęłam „trenować” w ogóle nie jeździłam na rowerze, nie czułam takiej potrzeby; prawda jest taka, że z rowerem przeprosiłam się dopiero w kwietniu, opony na sliki wymieniłam miesiąc przed triathlonem, z 1,95 na 1,5 cala.

Treningi w zasadzie polegały na badaniu ile czasu zajmuje mi przejechanie określonego dystansu i szacowaniu czy wytrzymam to tempo do końca dystansu (90km ).

Martwiłam się, ponieważ wychodziło trochę na styk, po zmianie opon czas się poprawił, ale tez bez rewelacji.  Najdłuższe dystanse jakie przejechałam przed triathlonem za jednym razem to 60 km i 50 km, pozostałe to zawsze koło 30 km.  Wiedziałam że jak złapię gumę to może być naprawdę problem ze zmieszczeniem się w czasie regulaminowym, czyli razem z pływaniem 5:20.

To, jak biegniesz czy płyniesz zależysz od twoich nóg, rąk, głowy, silnej woli, a rower to maszyna, która może Cię zawieść.

Mnie na szczęście moja nie zawiodła. Nic nie „dłubałam” przy rowerze, nie robiłam żadnych przeglądów, pomyślałam: lepsze wrogiem dobrego, jak wszystko dobrze działa to może lepiej nic nie poprawiać; no ale dzień przed wyjazdem okazało się że tylne koło jest do centrowania, udało się: wyjazd o 17 tej a ja koło 13 tej jeszcze jeździłam po jakiś skiteamach, na szczęście z dobrym efektem:  relacja z trasy rowerowej później; jedno jest pewne: pokochałam rower! normalnie: sama siebie nie poznaję

Image

a po rowerze jeszcze półmaraton:) Czytaj dalej „…najbardziej bałam się roweru…”

…zakochałam się triatlonie…

na zabój!

w zasadzie przygotowania, mam tu na myśli pływanie, zaczęłam w grudniu (basen dwa trzy razy w tygodniu) – postawiłam na styl klasyczny,  wolniejszy od kraula ale pewny, to znaczy, kontrolowany, równy oddech i co ważne cały czas kontroluję czy płynę w dobrym kierunku, czyli problem nawigacji z głowy, w efekcie mój klastyczny jest równie szybki jak mój niedopracowany (choć też dobry) kraul. Czytaj dalej „…zakochałam się triatlonie…”

Sylwia w Suszu (nieoficjalne wyniki)

1,9 km do pokonania w wodzie, 90 km na rowerze i na deser polmaraton (21,1 km). Morderczy upal. 472 zawodnikow a wsrod nich debiutantka: nasza Sylwia!

GRATULACJE!

Wiecej informacji i relacja Sylwii juz wkrotce!

http://herbalifetriathlon.com/index.php?option=com_k2&view=item&id=291:nieoficjalne-wyniki&Itemid=147