Bieganiu trzeba się poddać.

Nie jestem typowym maratończykiem. Długodystansowcem z powołania.
Jestem biegaczem, pączko-zrzucaczem. Kocham ciastka, ale one mnie nie.
Bieganie jednak polubiło mnie bardziej, z wzajemnością. Oddaję mu każdą wolną chwilę. A kiedy brakuje czasu na trening, burzy się we mnie świat. Dlatego czynię życie tak, by w codzienność zakradała się odrobina wolności. Kiedyś mijałam marzenia, dziś częściej przy nich przystaję. A potem, zwyczajnie dotykam codziennością. Dzięki bieganiu.

By polubić świat pasji, trzeba najpierw się z nią zapoznać. Podjąć próbę. Posmakować. Nie podawać sobie argumentów z przeciwległych biegunów, nie przekonywać ciała: „nie podołam”, „nie potrafię”, „to nie dla mnie”.
Bieganiu trzeba się poddać.
Oddać ciału przestrzeń myśli.
Rozmawiać ze sobą.
Wyciszyć.
Poczuć jak smakuje wolność. Wolność, jaka kryje się we własnym ciele i próbować się w nie wsłuchać.

W bieganiu nigdy nie zmierzasz donikąd. I nigdy, nie zawracasz. Bo każdy kilometr to krok przed siebie, nawet jeśli pokonujesz go często tą samą ścieżką.

Spróbuj.

Image

Treningi gorsze i lepsze

…dziś był ten lepszy.

Biegło mi się lekko mimo większego tempa, może to za sprawą lekkiego ubrania – już nie mogę się doczekać ciepłych wiosennych dni. Od tego treningu rozpoczynam etap wybiegania, czyli jak najdłuższe dystanse; dziś było około 12 km a  piątek będzie 15 km. Mam nadzieję że nie będę miała wrażenia jakbym ciągnęła za sobą dryfkotfę. Podczas takich gorszych treningów pamiętam o tych lepszych, o tym że przecież mogę, że teraz to tylko chwilowa niedyspozycja, może przetrenowanie, może
za mało węglowodanów. No i myślę o maratonie.  Silesia Maraton – to będzie mój trzeci Silesia Maraton – nie może być gorszy niż poprzednie. To dopinguje. I tak sobie myślę, że w  bieganiu czy też innej dyscyplinie sportu tak jak w życiu, czasem jest lepiej a czasem gorzej, jak sobie pościelisz tak sie wyspisz – co teraz, i jak wybiegam to moje i na pewno zaoowocuje to na starcie 🙂

Panda Yolanda

Wiosna mówiła, że przyjdzie w weekend. Choć nie wiem, czy dogada się ze słońcem. Oby!

Jak mi się chce, do nut. Do pianina. Do gitary. Do tego co kiedyś potrafiły palce, bo pamiętał je mózg. Nie potrafię odnaleźć szufladek, w których zapisane były biało-czarne klawisze fortepianu. Oj, jak chciałabym znowu myśleć wiolinowo.

Nie pobiegałam rano, nie podjęłam tego kroku wieczorem. Dałam stopom wolne, przyda im się oddech. Poszłam na kawę, do kuzynki, Pandy Yolandy. Ma fajne, czerwono-ścienne mieszkanie. Były i gołębie na balkonie. Dwa. Były, bo już ich nie ma. Całkiem pierzaste były, takie zwykłe dachowce. Lubię dachowce, czy to koty czy inne stwory. Po gołębiach dziś nie ma śladu, wyprowadziły się. Nie wiem, jakiej Jola słucha muzyki, ale może nie tolerowały nawyków nowego lokatora ;-).

Żeby nie popaść w bezruchową depresję, wybrałam dziś dwa kółka. Pedałowałam w deszczu, w rowerowych spodniach trzy czwarte. Lampki, odblaski, pełen efekt choinkowy, mimo iż bliżej do świąt wielkanocnych niżeli do wigilijnej gwiazdki. Ścigałam się z autobusem linii miejskiej, potem do akcji wkroczyła koparka, ale z nią nie miałam żadnych problemów sprinterskich. Był też pan na szosówce w niebieskiej czapce. Śmignął, szuuu! I już go nie było. Bez kasku, o zgrozo!
Ja za to czułam się bezpiecznie w swojej skorupce na głowie, bo nigdzie się bez niej na jednośladzie nie ruszam. Dobrze, że biegać nie trzeba w kasku! Na pewno jednak warto pamiętać o tym, by być widocznym. Nie zaszkodzi choć jeden, dodatkowy odblaskowy element. Choć zdarza się, że ludzie patrzą na biegaczy jak na kosmitów, ale to chyba mi się podoba. Mogę być Alfem, albo ET. Lubię świecić seledynem w nocy. I lubię kolorowo biegać!

Teraz pozostaje mi tylko przekonać Pandę Yolandę do ruchu, choćby w poszukiwaniu zagubionych gołębi. To może być fajny bieg na orientację z wyczuciem ornitologicznym.  Niech będzie to mój taki mały, priorytet wiosenny.

Image

Pierwszy list od trenera

Cześć Agata,

Cieszę się, że popracuję z prawdziwą ultraską. Przy okazji chcę pogratulować świetnych wyników i wyboru biegania jako najlepszej pasji na świecie.

Powiem szczerze, że realizujesz dość trudny trening oparty na dodatkowym obciążeniu (2,5kg).

Chciałbym, jakby była taka opcja, aby jeden trening był wykonywany bez tego 2,5 kilogramowego plecaka. Organizm też musi poczuć świeżość naturalnego biegu.

Pierwszy tydzień (12.03-18.03) w oparciu o dane jakie mi podesłałaś proponuję taki:

Czytaj dalej „Pierwszy list od trenera”

Pierwszy trening i stłuczka

Uwaga! uwaga! oficjalnie rozpoczęłam plan treningowy do SILESIA MARATONU! Na dobry początek miało być 40 minut, spokojnego biegu. „Miało być” – wyszło? Intensywne 40 minut, ponieważ musiałam wyrzucić negatywne emocje. Ktoś zapyta skąd te emocje???

 Przed południem…jedna pani…drugiej pani wjechała w bok. Ofiara – to niestety ja i moje autko. Więc ciśnienie miałam wielkie. Jeśli ktoś się zastanawia, czy bieganie pomaga w pozbyciu się nerwów – jestem najlepszym przykładem – POMAGA!!!
Trening zaliczony…w nowych, pięknych i bardzo wygodnych PUMACH FAAS 500, w kolorze: szaro, niebiesko, różowym. Tak, tak, w różowym:)
Buty są sprężyste, miękkie i fajnie oddają energię z podłoża.
Dzisiaj macie też okazję zobaczyć dwa zdjęcia z mojej „Czeluści”. Pierwsze może mniej okazałe, bo to widok z klatki. Za to drugie: moja ukochana ścieżka przez pola.

Niedzielny poranek

Siedząc wczoraj przed komputerem i zerkając w okno postanowiłam, że trzeba wykorzystać ten piękny słoneczny,ale zarazem wietrzny dzień. Miałam  zrobić trening na bieżni (co oznacza siedzenie bieganie w domu) ale ” nie, tak być nie może” powiedziałam sobie ” za oknem słoneczko zachęca do wyjścia”. Zapytałam dzieciaki czy nie miałyby ochoty przebiec  5 km w wolnym tempie.
Nie trzeba było pytać dwa razy; ja i troje dzieci: Paulina, Adam, Sebastian ubraliśmy się odpowiednio i ruszyliśmy przed siebie. Pogoda nam dopisywała, słoneczko nam przyświecało i nie było w czasie biegu czuć zimnego wiatru. Dzieciaki były zadowolone , mogliśmy wymienić się spostrzeżeniami w czasie biegu. Starałam się zwracać uwagę jak biegają i czy odpowiednio stawiają stopy. Po powrocie do domu byliśmy bardzo zadowoleni z siebie i tak naładowani pozytywną energią, że zabraliśmy się za nasze brzuszki i mięśnie grzbietowe. Wspólnie stwierdziliśmy,że mamy ochotę na więcej. Paulina powiedziała, że „jakby nie poszła biegać to na pewno by spala ,a tak zrobiła coś dla siebie i swojego organizmu, czuje się szczęśliwa”.
Bardzo polecam wszystkim taką formę spędzania czasu z dziećmi!!!

Ser, białko i mózg.

Od dziś, przez cały najbliższy tydzień, warto rozmawiać ze swoim mózgiem. Właśnie rozpoczął się Tydzień Mózgu. W takim razie, to powinien być mądry tydzień!

Na dodatek, mój ulubiony, żółty ser w roli głównej. Cytując za „Style i Charaktery”, dieta wysokobiałkowa powoduje zwiększenie wytwarzania neuroprzekaźników, czyli jednym słowem usprawnia nasz mózg. To fajnie, bo uwielbiam żółty ser z dziurami, bez dziur i pomiędzy dziurami. To moja poza biegowa pasja, jakże mysia i wdzięczna. No i przede wszystkim, pyszna i zdrowa! Pamiętajmy jednak żeby kupować pełnowartościowe sery, a nie podrobione serowe nazwy. To ma znaczenie – skład ma znaczenie. Bo rynek raczy nas wieloma gatunkami serów, ale i serami… seropochodnymi. Nie omieszkajmy też zaprzyjaźnić się z rybką, tylko nie tą z akwarium, tej nie jedzmy! Polubmy też kurczaki i może choć na ten tydzień, dajmy spokój świnkom. Wtedy nasz mózg polubi nas bardziej, a na pewno zacznie z nami lepiej współpracować.

Dzisiejszy poniedziałek, poza dobro-mózgostanem, serwuje nam także Światowy Dzień Drzemki w Pracy. Wow, no to nic tylko uciąć komarka. Zatem wszyscy, ale to bez wyjątku, robimy sobie dziś przerwę: liczymy barany, czy owce i śpimy. Drzemka standardowo nie trwa dłużej, niż będziemy drzemać ;-). Nie śpijcie jednak zbyt długo, bo zapomnicie wyjść z pracy. No a przecież po pracy czeka nas trening! Ta odrobina ruchu na pewno przyda się dla mózgu, on lubi endorfiny. To karma duszy. I lepszy, pozytywny świat!

Wtedy będziesz spoglądać na świat „z jajem” 🙂

Image

Tym razem nie o bieganiu…

Nie pisałam wcześniej, że mój ukochany zimowy sport to narciarstwo. Jazda na nartach pozawala mi jakoś znosić zimę, mrozy i ubieranie się „na cebulę”.  Wykrawając troszkę wolnego – pojechałam chyba już na ostatnie tej zimy – szusowanie do Wisły. I miła niespodzianka – śnieg był, słońce świeciło, mało ludzi. Jak na środek marca – warunki wręcz idealne:) Tylko dzisiaj deszcz…Ale i tak musiałam wracać do pracy, więc nie narzekam.
Od jutra trening według rozpiski…Na dobry początek – 40 minut spokojnie!
i będą zdjęcia – zobaczycie moją „Czeluść”!

Zdarza się, że…

Link do filmu

… poznajemy kogoś, wymieniamy pasje. Tańczymy. Śpiewamy. Biegamy.

Kocham miękką muzykę, smooth jazz, ciepłe nuty. Delikatne dźwięki pianina, czy akustycznej gitary. Wokal, jaki urzeka w przekazie poetyckiej treści. Zafascynował mnie jej muzyczny świat, a ona polubiła moje sportowe pasje – mountain bike, bieganie. Umawiałyśmy się zawsze za krzakiem, przy płocie jej domu. Rankiem. Wcześniej. Godzinna przebieżka z porannymi śpiochami w oczach, to co! To była motywacja! Bo trzeba było stawić się punkt szósta za krzakiem. Ten krzak wpisał się w nasze życie, tak jak codzienne poranne przebieżki.

Dziś, mieszkamy od siebie znacznie dalej. I nie możemy już umawiać się pod tym samym krzakiem, by pobiegać. Ale nadal mamy pasje, które w sobie cenimy. Nadal z przyjemnością zjawiam się na koncertach Anity i jej zespołu „Pilar”, bo to jeden z piękniejszych muzycznych światów jaki poznałam. A przecież tak często, biegam z muzyką. Ona, mam  nadzieję, biega czasem wśród swoich krzaków, w innym już lesie. I nadal pozostaje szalona, tak jak na załączonym powyżej linku, choć w tu zupełnie nie swoim repertuarze. Ale przecież, pasją można się doskonale bawić!

Jakikolwiek dzieje się świat, staje się ciekawszy. Ciekawszy o to, co robisz z przyjemnością. Zaangażowaniem. W każdej fascynacji poznajesz siebie, krok po kroku. Swoje możliwości, ograniczenia, stajesz bliżej marzeń. Z czasem okazuje się, że sięgasz po nie jak po dobrą książkę, w której treści zatapiasz myśli bez reszty. Pochlania Cię świat, którego wcześniej nie znałeś, a może się bałeś. Świat bliżej Ciebie, w większym rozumieniu inności i pasji innych. Bo jeśli masz pasję, zrozumiesz i czyjąś. I możesz spróbować pięknie się nią dzielić.

Link do filmu

… poznajemy kogoś, wymieniamy pasje. Tańczymy. Śpiewamy. Biegamy.

Kocham miękką muzykę, smooth jazz, ciepłe nuty. Delikatne dźwięki pianina, czy akustycznej gitary. Wokal, jaki urzeka w przekazie poetyckiej treści. Zafascynował mnie jej muzyczny świat, a ona polubiła moje sportowe pasje – mountain bike, bieganie. Umawiałyśmy się zawsze za krzakiem, przy płocie jej domu. Rankiem. Wcześniej. Godzinna przebieżka z porannymi śpiochami w oczach, to co! To była motywacja! Bo trzeba było stawić się punkt szósta za krzakiem. Ten krzak wpisał się w nasze życie, tak jak codzienne poranne przebieżki.

Dziś, mieszkamy od siebie znacznie dalej. I nie możemy już umawiać się pod tym samym krzakiem, by pobiegać. Ale nadal mamy pasje, które w sobie cenimy. Nadal z przyjemnością zjawiam się na koncertach Anity i jej zespołu „Pilar”, bo to jeden z piękniejszych muzycznych światów jaki poznałam. A przecież tak często, biegam z muzyką. Ona, mam  nadzieję, biega czasem wśród swoich krzaków, w innym już lesie. I nadal pozostaje szalona, tak jak na załączonym powyżej linku, choć w tu zupełnie nie swoim repertuarze. Ale przecież, pasją można się doskonale bawić!

Jakikolwiek dzieje się świat, staje się ciekawszy. Ciekawszy o to, co robisz z przyjemnością. Zaangażowaniem. W każdej fascynacji poznajesz siebie, krok po kroku. Swoje możliwości, ograniczenia, stajesz bliżej marzeń. Z czasem okazuje się, że sięgasz po nie jak po dobrą książkę, w której treści zatapiasz myśli bez reszty. Pochlania Cię świat, którego wcześniej nie znałeś, a może się bałeś. Świat bliżej Ciebie, w większym rozumieniu inności i pasji innych. Bo jeśli masz pasję, zrozumiesz i czyjąś. I możesz spróbować pięknie się nią dzielić.

niecodzienna codzienność

Dzisiaj rano sąsiadka zadeklarowała się, ze zawiezie mnie po mojego starszego syna do przedszkola… Po piątej nocce w pracy, zanim zasnął mój młodszy syn,  wypiłam kawę i zjadłam dużo karmelu, by trochę się obudzić…
Nie pamiętam trzech godzin pomiędzy 11-tą, a 14-tą, więc pewnie spałam..;)
Wyrwana ze snu dźwiękiem telefonu, mało jeszcze rozumiejąca usłyszałam: nie mam paliwa… O której mam przyjść, żebyś zdążyła po Piotrusia i na autobus powrotny??
O rany! Jak obuchem w głowę… aaaaa…. za 25 minut…
Nie napalone w piecu, nawet drewno nie przyniesione, obiadu nie ma i… juz biegnę po syna do przedszkola…
Przyśpieszam, bo jak nie wyrobimy się na busa, to drepczemy z synem 3,5km do domu…
Daliśmy rade… Biegiem z synem na rękach wpadam do busa… Towarzystwo już nawet nie patrzy się na mnie zbyt długo.. Przyzwyczajone… Praktykowane dziesiątki razy i ten sam kierowca… uśmiecha się w lusterku:)

Dzieci po obiedzie…, kolacji, kąpieli już śpią od godziny… Ciepło w domu:)
Mam chwile dla siebie, by trochę pomyśleć, zajrzeć tutaj…

1%

Mam na imię Anna i razem z mężem Mariuszem wychowujemy 10 dzieci w wiosce dziecięcej w Rajsku. Dwoje dzieci mamy biologicznych, ośmioro przysposobionych. W Rajsku gdzie mieszkamy dzięki Fundacji Bliżej Człowieka mogliśmy stworzyć rodzinę dla tych dzieci, żeby mogły poczuć ciepło domowego ogniska i czerpać wzorce na przyszłość. Staramy się w nich rozwijać pasję do aktywnego trybu życia: chodzimy z nimi po górach, na basen, organizujemy wycieczki, treningi capoeiry. I biegamy!

Mój mąż pracuje w Państwowej Straży Pożarnej w Wadowicach. Ja, dzięki temu, że mogę być w domu cały czas,  zauważyłam i zrozumiałam potrzeby i braki tych dzieci. Staramy się z mężem zarażać je aktywnością. Ja biegam od 3 lat mój mąż dłużej, a teraz zaczynają biegać z nami dzieci. Mają już kilka startów za sobą bieg w Rudzie Śląskiej, Brzeszczach, Bieg Olimpijski w Warszawie. Kupiliśmy też do naszego domku bieżnie, na której trenujemy jak jest fatalna pogoda na dworze.

Bardzo prosimy was o wsparcie 1% podatku na nasz domek żebyśmy mogli w dalszym ciągu zaszczepiać w dzieciach pasję do biegania!

Oto przykład jak należy wypełnić PIT aby pieniążki trafiły do naszych dzieci.

O. WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)

Należy podać numer wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (Numer KRS) organizacji wybranej z wykazy oraz wysokość kwoty na jej rzecz

305.Numer KRS0000133286 Wnioskowana kwotaKwota z poz 306 nie może przekroczyć 1% kwoty z poz 188 po zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół

1%

P. INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE  Podatnicy, którzy wypełnili część O, w poz. 307 mogą podać cel szczegółowy 1% a zaznaczając kwadrat w poz. 308 wyrazić zgodę na przekazanie OPP swojego imienia i adresu wraz z informacją o kwocie z poz. 306.

                     W poz. 309 można podać dodatkowe informacje, np. ułatwiające kontakt z podatnikiem (telefon, e-mail)

307. Cel szczegółowy 1%Ważne       DLA FUNDACJI   BLIŻEJ CZŁOWIEK – DOM 46 308. Wyrażam zgodę

X

x

309.Opcjonalnie: adres e-mail

Gdzie są moje cztery łapy?

Dzień dobry, wstałaś już?

Godzina 6.00. Budzik. Telefon. Pierwsze wiadomości w radiu. Poranna gazeta na stole. Codzienny zamęt. Myślę tylko o tym, co on. O powietrzu, ruchu, przestrzeni. On, ma cztery łapy i czarny, wilgotny nos. No i kilka czarno-beżowych łat.

Blisko jest las, tam biega się pełniej. W ciszy, z dala od zgiełku. Bo przecież nie każde miasto bywa takie miejskie, niektóre miasta mają szczęście. Może i ja, że mieszkam tuż obok lasu. Duże katowickie osiedle, jedno z wielu.
Być może bieganie to jedyna piękna samotność, ale w towarzystwie zawsze dzieje się pełniej.
Nie mieszkamy ze sobą, ale zdarza nam się biegać wspólnie. Wprawdzie on ma dużo lepsze przyspieszenia i mimo swoich psich jedenastu lat, ponadczasową kondycję – wyprzedza mnie znacznie szybciej niżeli Forrest Gump.

Bieganie, to takie szybsze chodzenie, tylko troszeczkę ponad ziemią. Potem, wejdzie Ci to już w nawyk. I wszędzie, będziesz poruszać się szybciej, radośniej i pewniej. Będziesz się unosić. Nieważne jak spojrzą na Ciebie ludzie, ważne że Ty poczujesz się pewnie w ich spojrzeniu.

„Zawsze jak gdzieś szedłem, to biegłem.” /Forrest Gump/

Nie lubisz biegać samotnie? Znajdź dla siebie przyjaciela, w rozumieniu pasji i w łaknieniu ruchu. Może mieć także cztery łapy. Uwierz, to doskonały kompan w biegowej przygodzie. Tylko pamiętaj, że zawsze powinien mieć zimny, wilgotny nos!

 

Image

Mordek, mój biegowy Forrest Gump.

Panowie, najlepsze kwiatki to wspólny trening!

Image

Puma Faas 300  /fot. internet/

Czasami kobiety chodzą na rzęsach, by czuć się kobieco. W pełnym makijażu oczu, z wyraziście podkreślonymi szminką ustami. Zakładamy szpilki, kokietujemy. Przecież to takie kobiece!
Bo jakież życie mieliby mężczyźni bez kobiet? Kto by ich drażnił, kąsał, szczypał. Kto ściągałby kołdrę nocą, kazał wychodzić na wieczorny spacer z psem, kiedy w telewizji dzieje się męski futbol? Kogo mieliby kochać Panowie, gdyby nie było nas dla nich?

Czy w maratonach biegałoby tylu mężczyzn, gdyby nie startowały w nich panie? I kto motywowałby płeć męską na trasie, rozpraszał kołyszącym ruchem bioder? Dziś nasze święto, drodzy panowie. Może zamiast wieczornego meczu w telewizji pójdziemy razem pobiegać?

Panie, zdejmijcie czasami makijaż z oczu, zostawcie w domu obcasy.
Wskoczcie w wygodne i pełne pozytywnej, kolorowej radości, ubranka z biegowej kolekcji firmy Puma.Poczujcie się wiosennie, biegajcie wiosną z impetem. Posmakujcie nowej pasji, jaką być może stanie się dla Was bieganie.
Dziewczyny, ruch może być kolorowy i modny!
Wybierz swój kolor, fason i bądź pełna energii na wiosnę! W takich odcieniach, makijaż staje się zbędny!

Image

Kolekcja damska Puma  /fot.internet/