Biegowy minimalizm. Co na to Twoje stopy?

Image

fot. Ola Janiszewska

Rozpoczęłam minimalistyczny czas. Czas, w którym liczą się minuty pokonanych kilometrów i technika biegu. Cóż w tym takiego skrajnego? Jedynie buty, mniej zaawansowane technologicznie. I tu kryje się tytułowy minimalizm. To nie jest jednak taka różnica jak pomiędzy markowym trampkiem uznanej w świecie firmy, drepczącym pospolicie ulicami miast, a niewiadomym pochodzenia tenisówkiem. Tu wkracza nowa era, nowy czas biegania.

Czy to tylko marketingowy chwyt, czy coraz silniej atakujące zewsząd informacje o zdrowym, minimalistycznym bieganiu? W czym zatem kryje się owy minimalizm?
Na pewno nie Czytaj dalej „Biegowy minimalizm. Co na to Twoje stopy?”

MARATHON! YOU CAN DO IT

Celowo przytaczam amerykański tytuł książki, która w Polsce wychodzi jako „Maraton. Trening metodą Gallowaya”. Według mnie pełniej oddaje treść  niż jego polski odpowiednik. Tak, jestem zdania, że do maratonu można dojść. I, że każdy może go ukończyć. Oraz, że nie jest dla zawodnika żadną ujmą gdy na trasie regularnie, jeszcze zanim poczuje „ścianę” urozmaica bieg przerwami na marsz.

Debiutant ma z reguły przed pierwszym startem startem mnóstwo pytań. Na większość z nich znajdzie odpowiedzi w podręczniku Jeffa Gallowaya. Autor, olimpijczyk i trener, wiele lat temu stworzył program pozwalający każdemu przygotować się do maratonu i z sukcesem go ukończyć. Niejednokrotnie odwołuje się do własnych doświadczeń, przywołuje też przykłady swoich podopiecznych.

Bardzo żałuję, że nie Czytaj dalej „MARATHON! YOU CAN DO IT”

…podnoszę poprzeczkę…

i zobaczymy jaki będzie tego efekt; piątek pod wieczór było krótko 7,5 km ale dość intensywnie; w sobotę rano z powrotem byłam na Dolince, spóźniłam się na trening i wybiegłam naszej grupie naprzeciw – moje założenie to treningi w tempie minimum 5 min/km – utrzymywanym jak najdłużej – zatem zaraz z Januszem odstawiliśmy resztę ekipy :), w sobotę stuknęło około 9 km. W niedziele trening z rozgrzewką w tempie około 4:40 przez 1,5 -1,8 km, reszta w średnim tempie około 5,05 min/km, całość 14 km.
Dziś odpoczynek –  trening regeneracyjny, w środę w tempie minimum 5 min, dystans minimum 8 km, w czwartek znów regeneracja, w sobotę się nie oszczędzam…

Agata Matejczuk – biegowa gazela

Agata Matejczuk, niepozorna dziewczyna o nadprzyrodzonej wewnętrznej sile i pięknej osobowości. Skromność. Nieśmiałość. Talent. Wielki talent. Bo któż startuje w dwunastogodzinnym biegu i osiąga doskonały rezultat zajmując piętnaste miejsce open i czwarte wśród kobiet w zmaganiu z czołówką polskich biegaczek ultra, a sześć dni później podchodzi do maratońskiego dystansu?
Nieliczni. Tylko ludzie pełni pasji. Pełni miłości do biegania. Pełni zakochania w dyscyplinie, która wymaga nie lada wysiłku, treningu, kondycji. Agata… biegowa „gazela” z Łodzi waży zaledwie 47 kg, w porywach może 48 kg. Ciekawa uroda i miły uśmiech. Oczy pełne ufności i niesamowicie naturalna wizualność. Tu nie ma retuszu, zarówno w powierzchowności jak i wnętrzu.

Na zdjęciu: Agata Matejczuk w Silesia Marathon 3.05.2012 r.

fot. Damian Wojciechowski

Agata Matejczuk w rozmowie z Olą Janiszewską. W pierwszym wywiadzie dla „Twój bieg. Twoje zwycięstwo.”

– Patrząc na Twój ostatni biegowy wyczyn – bieg dwunastogodzinny – nasuwa się pytanie: czy istnieje taki dystans, który byłby dla Ciebie nieosiągalny? Bo wydaje mi się, że nie… Czytaj dalej „Agata Matejczuk – biegowa gazela”

Świadomy próg wytrzymałości

Image

fot. Ola Janiszewska

Pływanie jest mi bliskie. Od dziecka lubiłam wodę, pamiętam swoje pierwsze pływackie kroki w górskiej rzece jako kilkuletni szkrab.
Przeczytałam dziś smutną wiadomość o śmierci 26-letniego Norwega Alexandra Dale Oen. Aktualny mistrz świata w pływaniu żabką na 100 m zmarł 30 kwietnia z powodu nagłego zatrzymania krążenia. Ten młody chłopak był pierwszym w historii norweskim złotym medalistą w pływaniu. A na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie zdobył srebro dla Norwegii.

To nie pierwszy przypadek, kiedy umiera sportowiec. Ile już takich przypadków pojawiało się wśród piłkarzy, kiedy dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia. Gdzie są zatem granice ludzkiej wytrzymałości wobec sportowych oczekiwań?

Zastanawia mnie, Czytaj dalej „Świadomy próg wytrzymałości”

„Say hello to dry. ” Damskie tighty Puma.

Wolny dzień wcale nie musi być powolny jak ślimak. Wystarczy, że odpowiednio nim zarządzisz. By dotrzeć do celu wcale nie potrzebujesz tak wiele czasu jak mięczak, o którym wspomniałam wcześniej. Jeśli twój trening nie będzie przypadkowy, stanie się czymś znacznie więcej niż dawką ruchu. Może i ubiór biegowy nie powinien być przypadkowy? W czymkolwiek znajdujesz motywację, jest ona właściwa. Stopniowo będzie budować w Tobie systematyczność, a ty zwyczajnie zaczniesz za sobą nadążać. Tego uczy biegowy trening.

Kończy się marzec, a ja na koncie mam ponad 500 biegowych kilometrów w tym roku. Kilkanaście przepłyniętych na basenie i kilkaset kilometrów ścieżek pokonanych na rowerze. Ponieważ od katowickiego Sklepu Biegacza dzieli mnie raptem 6 km, zrobiłam sobie miły spacer i odebrałam zamówione wcześniej biegowe tighty Puma. Jestem miłośnikiem biegania w przysłowiowych leginsach, tym bardziej moje oczekiwanie na tę część biegowej garderoby było niecierpliwe.

Kiedyś potrafiłam biegać w zwykłych, bawełnianych spodniach. Dziś Czytaj dalej „„Say hello to dry. ” Damskie tighty Puma.”

Szczęście na pół.

Każdy z nas ma gdzieś takie miejsce, w którym czuje się szczęśliwszy.

Miejsce, pełne wewnętrznej ciszy i rozumienia czasu jaki dzieje się w nie zawsze pewnej codzienności. Ławka w ulubionym parku, pobliski las, czy zawsze ten sam, drewniany stolik w pysznej kawiarni.

Kiedy biegnę leśnym duktem, nie myślę o drodze. O dystansie. Tempie.

Czuję. Doświadczam. Przeżywam. Spotykam ludzi, którzy Czytaj dalej „Szczęście na pół.”

Bieganiu trzeba się poddać.

Nie jestem typowym maratończykiem. Długodystansowcem z powołania.
Jestem biegaczem, pączko-zrzucaczem. Kocham ciastka, ale one mnie nie.
Bieganie jednak polubiło mnie bardziej, z wzajemnością. Oddaję mu każdą wolną chwilę. A kiedy brakuje czasu na trening, burzy się we mnie świat. Dlatego czynię życie tak, by w codzienność zakradała się odrobina wolności. Kiedyś mijałam marzenia, dziś częściej przy nich przystaję. A potem, zwyczajnie dotykam codziennością. Dzięki bieganiu.

By polubić świat pasji, trzeba najpierw się z nią zapoznać. Podjąć próbę. Posmakować. Nie podawać sobie argumentów z przeciwległych biegunów, nie przekonywać ciała: „nie podołam”, „nie potrafię”, „to nie dla mnie”.
Bieganiu trzeba się poddać.
Oddać ciału przestrzeń myśli.
Rozmawiać ze sobą.
Wyciszyć.
Poczuć jak smakuje wolność. Wolność, jaka kryje się we własnym ciele i próbować się w nie wsłuchać.

W bieganiu nigdy nie zmierzasz donikąd. I nigdy, nie zawracasz. Bo każdy kilometr to krok przed siebie, nawet jeśli pokonujesz go często tą samą ścieżką.

Spróbuj.

Image

Pierwszy list od trenera

Cześć Agata,

Cieszę się, że popracuję z prawdziwą ultraską. Przy okazji chcę pogratulować świetnych wyników i wyboru biegania jako najlepszej pasji na świecie.

Powiem szczerze, że realizujesz dość trudny trening oparty na dodatkowym obciążeniu (2,5kg).

Chciałbym, jakby była taka opcja, aby jeden trening był wykonywany bez tego 2,5 kilogramowego plecaka. Organizm też musi poczuć świeżość naturalnego biegu.

Pierwszy tydzień (12.03-18.03) w oparciu o dane jakie mi podesłałaś proponuję taki:

Czytaj dalej „Pierwszy list od trenera”