SILESIA MARATHON – walka o przetrwanie

To mój 9 maraton. Nigdy wcześniej nie biegłam tak trudnej trasy w ramach maratonu, do tego w takim bezwietrznym upale…
To był/jest do tej pory mój osobisty dramat pod względem osiągniętego czasu na mecie i ogromna lekcja pokory…
Do Katowic dojechałam kilka minut po 4 rano. Poszłam pod Katowicki Spodek, ale tam Czytaj dalej „SILESIA MARATHON – walka o przetrwanie”

Bieg 12h w Rudzie Śląskiej

Ten bieg planowałam już od początku roku… To był biegowy priorytet.
Moim celem było wybiegać 80km, czyli minimum, aby zostać sklasyfikowanym.
Do Rudy Śląskiej wybraliśmy się w czwórkę, Ania(moja koleżanka), Jurek, Robert  i ja. Chłopaki spali w hoteliku, a Ania i ja skorzystałyśmy z uprzejmości rodziny Ani.
Ogólnie Ziemię Łódzką reprezentowało czworo uczestników- Darek, Jurek, Robert(debiutant) i ja.

29 kwietnia, Ruda Śląska, fotorelacja

Agata, gdy tylko ochłonie, napisze coś od siebie.

Dzisiaj tylko kilka zdjęć tej niezwykłej rywalizacji: 12 godzin, 1309.5 m pętla, osiemdziesięciu zawodników, pojedynek w słońcu.

Godzinę przed zakończeniem zawodów Agata mknie tak szybko, że na zdjęcia wbiega nieostra:

Image

Rywalom na zawodach pokazuje w zasadzie tylko plecy:

Image

Odważna na wirażach

Image

Uśmiechnięta do ostatniej chwili:

Image

Zwycięża sama z sobą:

Image

Bieg z narastającą prędkością: półmaraton w Dąbrowie Górniczej

15 kwietnia ja i moja rodzinka nie mogliśmy się doczekać wyjazdu na półmaraton do Dąbrowy Górniczej. Po śniadanku, o 7 rano,  zaczęliśmy się ładować do samochodów – jest nas 12 osób. Wyruszyliśmy wszyscy, bo nasze dzieci też brały udział w biegach zorganizowanych dla dzieci. Po dotarciu na miejsce poszliśmy odebrać pakiety startowe i potwierdzić start naszych pociech.

Mieliśmy sporo czasu do startu, który miał się odbyć o godzinie, 10 ale został opóźniony. Zapisy były na hali sportowej, która zrobiła na nas duże wrażenie, a najbardziej na dzieciach. Bardzo wysoki obiekt z dużą ilością trybun. Mogliśmy skorzystać z szatni a po biegu z pryszniców.
Czytaj dalej „Bieg z narastającą prędkością: półmaraton w Dąbrowie Górniczej”

Półmaraton ZHP w Pabianicach

Zeszły tydzień zapowiadał się bardzo pracowicie… Wpadło mi sześć nocek, no i w niedziele miałam zaplanowany start w II Półmaratonie ZHP w Pabianicach.
Szczerze mówiąc, w trakcie tygodnia, około czwartku coraz bardziej odechciewało mi się startu, ale z drugiej strony myślałam „nie bądź mięczakiem, dasz rade”:) . Też była trzecia strona i najważniejsza tego wszystkiego, że jeśli moja siostra nie dostanie urlopu i nie przyjedzie do nas na weekend, to i tak nie pojadę, bo nie będę miała z kim zostawić dzieci, a mój mąż ma najwięcej pracy właśnie w weekendy…, więc było przesądzone, ze wolnego nie dostanie.

Kwestia urlopu mojej siostry rozwiązała się w piątek rano i już wiedziałam, że mogę wystartować w niedzielę.. Troszkę zaczęło mnie dopadać zmęczenie, a przede mną jeszcze piątkowa i sobotnia nocka w pracy i prosto po niej w niedziele start w Pabianicach…

I tak też było;) W sobotę po 22-ej zabrałam cały majdan i pobiegłam. Mój plecak ważył ponad 5kg (specjalnie zważyłam w pracy):)..
Nocka była troszkę ciężka, bo od piątku spałam nieco ponad 5h, ale cel przysłaniał wszystko..:) Rano na koniec zmiany wskoczyłam pod prysznic i pojechałam busem pracowniczym do Łodzi,  stamtąd do Pabianic zabrała mnie Dominika Stelmach.

Reszta potoczyła się szybko:) Odbiór pakietu, przebranie się, trochę gimnastyki i już stałam na starcie…

Moim priorytetem było zmieścić się w 2h, a marzeniem w 1h 45 minut.

Start wolny był ze stadionu, później lekki dobieg do linii startu i start ostry z asfaltu. Strzał i ruszyliśmy.
Początek pobiegłam bardzo mocno i to się odbiło później, ok.12km zaczęłam zwalniać, bo troszkę „oklapłam”, ale zaczęłam się mobilizować i od 17km przyśpieszyłam i już tylko cięłam do przodu, do końca…
Pogoda była mocno zmienna:) Był śnieg, słońce, a na otwartej przestrzeni wiatr chciał głowę urwać…

Mimo wszystko los był dla mnie łaskawy, start niezwykle udany:)

Czas na mecie 1:35:30, 7msce/68 kobiet, 131msce/645 osób.

Największe podziękowania należą się mojej siostrze za pomoc przy dzieciach i Pawłowi z treningbiegacza.pl za przygotowanie!

Trasa kiero trzeja przelecieć na Marathon Silesia 2012

Gości dziś u nas  Klaudia Roksela, redaktorka strony gryfnie.com która przygotowała gryfny opis trasy naszego maratonu. Dziękujemy i zapraszamy do lektury:

Kryska startowo namalowano je przy Aleji Korfantego na jezdni wschodnij kole Spodka. Piyrszo komynda, pora gibkich wdechów i zaczynomy. Czytaj dalej „Trasa kiero trzeja przelecieć na Marathon Silesia 2012”

Silesia Eco Run – relacja

Dzisiaj gościnny artykuł naszej koleżanki Klaudii, jeden z sześćdziesięciu dziewięciu kobiet, które pierwszego kwietnia ukończyły piętnastokilometrowy Silesia Eco Run.
Dziękujemy i gratulujemy!

Z domu wychodziłam o godzinie 6:40.
Aura wydawała się być przychylną pomimo oprószonych bielą drzew i poboczy drogi.
Było chłodno, nie wiał wiatr. Przy takiej pogodzie – pomyślałam – można biegać.
Jakże rozczarowałam się około półtorej godziny później, wysiadając z pociągu w Katowicach-Załężu. Zawiewało, sypał śnieg i deszcz delikatnie zacinał w twarz.
Hm… Trzeba sobie z tym poradzić. Biegało się w gorszych warunkach. – pomyślałam idąc do WPKiW.
To tam dzisiaj odbywał się ‚Silesia Eco Run – bieg na powitanie wiosny 2012’.

Doszłam: Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, Chorzów.
Na scenie przed ‚Biurem Zawodów’ mieszczącym się w hali ‚Kapelusz’ konferansjer elokwentnie opowiada o bieganiu, zdobywcach medali. W momencie, gdy przechodziłam prowadził rozmowę z kobietą uprawiającą Nordic Walking, rozważając czymże jest ten rodzaj sportu. Wskazując, że to również nie łatwa dyscyplina sportu.

W hali wielu ludzi.

Wypatruję punkty wydawania pakietów startowych, gdzie biegacze identyfikują się wg nadanego przez system numeru startowego. A skąd mam wiedzieć, jaki mam numer, skoro na rejestrowej stronie internetowej nie udostępniono takich danych? Podchodzę z takim zapytaniem do jednej z osób-organizatorów. Czytaj dalej „Silesia Eco Run – relacja”