Biegowy minimalizm. Co na to Twoje stopy?

Image

fot. Ola Janiszewska

Rozpoczęłam minimalistyczny czas. Czas, w którym liczą się minuty pokonanych kilometrów i technika biegu. Cóż w tym takiego skrajnego? Jedynie buty, mniej zaawansowane technologicznie. I tu kryje się tytułowy minimalizm. To nie jest jednak taka różnica jak pomiędzy markowym trampkiem uznanej w świecie firmy, drepczącym pospolicie ulicami miast, a niewiadomym pochodzenia tenisówkiem. Tu wkracza nowa era, nowy czas biegania.

Czy to tylko marketingowy chwyt, czy coraz silniej atakujące zewsząd informacje o zdrowym, minimalistycznym bieganiu? W czym zatem kryje się owy minimalizm?
Na pewno nie Czytaj dalej „Biegowy minimalizm. Co na to Twoje stopy?”

Twoje prawo do pasji. Twój krok do marzeń

Image
fot. Ola Janiszewska

Czysto. Cichuteńko. Szutrowe alejki, drzewa, zielone liście. Domy bez płotów, bez warownych bram. Drewniana skrzynka na listy. Porsche i stary, odrestaurowany rower – duet widoczny prawie przed każdym domem. Domem, który od dojazdowej uliczki dzielą tylko zielone drzewa lub przepełnione białymi kwiatami krzewiny. Pies w spokoju przygarnięty przez ciszę ogrodu, towarzysz każdego, przydrożnego domowego ogniska. I rześkie, pełne tlenu powietrze. Powietrze, którym chce się oddychać.
Nie widać Czytaj dalej „Twoje prawo do pasji. Twój krok do marzeń”

Moja podwójna cząsteczka tlenu

Image

fot. Ola Janiszewska

Litery są dla mnie tlenem, jak bieganie. Te dwie cząsteczki przenikają siebie nawazajem. Uzupelniają tożsamość o szereg myśli w chabrowym odcieniu. Kiedyś mijałam świat, dziś chcę się zatrzymać. Ułożyć dni w szafce jak kolorowe swetry, od najjaśniejszego do tego który mówi już tylko szarością. Chcę przytulać się do świata bardziej. I do ludzi, którzy dzielą się ciepłem jak chlebem. Wiem, że zbędna filozofia życia burzy ład codzienności, ale jakiż świat byłby ubogi bez myśli w barwach emocji?

Bieganie zdarzyło się w moim życiu jak przyjaźń, która wzięła mnie za rękę. Zawiązała sznurówki i wzmocniła myśli. W przyjaźni nic nie jest zaplanowane. Świat dzieje się spontanicznie, a ludzie bardziej ten świat między sobą doceniają.

Od kilku dni jestem w Szwecji. Czas w Czytaj dalej „Moja podwójna cząsteczka tlenu”

Depresja renifera. Czyli o tym, dlaczego nie warto być łosiem

Image

fot. Ola Janiszewska

To miał być mój pierwszy półmaraton, choć w duszy marzeń zapisane były pełne 42,195 km Silesia Marathon. Miałam jednak świadomość, że ten dystans jeszcze musi zaczekać. Kilka miesięcy wychodzenia z kontuzji spowodowanej zapewne treningowym przeciążeniem. Bo dobrze trenować to nie oznacza wcale dużo, a rozsądnie. No cóż, marzył mi się letni triathlon, ale zajechałam organizm. Nie trenowałam z głową, biegałam obok niej. Zmęczenie spotęgowało niemoc, która potajemnie skradała się w głowie i tylko czyhała by zaatakować. Bieganie podawało  mi codzienne endorfiny zagłuszając tym samym trudne, niespokojne myśli. Trening mam wpisany w ciało. Jest wyrzeźbiony w mojej głowie grubą kreską, to mój dożywotni tatuaż. Czytaj dalej „Depresja renifera. Czyli o tym, dlaczego nie warto być łosiem”

Agata Matejczuk – biegowa gazela

Agata Matejczuk, niepozorna dziewczyna o nadprzyrodzonej wewnętrznej sile i pięknej osobowości. Skromność. Nieśmiałość. Talent. Wielki talent. Bo któż startuje w dwunastogodzinnym biegu i osiąga doskonały rezultat zajmując piętnaste miejsce open i czwarte wśród kobiet w zmaganiu z czołówką polskich biegaczek ultra, a sześć dni później podchodzi do maratońskiego dystansu?
Nieliczni. Tylko ludzie pełni pasji. Pełni miłości do biegania. Pełni zakochania w dyscyplinie, która wymaga nie lada wysiłku, treningu, kondycji. Agata… biegowa „gazela” z Łodzi waży zaledwie 47 kg, w porywach może 48 kg. Ciekawa uroda i miły uśmiech. Oczy pełne ufności i niesamowicie naturalna wizualność. Tu nie ma retuszu, zarówno w powierzchowności jak i wnętrzu.

Na zdjęciu: Agata Matejczuk w Silesia Marathon 3.05.2012 r.

fot. Damian Wojciechowski

Agata Matejczuk w rozmowie z Olą Janiszewską. W pierwszym wywiadzie dla „Twój bieg. Twoje zwycięstwo.”

– Patrząc na Twój ostatni biegowy wyczyn – bieg dwunastogodzinny – nasuwa się pytanie: czy istnieje taki dystans, który byłby dla Ciebie nieosiągalny? Bo wydaje mi się, że nie… Czytaj dalej „Agata Matejczuk – biegowa gazela”

Świadomy próg wytrzymałości

Image

fot. Ola Janiszewska

Pływanie jest mi bliskie. Od dziecka lubiłam wodę, pamiętam swoje pierwsze pływackie kroki w górskiej rzece jako kilkuletni szkrab.
Przeczytałam dziś smutną wiadomość o śmierci 26-letniego Norwega Alexandra Dale Oen. Aktualny mistrz świata w pływaniu żabką na 100 m zmarł 30 kwietnia z powodu nagłego zatrzymania krążenia. Ten młody chłopak był pierwszym w historii norweskim złotym medalistą w pływaniu. A na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie zdobył srebro dla Norwegii.

To nie pierwszy przypadek, kiedy umiera sportowiec. Ile już takich przypadków pojawiało się wśród piłkarzy, kiedy dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia. Gdzie są zatem granice ludzkiej wytrzymałości wobec sportowych oczekiwań?

Zastanawia mnie, Czytaj dalej „Świadomy próg wytrzymałości”

Kiedyś niebo będzie niebieskie.

Image

fot. Ola Janiszewska

Czasami znacznie mniej  myśli dzieje się we mnie niż powinno. Bawiłam się słowem o sobie obracając codzienność w żart. Dziś poddałam się słabościom, które od jakiegoś czasu zabierają mi możliwości i wewnętrzną silę. Szarpiąc za brzeg skóry jakby szczypały nadzieję i wyrywały ją po kawałku, jak wyrywa się pióra., tak by nie można już było wzbić się do lotu. Wystraszony ptak nie uniesie się wysoko do nieba na własnych skrzydłach, zabierze go wiatr. Słabość jest winą duszy, a duszę czyta się ostatnią.
Czytaj dalej „Kiedyś niebo będzie niebieskie.”

Wejście kota. Na zapleczu kartonowych pudełek

Image
Na zdjęciu: Puma Faas 500 / fot. Ola Janiszewska

Czuję się trochę tak, jakbym wygrała los na loterii. Bo móc biegać w takim obuwiu to sama przyjemność. Zwłaszcza po długich poszukiwaniach odpowiedniego dla siebie biegowego buta.

Zostałam zaangażowana w projekt przygotowań do Silesia Marathon wraz z Czytaj dalej „Wejście kota. Na zapleczu kartonowych pudełek”

Placebo pigułki na szczęście

Głowa przestaje funkcjonować. Brak koncentracji. Energetyczny pas. Dryfujące myśli, jak po życiowym sztormie. Stanowczo wolę piąć się pod górę niż zatapiać w niepewności. Tym razem brakuje powietrza. Przestrzeni, swobody decyzji. Zauważam, że znacznie łatwiejszą sztuką jest motywowanie innych niż rzeźbienie we własnych słabościach, w poszukiwaniu właściwej formy. Wydłubywanie energii, po kawałku, jakby brakowało jej na podstawowe czynności.

Jakiś czas temu uwierzyłam, że pozytywne myśli to dobre placebo pigułki na szczęście. Tak jak bieganie, które rozdaje endorfiny każdej komórce z osobna, jakby miało hormonów szczęścia w nadmiarze. A może tak właśnie jest, że podczas treningu pozytywny świat zaczyna dziać się w głowie, a ciało tylko reaguje na bodźce?

To sygnał, że czas na trening i garść świeżych endorfin.

Usain Bolt by się pogniewał ;-)

Zaledwie jedenaście dni do Silesia Marathon, a ja nadal nie wyćwiczyłam gestu Usaina Bolta. Może to nie jest właściwa poza do medytacji? Wprawdzie 42,195 km to nie stumetrówka, ale jak w każdym biegu tempo jest istotne. Moje przygotowania są cały czas w trakcie przygotowań ;-). A jak z Wami?

Image

Nie ma silniejszej woli, niż Twoja własna.

Image

Jako dziecko biegałam za piłką. Odbijałam o betonową ścianę łaciatą futbolówkę. Bycie siostrą starszego dwa lata brata wymaga zobowiązań, trzeba mu przecież dorównać. Siniaki, zadrapania, zjazd na rowerze ze stromej górki połączony z lotem przez kierownicę, rozbita warga przy przefikniętym na trzepaku fikołku na dwa dni przed ważną akademią w szkole.

Dziś już tak nie brykam, ale miłość do ruchu pozostała. Kiedy zaczynałam biegać, Czytaj dalej „Nie ma silniejszej woli, niż Twoja własna.”