Moja Córka jest najlepsza!

Ile razy można mówić: bieganie jest… – i  wymieniać same superlatywy?
A zwłaszcza wtedy, gdy bez grymasu, chętnie, z pełnym zaangażowaniem weźmie w bieganiu udział ktoś Tobie bliski? I jak się zaprezentuje!
Minionej soboty:
-Helenko, pojedziesz ze mną na Zieloną?
-Po co?
-Bieganie. Biorę udział w „Polska Biega”.
-Dobrze.
To było Czytaj dalej „Moja Córka jest najlepsza!”

Nie polecam

Bieganie jest cudowne – stwierdzam to niezmiennie od dawna.
Bieganie lasami,  wąziutkimi, ukorzenionymi ścieżkami. Usłanymi kamieniami drogami polnymi. Twardszymi-  gruntowymi,  utwardzanymi dolomitem. Nawet asfaltami i betonami,  choć te ostatnie dużo mniej przyjazne aparatowi ruchowemu.
Bieganie jest cudowne! Uskrzydla, energetyzuje i co tam sobie jeszcze wymyślimy i wyczujemy w trakcie ruchu i przemieszczania się. Bieg obdarza i ulotnymi uczuciami i tymi trwalszymi. Przecież często już po biegu, w domu czy gdzie tam się znajdziemy – ogarnia nas niewiarygodne zadowolenie, satysfakcja radość.

Nie polecam jednak Czytaj dalej „Nie polecam”

13 sekund – Orlen Warsaw Marathon 2015

Daj się ponieść. Emocjom, tłumowi, marzeniom?
Stań w tym wielotysięcznym tłumie. Pozwól, by aż ciarki przechodziły, słuchając konferansjera, muzyki. Przyglądaj się temu, w czym bierzesz udział.
Powstrzymaj łzy wzruszenia, gdy krzykną i wystrzelą „START!!!”.
Rusz najpierw powoli, spacerkiem. Po niemal pięciu minutach przekroczysz linię startu – bo taki tłum!
I ciesz się z samego udziału, z tego chłodu, delikatniutkiego, i tej mżawki, chwilami grubszymi kroplami obijającymi ciało. Niech tak jest. Niech to trwa. Do końca.

przed startemChwila przed startem. Więcej zdjęć TUTAJ

W szóstej minucie zebrałam się do truchtu – równie wolnego, bo ciągle w tłumie, wśród tych tysięcy biegaczy. I powoli, powoli rozpędzałam się aż do momentu, kiedy Czytaj dalej „13 sekund – Orlen Warsaw Marathon 2015”

Reebok ZPump Fusion – relacja z premiery

Soho Factory, Warszawa, ul. Mińska 25. Przed godziną dwunastą schodzą się zainteresowani, wielu już jest na ogromnej sali, gdzie przygotowano mnóstwo krzeseł. Z jednej strony rozgościł catering, z drugiej – biuro rejestracji. Dopisali zaproszeni. Sala, w której zorganizowano spotkanie wypełniona po same jej brzegi, znaczy: ściany. Zaproszeni sportowcy, media i specjaliści.

Marika na premierze Reebok
Co i rusz grupka fotoreporterów biegnie od jednego końca sali do drugiego. Od wejścia, do ścianki Reebok. ‘Tu, do mnie proszę; Jeszcze trochę w lewo. Tutaj, tutaj! Odwróć się…’ – wołają do pozujących gości.

Tak jak zapowiadano – o godzinie dwunastej rozpoczął się event. Na scenie usiadł Marcin Prokop, wraz z Czytaj dalej „Reebok ZPump Fusion – relacja z premiery”

Orlen Warsaw Marathon – 10. trening – dać z siebie wszystko

Trening – jak co tydzień: niedziela, zbiórka o 9, Alma ul Kościuszki.

15.02

Nic to, że późną nocą wróciłam z podróży, że ostatnich 10 godzin spędziłam w pociągu. Tym bardziej należy się ruszać. Szkoda tylko, że spania było mało. Cóż za problem: trening trwa ledwie godzinę,
półtorej. Potem się wyśpię.

Szybko Czytaj dalej „Orlen Warsaw Marathon – 10. trening – dać z siebie wszystko”

Nie jestem Cyborgiem

Wszystko – jak zwykle w podobnych przypadkach – przez szwagra. Z nim się ugadałam i jemu obiecałam, jeśli on się zdecyduje. Ani pomysłu na prezent, ani już możliwości znalezienia czegoś interesującego dla niego. Akurat w wigilię Sylwestra przypadają jego urodziny. Więc napisałam mu ‘Jak się zdecydujesz, też wystartuję’ – a on zasugerował, że refundacja opłaty startowej na Maraton Noworoczny Cyborg może być prezentem urodzinowym.
Czemu nie?

I Czytaj dalej „Nie jestem Cyborgiem”

A co, jeśli się nie chce?

Zbieraj się. Biegające ubranko. Kurtka, bo deszcze zapowiadają. Czapka i rękawiczki. Bo już wieczór. Grudniowy.
Dziwny grudniowy, bo ciepły, jak na tę porę roku w naszym klimacie.
I biegnij. Wolniutkim truchcikiem.
Nie chce się. Kolka łapie. Może do siostry wejdę?
Biegnij.
Mgła zmieszana z warstewką dymu. Kierunek dzisiaj: bieżnia. Trzeba się przebić przez miasto.
Ciągle się nie chce. Dom siostry minięty.
Biegnij. W tym zapominającym się deszczyku, który sam nie wie: już padać, czy jeszcze nie…? Chodniki, asfalt drogi. Ścieżka rowerowa – to już tu.
Zwalniam. Otwieram bramę, która skrzypi.
Biegłam dwadzieścia minut. Ciągle się nie chce. Szybszym marszem Czytaj dalej „A co, jeśli się nie chce?”

Górska przygoda

górska przygodafot. Tomasz Makula; więcej zdjęć w galerii

Bieg górski. 16 listopada 2014r. 12.5 kilometrów. Niedrogi – oto argumenty, by się zapisać. By – pomimo zakończonego sezonu, pomimo wybiegania już swoich kilometrów w sezonie – pojechać w Beskidy i pobiec.

Jeszcze trzy dni przed startem miałam doskonały nastrój. Z uśmiechem i chęcią opowiadałabym o udziale, taktyce, zamierzeniach. O pobiegnięciu ‘ot tak’. Czytaj dalej „Górska przygoda”

XXVI Bieg Niepodległości – nasze zwycięstwo!

drużyna Chwila przed startem

Ponad miesiąc temu…
Pracuję sobie. Dzień się kula, gdy w którymś momencie odbieram telefon:
– Cześć. Co robisz jedenastego listopada? Masz jakieś plany? – to Agnieszka.
Wstaję od biurka, spoglądam na mój ścienny kalendarz, na którym mam notowane moje plany i zamierzenia. Jedenasty: nic, żadnej notki, gwiazdki, innego symbolu czy znaczka.
– Mam wolne. Co masz w zanadrzu? – dopytuję ciekawie, oczekując propozycji udziału w jakimś szkoleniu bądź innym podobnym spotkaniu dla sportowców.
– Pobiegłabyś w Warszawie?
Ha! Ciarki delikatnego podniecenia i chęci kolejnej przygody nakazują tylko jedną odpowiedź Czytaj dalej „XXVI Bieg Niepodległości – nasze zwycięstwo!”

Pierwsze kroki na nowej bieżni

Od miesiąca? Chyba tak. Od miesiąca w moim mieście można potrenować na profesjonalnej bieżni. Takiej prawdziwej. Wokół boiska piłkarskiego. Czerwonej, tartanowej bieżni. Z precyzyjnie odmierzonymi czterema setkami.

bieznia
Pierwszy trening był rekonesansem nawierzchni. Wybrałam się po zmroku, bo tak doba pozwoliła trenować. Pierwszych kilkaset metrów, a może i kilka kilometrów nawet przy blasku lamp z sąsiedniego boiska. Tam trenowali piłkarze. Kolejne kilkadziesiąt minut przy skromniejszym oświetleniu z innego sąsiedniego boiska, przyświetlanego lampami solarnymi. Tak, tak. Moje miasto idzie z duchem nowoczesności.
Jakże wspaniale biegało się kolejne i kolejne kółko. Nawierzchnia Czytaj dalej „Pierwsze kroki na nowej bieżni”

NorafTral – ciągle biegnę

Biegnę zatem. Lasy, łąki, góry. Przebiegając szklakiem między drzewami słyszę pikanie zegarka. Okrągła godzina. Która to? Już trzynasta. Czyli cztery godziny jestem na trasie. A gdzie półmetek? Gdzież ten trzydziesty kilometr? Zastanawiam się pokonując kolejne metry. Zdążę przed wieczorem? Nagle wybiegam na szerszą drogę: jest punkt. Pół godziny zajęło mi dotarcie tutaj od tamtego ‘pijącego’ miejsca. Są banany! Ale są i inne pychotki: doskonały pomysł to bułki z miodem. Co za traf! Jaki mądry człowiek o tym pomyślał. Są i słodkości. Jest woda i izotonik. Bardzo uprzejma Pani obsługująca ten punkt, widząc zapewne zmachanie i to czucie chłodu – proponuje gorącą herbatę. Ze swojego prywatnego termosu. Herbata jest przednia, z sokiem malinowym, tym prawdziwym – jakaż pychota. Zjadam bułkę z miodem. Jeszcze ostatnie łyki gorącego napoju i dalej, dalej! Dopytuję jeszcze na odchodnym – teraz ten bieg wokół Mogielicy? Tak – ale najpierw trzeba się wspiąć na Mogielicę. Wskazują mi kierunek dalszego biegu. Zielony szlak. Do góry. Do gó-ry. Zie-lo-nym? Chwilka zastanowienia. Nieeeeee – przecież to – to, to właśnie to straszne ciężkie podejście pod tę górę!
No nic. Sama chciałam. Zapisałam się na ten bieg. Zdecydowałam. „Bądź kobieto konsekwentna! Dokończ, co zaczęłaś„. Jeszcze wczoraj, gdy studiowaliśmy trasę przebiegu Ultra NorafTrail miałam wrażenie, że omijamy wejście na tę górę.
Ruszam. Głęboki oddech. Do przodu. Wspięcie się na sam szczyt, do tego charakterystycznego miejsca: drewnianej wieży, zajęło mi Czytaj dalej „NorafTral – ciągle biegnę”

NorafTrail Ultra. 60 km. 27 września 2014r.

001Więcej zdjęć: TUTAJ

POLECAM
Biegi górskie: na ok. 26 i 64 km. Rejon: Beskid Wyspowy, konkretnie: początek w Zalesiu w powiecie limanowskim, w gminie Kamienica. Tegoroczna, to pierwsza edycja. W moim odczuciu organizatorzy stanęli na wysokości zadania.
Dzielec – mało znana, nie uczęszczana przez turystów góra. Nie prowadzi na nią typowy szlak górski. Podłopień i Łopień. Mogielica. Stokówka wokół całej góry. Rewelacja!
Przeurokliwe miejsce. Czucie gór każdym mięśniem i zmysłem. Nawet pochmurna, gęstomglista aura do dziś, kilka dni po fakcie nie odwodzi mnie i nie sprowokuje do zmiany zdania. Podtrzymuję mój zachwyt i uznanie dla organizatorów za sobotni bieg wrześniowy.
Kilka godzin po ukończeniu biegu i całej imprezy, rozmawiając z innymi uczestnikami usłyszałam Czytaj dalej „NorafTrail Ultra. 60 km. 27 września 2014r.”

Parkowa Korona Biegów, odsłona V – Parkowy Półmaraton, 7.09.2014

Bieganie to przyjemność. ‘Lek na samo zło’. Wytrzebienie złości, niechęci, niemocy.
No dobra. Ten start, z siódmego września, planowałam już dawno temu – jeszcze w pierwszym kwartale tego roku. Owszem, jest on również antidotum na to, o czym wspomniałam we wstępie.

polmaraton parkowyGaleria zdjęć – TUTAJ

Lęgną się różne myśli, gdy teraz wspominam bieg z niedzieli. O tym, że tak nieodpowiednio się przygotowuję. Że decyduję się zbyt często na udział w przeróżnych imprezach sportowych. Trafiło się ‘po drodze’ kilka innych propozycji startowych, nie łatwo było zrezygnować. Dlatego też i przygotowanie do półmaratonu mogę określić nie jako bezpośrednie, a właśnie jako lek. Większość weekendowych startów od sierpnia do września włącznie zostało niby wplecionych w plan treningowy. Niektóre z nich to jakby główne treningi. Siedem dni tygodnia okazuje się zbyt małą ilością czasu, by znaleźć dogodny moment na konstruktywne, budujące formę zajęcia biegowe.
Straszne.

Parkowy Półmaraton. Przedostatni bieg z cyklu Parkowej Korony Biegów. Ważne Czytaj dalej „Parkowa Korona Biegów, odsłona V – Parkowy Półmaraton, 7.09.2014”