V Bieg Niepodległości w Kaletach – spontan jest najlepszy!

Spontanicznie zapisałam się na kolejny rodzimy bieg – tym razem ‘Niepodległości’, po raz wtóry organizowany przez kaletańskich włodarzy miejskich. Tego roku w przedsięwzięcie zaangażowała się również kaletańska coraz liczniejsza uzdolniona grupa biegowa ‘O co biega w Kaletach’.

bieg-niepodl-kalety-w-under-armour

Była profesjonalna Czytaj dalej „V Bieg Niepodległości w Kaletach – spontan jest najlepszy!”

Jesień w Gemini2

Fascynujące są biegi: przełaje, traile. Sama myśl: wystąpię tam! Pobiegnę!

Nie ważny – obecnie dla mnie – czas czy zajęta lokata. Nie ważne, że organizm przygotowany bardzo, bardzo miernie.
Ważne, że można. Że jeszcze daję radę. Że nogi niosą, myśli płyną, wzrok chłonie.

Tak było na letnim maratonie na Puszczy Błędowskiej. Tak było na BUT’cie – w beskidzkich górach.

Podobnie było i na krótszych dystansach asfaltowych: kończącym cykl V. Pucharu Aktywnych ostatnim biegu na 10km ‘Dycha Spadających liści’; na króciutkim – a jednak wykańczającym mnie ! – biegu również kończącym cykl Parkowej Korony Biegów, pięciokilometrowym ‘Biegu Równonocnym’. Potem jeszcze spontanicznie zapisałam się na Bieg(z)usiem. Również króciutki, asfaltowy, niby prosty, jednak dla mojego organizmu ciężki bieg.

Fascynujące są te starty, chłonięcie atmosfery tworzonej przez samych biegaczy oraz organizatorów i przede wszystkim godnych pochwały i uznania Wolontariuszy.

Wspomniane biegi przetrwałam i pokonałam, by po niemal zakończonym sezonie otrzymać do sprawdzenia komplet ‘biegającej’ letniej odzieży lubianej przeze mnie firmy Under Armour.

Bardzo przypadkowym przypadkiem Czytaj dalej „Jesień w Gemini2”

Dycha Spadających Liści – 100% satysfakcji

Po skończonym biegu, po zerknięciu na wyświetlacz z czasem – organizm sam się raduje. Dusza cieszy. Ciało, choć odrobinę wymęczone – pełne dobrej energii.

dycha-spadajacych-lisci 2016
Dycha Spadających Liści 2016

Ale najpierw…

Niedziela, 18 września 2016r. Ostatni bieg z cyklu V Puchar Aktywnych organizowany przez Stowarzyszenie Aktywna Dąbrowa. Ten niedzielny bieg od czterech edycji pięknie nazwano ‘Dycha Spadających Liści’. Czyż nie urocze? Wpisany w termin, kiedy to właśnie te żółte, czerwone, brązowe i złote, już jesienne liście obsypują ścieżki biegowe, weseląc umysł, wzrok. Znaczą swymi kolorami Czytaj dalej „Dycha Spadających Liści – 100% satysfakcji”

15ka z Katowic do Sosnowca

15ka-z-katowic

Bieganie jest cudne. Wiem, to trywializm, oczywistość a dla tych, którzy tak odczuwają bieg – normalność.

Jednak w bieganiu jest ‘coś’. To coś. A w zorganizowanym? Jeszcze bardziej.

11 września 2016 wystartowałam w biegu ‘Biegpietnastki’ bo to taki oryginalny bieg.

Bo to bieg wzdłuż linii tramwajowej nr 15. Prowadzącej przez granicę, gdzie niektórzy domagają się paszportów. Katowice – Sosnowiec.

To bieg Czytaj dalej „15ka z Katowic do Sosnowca”

W wymarzonych butach (Mammut MTR20I-II Low Man)

07-07-2016r sms „I jak się sprawiły wymarzone butki?” –dopytuje koleżanka. O – nie napisałam ciągu dalszego, reflektuję się. Zaś w butach, jak po dniu ich zakupu pisałam – niemal śpię!

A to przecież tylko buty do biegania po górach.

Nie do biegania asfaltowego – jak np. Bieg Świetlików.  Nie do chodzenia na co dzień – jak np. 10km marszem, czy chodzenie do pracy i z pracy. I nie do chodzenia długiego po górach – jak np. na Marszonie.

Bieg Świetlików przebiegłam nocą. Jak co roku od pięciu lat organizowanym przez Stowarzyszenie Aktywna Dąbrowa. Jak co roku biegu pełnym wrażeń, ze specyficzną – bo nocną – atmosferą. Z roku na rok co raz lepszą organizacją i perfekcyjnością. Dowodem tego są przede wszystkim ludzie. Tej czerwcowej nocy wystartowało ponad 400osób, kiedy w pierwszej edycji było nas ledwie kilka dziesiątek.

Ja, w biegu – w sensie: prosto z pracy, z podróży, dosłownie w ostatniej minucie wpadłam Czytaj dalej „W wymarzonych butach (Mammut MTR20I-II Low Man)”

„Dzieńdobrymamnakonciedwieściesiedemdziesiątzłotychproszędobrebuty”.

„Dzieńdobrymamnakonciedwieściesiedemdziesiątzłotychproszędobrebuty”. – powiedziałam wszedłszy do sklepu (nie byle jakiego – to był Mammut w Katowicach. Na buty od nich zachorowałam ze trzy tygodnie temu) Musiałam w końcu nabyć drogą kupna coś konkretnego, bo od pół roku męczyłam stopy w nieodpowiednim obuwiu.

Dodałam do mojego życzenia kolor butów – niebieskie. Takie wypatrzyłam w Internecie. Wywołałam ogólną radość u personelu. Okazało się również, że trafiłam na profesjonalistów.

Przymierzyłam niby mój rozmiar, niby dobrze, a jednak coś nie tak. Zasugerowałam podobny rozmiar w wersji męskiej. Nie było. Z innego modelu, męskie, niby mój rozmiar, były za ciasne.

Wróciłam do niebieskich. Czytaj dalej „„Dzieńdobrymamnakonciedwieściesiedemdziesiątzłotychproszędobrebuty”.”

Cross Maraton Pustyni Błędowskiej. Drugie spojrzenie

aktywna_dabrowa_running_motivation

9 sierpnia 2015r
Pobudka: 5 z minutami, dużymi. Spakować bułki, dżem. Na kawę nie ma czasu. Wszystko inne – biegowe ubranie – spakowane. Bilet na autobus jest. Łyk wody i butla do plecaka. Pożegnać psa i domowników. Do zobaczenia…
Autobus. Przyjechał punktualnie, choć tak niepewnie opisane: wg rozkładu jazdy na przystanku stąd nie odjeżdża, wg rozkładu z Internetu, powinien być. Był. Przyjechał. Zabrał. Prawie półtorej godziny jazdy.
Wysiadam. Jak tu cicho, jak tu nie ludno, choć domy wzdłuż całej drogi. Słonecznie, przyjemnie. Co to będzie potem?
Eurocamping. Namiot biura zawodów, gdzie odbieram pakiet startowy weryfikując się do biegu. Ławeczki. Dalej, za płotem – brama dmuchana. Linia startu.
Skupiam się, koncentruję na poszczególnych czynnościach. Do biegu ponad godzina.
Śniadanie: bułki z dżemem. Woda. Kawy nie ma gdzie. Trzeba się przystosować do warunków.
Przebrać się, numer startowy przypiąć. Zacząć rozgrzewkę.
Rozgrzewkę? W taki upał – trochę to przekorne. Ale prawidłowe. Zmuszam się do przebieżek, do ogólnego ruchu, rozruchu. Obserwuję jedną dziewczynę, która wygląda na ‘zaprawioną w bojach’. Stawiam na nią, jako tę, która wygra w mojej kategorii. Tuż przed strzałem startera pozdrawiamy się z koleżanką. W sumie jest nas trzy. My dwie z ubiegłego roku – jakby nie było: weteranki tego biegu. I ta ‘nowa’, która mi na hardcorowca wygląda. Jej pewność siebie, jej ubiór…
Strzał i bieg.
Byle wytrwać, byle pokonać, byle zdążyć w limicie czasu. Będzie ciężko – to na pewno. Będzie Czytaj dalej „Cross Maraton Pustyni Błędowskiej. Drugie spojrzenie”

Trening do BUT-a 1.08.2015, 8.45 – 18

Poranek lodowaty.
Termometr pokazywał 4 stopnie Celsjusza! Jak się ubrać, co zabrać? Jak najmniej. Plecaczek ma ograniczone możliwości pojemnościowe. Nie chcę dźwigać niepotrzebnego, zbędnego balastu.
Dospać godzinę w pociągu i jeszcze dwadzieścia minut podmiejskim autobusem.

BUT
Godzina 8:45.
Jestem na szlaku. Nie tak miało być. Miałam zacząć od Wapienicy. Że trafił się autobus na Szyndzielnię, to tutaj dojechałam.
Nie będę teraz kombinowała ‘na czuja’ przebiegając leśnymi traktami, by dobiec spod Dębowca na niebieski szlak. Zaczynam czerwonym. Kojarzę, że na mapie schodził ten szlak do Wapienicy. Tak zatem będę podążać.
Ludzi już jest sporo. Mnie trudno zerwać się do biegu. A to przecież ma być trening biegowy! Czytaj dalej „Trening do BUT-a 1.08.2015, 8.45 – 18”

Buty na czarną godzinę

Pierwszą sytuację podbramkową spacyfikowałam, ratując się wybieganymi, wręcz zabieganymi butami. Ileś tam set kilometrów, kilka lat eksploatacji: intensywnej, aktywnej. W ostatnim kwartale treningów już wręcz buty krzyczały i wyły ‘DOŚĆ. MY JUŻ DOŚĆ’.
Zmuszona jednak byłam je zabrać i użyć na docelowym starcie. A był to maraton. I starałam się nie skupiać na nich, nie myśleć i nie analizować ‘dam radę, wytrzymam’. Nie miałam wyjścia. I choć po 37 kilometrze przez chwilę wyraźniej buty dały do zrozumienia, że już naprawdę są do cna wyeksploatowane, przełamałam odczucia i dobiegłam.
Zapłaciłam, a jakże, za upartość i brak zorganizowania. Za nieumiejętność konstruktywnego działania. Pobiegłam Czytaj dalej „Buty na czarną godzinę”