Jesień w Gemini2


Fascynujące są biegi: przełaje, traile. Sama myśl: wystąpię tam! Pobiegnę!

Nie ważny – obecnie dla mnie – czas czy zajęta lokata. Nie ważne, że organizm przygotowany bardzo, bardzo miernie.
Ważne, że można. Że jeszcze daję radę. Że nogi niosą, myśli płyną, wzrok chłonie.

Tak było na letnim maratonie na Puszczy Błędowskiej. Tak było na BUT’cie – w beskidzkich górach.

Podobnie było i na krótszych dystansach asfaltowych: kończącym cykl V. Pucharu Aktywnych ostatnim biegu na 10km ‘Dycha Spadających liści’; na króciutkim – a jednak wykańczającym mnie ! – biegu również kończącym cykl Parkowej Korony Biegów, pięciokilometrowym ‘Biegu Równonocnym’. Potem jeszcze spontanicznie zapisałam się na Bieg(z)usiem. Również króciutki, asfaltowy, niby prosty, jednak dla mojego organizmu ciężki bieg.

Fascynujące są te starty, chłonięcie atmosfery tworzonej przez samych biegaczy oraz organizatorów i przede wszystkim godnych pochwały i uznania Wolontariuszy.

Wspomniane biegi przetrwałam i pokonałam, by po niemal zakończonym sezonie otrzymać do sprawdzenia komplet ‘biegającej’ letniej odzieży lubianej przeze mnie firmy Under Armour.

Bardzo przypadkowym przypadkiem drogą kupna nabyłam wieki temu tejże właśnie firmy getry-legginsy do biegania. Najlepszy model jaki można zaprojektować: prosty krój. Bez zbędnych dla mojego ciała wstawek, szwów zakręcających to pod łydką, czy gdzieś w okolicach uda. Bez zbędnych dostawek materiałowych, utrudniających szybkie nałożenie i zdjęcie odzienia. Jeszcze raz podkreślę: najprostszy, najwygodniejszy krój. W sumie cztery części materiału złączone prostym, płaskim szwem. Cztery strony nogawek: przód tył, prawa, lewa.
Używam ich od momentu nabycia bardzo często. I długo już. Wysłużone, ze strzępiącymi się nitkami na szwach, które jeszcze ratuję. Z to tu, to tam pojawiającymi się (na razie malutkimi) dziurkami: wysługuje się już materiał.

Rozglądam się za kolejnymi tak prosto, a dobrze skrojonymi ‘biegającymi spodniami’ tego typu. I, w mnogości różnych propozycji, trudno takie znaleźć.

Komplet odzienia firmy Under Armour, jaki  właśnie do mnie dotarł to bawełniana koszulka, techniczne spodenki oraz rewelacyjne buty. Do biegania pewnie na twardej, asfaltowej nawierzchni.

Under Armour to amerykańska firma. Podkreślam to tutaj, bo okazuje się, że numeracja trochę zwichrowana. Tzn. – niby ja jestem rozmiaru średniego i taki podałam chcąc otrzymać odzież – i klops. O ile buty pasują, koszulka sprawia wrażenie /dla mnie/ za dużej, spodenki zaś – za małe. A niby to jeden rozmiar.

Może tez i  dlatego, że /czytam z metek/ koszulka ‘heat gear. Keeps you cool. Loose. a Spodenki  ‘heat gear. Keeps you cool. Compression.’
Przy wszystkim wzmianka również, że to ‘Anti-odor technology inhibits the growth of odor cousin microbes.’

Niemniej używam, sprawdzam, testuję.

Koszulkę, jak tylko dostałam, założyłam. Chodziłam w pracy. Przyciągała uwagę dość odważnym dużym znakiem firmowym na przodzie. Sama koszulka w szarym odcieniu nie raziła, emblemat różowy, ale nie żarówiasty. Doszłam do wniosku, że mogę w czymś takim ‘pobiegać’ od biura do biura po korytarzach firmy. Skłonił mnie do tego również krój: niby taki standardowy, prosty, a ja – tak to czuję – prezentuję się niemal elegancko!

Spodenki. Wspomniałam, że ‘detko’ za małe. Trochę się wpijają, choć ciało prezentuje się dobrze – wg mnie. Dwa razy jak na razie miałam je na sobie, wykonując w zaciszu domowym codzienne kilkunastominutowe zestawy ćwiczeń wzmacniające mięśnie głębokie. Przylegające, ‘spinające’, że nawet ktoś /tak, tak, ja również/ mający problemy z nadmiarem tkanki tłuszczowej może poczuć komfort i radość, o konstrukcji takiej, że wizualnie np. tyłek dobrze się prezentuje. Materiał opina, opasuje, ‘trzyma w ryzach’.

Buty (‘heat gear. Keeps you cool. Fitted’. Model Women’s UA SpeedForm® Gemini 2.1 Running Shoes) – tutaj mam dużo, dużo więcej do powiedzenia.

Kolor. Zostałam wcześniej uprzedzona, że taki… różowy. Mocno różowy. Cóż z tego – odparłam. Nie ma dla mnie znaczenia.

gemini-2-under-armour-mocno-rozoweNie da się ukryć – mocno różowe

Niemniej, oczy się same mi się uśmiechnęły, gdy zobaczyłam je pierwszy raz. Rzeczywiście ten róż jest bardzo różowy. Dobrze – później się okazało. Dobrze, że taki intensywny. Wychodziłam w nich po zmroku na miasto, jeździłam rowerem. Kolor jednak MA znaczenie.  Bezpieczeństwo i widoczność –  zapewnione.  Do tego w pięcie buta wbudowane odblaski.

Użytkowanie: wsunięta stopa poczuła  rozkosz.

Jednolita konstrukcja środka. Nie ma wkładki, nie widać szwów łączących cholewkę z wnętrzem. To jednolita całość. Ogromniasty – dla mnie – plus to krój języka. Nie jest przede wszystkim za długi, nie wpija się. Zaś sama jego konstrukcja, jakże mądrze pomyślana. Ileż razy w innych, w większości butów jęzor mi się przesuwa, chowa do środka, ucieka, czy wręcz przeciwnie – tak wysuwa, że wpija w górna część podbicia stopy, na zgięciu.
A tu – proszę. Praktyczny, skośny krój.

Jak wspomniałam – otrzymałam ten komplet teraz, jesienią. Szkoda te pięknie różowe butki chlapać kałużami i błotami ścieżek biegowych zaczęłam zatem ich testowanie depcząc kilometry w pracy. Uwielbiam chodzić w sportowym obuwiu – przemierzać w nich korytarze i schody.

Uśmiecham się ‘po wąsem’ /tzn. pod nosem/ na każdą uwagę – buty od razu wzbudziły zainteresowanie. Oczywiście, że kolorystyką. Ale i cichością swoją : nie tupię, nie hałasuję.

under-armour-bieznik

Butki dobrze sprawują się, gdy muszę wdrapać się na czwarte piętro tego czy tamtego biura. Jakąż mam radochę przeskakując po dwa stopnie, odbijana wbudowanymi technologami. Jak przyjemnie przemieszczać się, czując tak niezwykły komfort.

Muszę jednak napisać, że w pierwszych dniach użytkowania utyskiwałam, bo wpijała się, choć tylko jedna, cholewka pod lewą kostkę. Konstrukcja mojego ciała taka, żem pewnie nieproporcjonalna.

Irytowało mnie to. Rozważałam: jakże w tym biegać, kiedy tak? Tutaj, w murach pracy, odczuwam dyskomfort. Co to będzie przy bieganiu?

Dziś, miesiąc już pewnie je ‘wybieguję’ i nie czuję tego co uwierało. Jak się przyjrzałam budowie – górny pas cholewki to nie tylko materiał. Wewnątrz sztywniejsza wszywka.

Schyliłam się właśnie, by dokładnie przyjrzeć się temu fragmencikowi: wokół całej cholewki  wewnętrzna listewka-wstawka dyskretnie wzmacniająca. Na skrajnie przeciwnych stronach, na czterocentymetrowej długości coś jak wypustki, kolce. No – takie kropeczki plastiku – pod kostką. Z prawej i lewej strony stopy. Podtrzymanie, by się nie ślizgało? Przyczepiło do skarpetki, czy skóry?

Może to po to, by podtrzymać całą tylną część cholewki. But skonstruowany z miękkiego materiału, zaś tylko na pięcie od zewnątrz buta – ostroga?  Plastikowa, absolutnie nie drażniąca, otoczka. Materiał cholewki nad tą otoczką elastyczny, poddający się, dopasowujący do stawu skokowego. I pewnie w tym celu te opisane wcześniej kropeczki. Stabilizacja? Chyba tak.

gemini-2-under-armour-zapietki

Niemniej, dziś już nie czuję tego obcierania pod lewą kostką. Dotarło się?

Na zewnątrz byłam w tych butach w sumie maksymalnie 30km, w tym 4,8km biegu asfalt i ceglana nawierzchnia, oraz ze 20km na rowerze, każdego razu po 6-8km. Reszta chodzenie.

Jak się biegło? Dobrze. Stopa czuła komfort, amortyzacja spełniła rolę.

Koleżanka jedna czy druga chwaliła butki. Wygląd, kolor, prezencję na nogach. ‘Nie oddam!’ – nieodmiennie  odpowiadałam. Bo nie oddam.

Krój butów bardzo mnie satysfakcjonuje. Jestem wielkostopą kobietką, a Gemini2, dzięki projektowi , dla mnie sprawiają wrażenie dobre, optycznie mniejsze niż rzeczywisty numer. Noski zaokrąglone. Nie ma zbędnych szwów, bo to złączone klejeniem dwie części przód-tył.

gemini-2-under-armour

Ach, lubię Under Armour.

I jeszcze – raz, zapomniawszy zmienić obuwie, dwie godziny biegałam w tych butkach na korcie z nawierzchnią poliuretanową, na dworze. Nawet tutaj się sprawdziły, choć to było w pierwszym tygodniu użytkowania, kiedy jeszcze odczuwałam to ocieranie pod lewą kostką. Dało radę! I nawet wtedy ugrałam ze dwa sety!

Advertisements

12 thoughts on “Jesień w Gemini2”

  1. Buty mega – bardzo podobają mi się mocne kolory na obuwiu sportowym. Szkoda ze nie pokazałaś spodni bo po wstępnie byłam ich ciekawa:) Ja sobie trenuję w ciuchach sportowych HM – nic nadzwyczajnego ale wygodne 🙂

    1. Spodnie – spodenki – jak tylko znajdę w swoim zasięgu fotografa, zaprezentuję. Warte pokazania 🙂
      Mnie również kolorystyka tych butów bardzo przypadła do gustu.

    1. Doskonałe. Na obecną porę idealne. Tym bardziej, że producent zastosował również odblaski. Polecam z pełną świadomości odpowiedzialnością. 🙂

    1. Sugeruję poznać ‚organoleptycznie’. W przypadku Under Armour Gemini potwierdzam, że wartość nabycia potwierdza wartość użytkową. Te butki są rewelacyjne!

    1. Sprawdź na sobie. Mnie urzeka ich budowa. Symetria, płynność – tak określam ich wygląd. Czuję, że doskonale wyglądają. Potwierdzają to odbywane w nich treningi biegowe. W miniony piątek przebiegłam trasę raczej trailową- szutr, dolomit, ścieżki leśne, żwirek – protektor, bieżnik zelówki zdał egzamin. Bieg nie byle jaki – 10km to miarodajnych dystans do wystawienia oceny. Under Armour Gemini po raz kolejny dla mnie spisały się idealnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s