261Fearless w Runner’s World!


Najnowszy, wrześniowy, numer magazynu Runner’s World jest dla mnie cenny z kilku powodów. Między różnymi fajnymi artykułami (najpiękniejsze trasy na świecie – 45 niezwykłych biegów), testami butów, zapowiedziami imprez znalazł się w cyklu „Życiówka niezwykła” materiał w głównej mierze dotyczący ogólnoświatowego ruchu 261Fearless. Tytułowa „Pani Ambasador” to ja!

_paniambasador

Trochę przeraża mnie ten poważnie brzmiący tytuł a jeszcze bardziej onieśmiela całe zamieszanie tuż po publikacji. Serio, nie spodziewałam się tylu komentarzy, maili i prywatnych wiadomości. Ale oczywiście – ogromnie to miłe. Jakoś udźwignę ten moment sławy a teraz, korzystając z okazji, pozwolę sobie wygłosić małe oskarowe przemówienie.

Chciałabym wymienić wszystkich, dzięki którym w ogóle artykuł się ukazał. Tu – ukłon i ogromny uśmiech w stronę Pana Redaktora. Dzięki, że tak fajnie pokierował Pan rozmową, która ostatecznie zdryfowała na ważny dla mnie temat: silne kobiety.

Wszystko zaczęło się od Oprah Winfrey. To wiadomość, że królowa amerykańskich talk-showów, osoba raczej stroniąca od sportu, zdecydowała się ukończyć (i ukończyła!) maraton, była impulsem, który i mnie przekonał do startu. A później coś, co miało być jednorazową akcją wprowadziło moje życie na nowe tory i zaowocowało wieloletnią pasją. Jak się  okazuje gdzieś „po drodze” udało mi się zarazić nią kilka osób. Super, że pamiętacie. Strasznie fajne jest wiedzieć, że ktoś z Was właśnie ukończył swoje pierwsze zawody i jest dumny z medalu i wyniku i w ogóle taki zachwycony bieganiem i że trochę tej radości i szczęścia to w jakiejś części moja zasługa:)

261Fearless

Jak każda biegaczka bardzo wiele zawdzięczam Kathrine Switzer. Jeszcze w 1967 roku organizatorzy maratonu w Bostonie nie dopuszczali do startu kobiet argumentując, że nie są fizycznie zdolne do pokonania takiego dystansu ale Kathrine (podobnie jak rok wcześniej Roberta Gibb) jakoś nie dała się przekonać. Jej numer startowy – 261 –  stał się symbolem walki, jaką musiała stoczyć aby udowodnić, że kobiety mogą (o ile chcą) z powodzeniem podjąć każdy wysiłek i w każdej sytuacji samodzielnie o sobie decydować.

2014 Mallorca - przed startem

Na początku 2014 przypadkowo (o ile istnieją przypadki) znalazłam informację o organizowanym przez Kathrine Switzer maratonie na Majorce. Udział w nim był wspaniała okazją do poznania tej inspirującej, niezwykłej kobiety. Nie mogłam tego zmarnować!

 

261Fearless to kierowana przez Kathrine międzynarodowa organizacja zrzeszająca kobiety, które znajdują swą siłę w na pozór prostej czynności – zwykłemu stawianiu stopy przed stopą, krok po kroku, ku raz obranemu celowi. Od roku uczestniczę w jej działaniach.

Advertisements

1 thought on “261Fearless w Runner’s World!”

  1. Agnieszka, ogromne gratulacje! Robisz kawał dobrej roboty, nie przestawaj i żyj tym, co kochasz. Bardzo się, cieszę, że tu trafiłam kiedyś dawno temu, kiedy postanowiłam przebiec swój pierwszy maraton i już zostałam. Do zobaczenia wkrótce, nie mogę się doczekać! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s