Subiektywnie biegowo z Barcelony


View from Bunkers del Carmel, fot. by Tomasz
View from Bunkers del Carmel, fot. by Tomasz
Wyjechałaś służbowo. Z nadziejami, otwartą głową, z wątpliwościami. Z radością pracy po rosyjsku i angielsku – połączenie idealne. Takie proste i dające tyle radości.
Jak morze i góry katalońskie, pagórki z dolinami i fale z plażą w jednym. Zestawy doskonałe 🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Mogłabyś się rozwodzić nad tym, jak barceloński klimat sprzyja bieganiu, że świetny teren, że dobre powietrze, że nie za zimno i nie za ciepło, że raj dla sportowców. Tylko po co? Ty możesz wspomnieć tylko „twoją biegową Barcelonę”.

Passeig de les Aigues
Passeig de les Aigues
Osobiście bardzo nie lubiłaś biegać w centrum. Specjalną trasą biegową i w zasadzie ukochanym miejscem w ogóle mianowałaś położoną wysoko nad miastem Passeig de les Aigues, zamkniętą dla ruchu samochodowego, prowadzącą od rejonu Tibidabo do przedmieść barcelońskich, część parku Collserola. Z jednej strony warstwami ułożyły się: pas zieleni, niesamowicie zabudowane miasto, piach i morze, a z drugiej strony pagórki, porośnięte kaktusami i drzewami, przypominającymi baobaby. Truchtałaś wysoko nad budynkami, z obłokami chmur, wiatrem we włosach. W sportowej cienkiej kurtce, przewieszonej przez biodra, bo na termometrze właśnie dobijała dwudziesta kreska. Mijali cię biegacze, rowerzyści, psy, spacerowicze. A czasem nie mijał nikt.
Bo czasem wychodziłaś na trening bardzo późno, dojeżdżałaś metrem do plaży Barceloneta i biegałaś po piachu w stronę przeciwną do portu. Księżyc z latarniami oświetlały ci drogę, a ty zanurzałaś się w katalońskiej ciepłej nocy i sama już nie wiedziałaś, kiedy wybiła pierwsza. Znajdowałaś swoją ulubioną, okrągłą huśtawkę i rozkoszowałaś się wymarłym o tej porze nabrzeżem. Ryzykownie? Być może, ale jakoś żyjesz i praktykowałaś to nie raz, więc nie zastanawiałaś się nad tym niepotrzebnie. Wprawdzie autobus wracał na Muntaner prawie godzinę, a ty w drodze powrotnej już prawie spałaś, ale wiedziałaś, że i tak wrócisz do nadmorskiej strefy, o dowolnej porze, bo ona nie miała znaczenia, gdy potrzebowałaś pobiegać.
Nieraz nie miałaś ochoty wsiadać do metra i biegłaś kawałek miastem, między budynkami, poprzecinanymi równo, geometrycznie, jak od linijki, ulicami. Truchtałaś pod górę między palmami, przyzwyczajona już chyba trochę do egzotyki, choć wiedziałaś, że to na chwilę, więc nie skupiałaś się na tym za bardzo. Odkryłaś mały park, którego nazwy nie zapamiętałaś i choć ganiało tam wiele psów z ich właścicielami, to zaliczałaś kolejne kółka, by pod koniec zatopić się w muzyce, na innej huśtawce, i zostać grzecznie wyproszoną, przez stróża z kłódką w ręce.
Ponieważ już kiedyś cię zamknęli, niechcący, w najstarszym parku w mieście 🙂 W Ciutadelli, gdzie za pierwszym podejściem biegowym miałaś wrażenie, że sportowcy stosują się do jakichś ogólnych niepisanych zasad ruchu biegowego, przemierzając określone ścieżki tylko w jedną lub tylko w drugą stronę. Na szczęście nie ty jedna przeciskałaś się potem przez wielką dziurę w wejściu po tym, jak odkryłaś, że boczne skrzydła bramy już się zdążyły pocałować na środku najszerszej alejki.
Niezbyt lubiłaś przemierzać gotycką część miasta, gdzie się przeniosłaś na ostatnie trzy tygodnie pracy, ale na Placa Reial zdążyłaś wbiec chyba od każdej strony.
Barri Gothic
Barri Gothic
W dzielnicy Barri Gotic lepiej jednak było pić kawę, niż trenować – żadna radość ze skakania po kostce brukowej – wąsko, ciasno i nieraz niebezpiecznie.
Niestety choroba nie pozwoliła ci już dobiec na Bunkers del Carmel i labirynt d’Horta, choć bardzo chciałaś wypróbować owe miejsca do biegów po uprzednich, relaksujących spacerach w tych rejonach. Jednak z czystym sercem możesz je polecić, jako malownicze, klimatyczne, dobre do treningów i idealne na cardio, z uwagi na liczne schody.
Labirynt d'Horta by Tomasz
Labirynt d’Horta by Tomasz
Nie dane ci też było przemierzyć szybciej, niż spacerem, wzgórz malowniczego Montjuic i wioski olimpijskiej. Widziałaś nieraz sportowców, wylewających siódme poty na schodach Plaza de Espana, ale nie dla ciebie te rzesze turystów, nawet zimą. Zapewne nie wytrzymałabyś barcelońskiego lata 🙂
Z niesprawdzonych biegowo, lecz wyłącznie „przechadzkowo”, miejsc, poleciłabyś biegaczom na pewno Sidges dla zwolenników piachu i Montserrat, dla preferujących wyzwania górskich podejść i bajkowe widoki specyficznych „słupkowatych”, wyrzeźbionych przez anioły piłą gór.
Montserrat, by Tomasz
Montserrat, by Tomasz
Teraz, półtora miesiąca później, siedząc w mieszkaniu niedaleko lasu, próbujesz strategicznie wzmocnić swoją odporność codziennie pitą pierzgą i olejem z wątroby rekina,  z utęsknieniem czekając na polską wiosnę za oknem, która nie potraktuje twoich zatok tak surowo, jak zrobiła to barcelońska łagodna sucha zima, fundując ci ból głowy i mnóstwo zużytych paczek chusteczek higienicznych.
Jeszcze tylko trochę cierpliwości, nieco więcej witamin i słonka, a zamiast katalońskich pejzaży, zatopisz swój wzrok w bielańskim lasku, Puszczy Kampinoskiej i podmiejskiej warszawskiej zieleni.
Barcelono, z podziękowaniami. Po kilku latach tu i tam, najwyższy czas odkrywać polskie ścieżki biegowe!
Joanna P., marzec 2016, Warszawa
Reklamy

13 thoughts on “Subiektywnie biegowo z Barcelony”

  1. Wspaniałe jest to że czytam o osobie którą cennie za to co robi i mam nadzieje ze jest i będzie inspiracja dla wielu czytelniczek
    Ps. Dumna
    Pozdrawiam

  2. W takim miejscu aktywność fizyczna to sama przyjemność! Miałam okazję spędzić w Barcelonie tylko trzy dni w ubiegłym roku, więc wciąż jeszcze wiele do odkrycia przede mną – Montserrat będzie obowiązkowym punktem kolejnych odwiedzin. Piękne zdjęcia! 😉

  3. Bardzo poetycko opisane. Stworzyłaś niesamowity klimat. Właściwie nie wiem czy z Tobą biegałam, czy czekałam na wiosnę. 🙂 Dużo zdrowia i równie pięknych kolejnych szlaków biegowych. 🙂

  4. Ja nadal nie potrafię znaleźć sobie trasy idealnej do biegania/chodzenia :c Niby nie mieszkam w centrum, ale też nie są to przedmieścia – nie lubię do tego typu aktywności miejskiej dżungli, wolę las albo park. No cóż, muszę coś znaleźć a Tobie zazdroszczę 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s