Stop zwolnieniom z WF i moja historia


Jako dziecko uwielbiałam wszelką aktywność fizyczną, co nie jest niczym nadzwyczajnym, bo ludzki organizm stworzono do ruchu. A później rozpoczęłam edukację i się zaczęło… Nieźle  jeździłam na nartach, robiłam postępy w nauce pływania, pod koniec podstawówki zaczęłam żeglować – szkoda, że w szkole jakoś nikogo to nie interesowało. Liczył się przecież skok przez kozła, zagrywka sposobem górnym i dwutakt. Trója z WFu mocno zaniżała wywindowaną średnią ocen na koniec roku ale to i tak był najmniejszy problem. Regularnie wybierana do drużyny na przedostatnim miejscu (kojarzycie ten pomysł? – dwóch kapitanów naprzemiennie wywołuje imiona) wspominam WF jako pasmo upokorzeń i szykan psychicznych.
Co się zmieniło w liceum? Niewiele: rządziły skrzynia i piłka do siaty. Cień nadziei pojawił się w drugim semestrze – wreszcie odremontowano szkolny basen (to ze względu na zajęcia z pływania wybrałam ową elitarną szkołę) – jednak na krótko.  Opanowałam już w tym czasie perfekcyjnie pływanie żabką, kraulem i delfinem, i na wakacjach w Bułgarii cztery kilometry w morzu były standardową rozgrzewka jeszcze przed śniadaniem. Jednocześnie nie byłam w stanie przełamać się i pod przymusem skoczyć na główkę a styl grzbietowy (do tej pory za nim nie przepadam) zaliczyłam ledwo na 3. Szalę goryczy przelał komentarz pani profesor na temat mojego „tłustego tyłka” – następnego dnia  lekarz wypisał mi zwolnienie do końca roku. I na cały kolejny rok szkolny też. Wróciłam na WF dopiero w II semestrze czwartej klasy, kiedy zdecydowałam się zdawać na AWF. Brak oceny z WF na bądź co bądź sportowej uczelni nie byłby przecież mile widziany.

Dlaczego o tym piszę? Uważam, że obostrzenia dotyczące zwolnień z WFu nie rozwiążą problemu a być może w perspektywie czasu przyniosą więcej szkód niż pożytku. Bo gdy chodzenie na WF, wraz z zakończeniem etapu obowiązkowej edukacji, w końcu przestanie być przykrym obowiązkiem nikt już z własnej woli nie spędzi wolnego wieczoru na znienawidzonych (bo skutecznie obrzydzonych) jakichkolwiek ćwiczeniach fizycznych.

Co można zrobić? Owszem akcja „Stop zwolnieniom z WF-u” jest potrzebna, również dlatego, że diagnozuje problem. Przyjrzyjmy się komentarzom pod promującym ją filmikiem: ” na tej sali też bym ćwiczył”, świetna ekipa, niech przyjadą do mojej szkoły”. Dzieci maja naturalną potrzebę ruchu, młodzież chętnie ćwiczyłaby z mistrzami. Albo przynajmniej osobami choć trochę ich przypominającymi. Pan z zaawansowaną lustrzycą czy pani, której jedyną pomocą naukową jest dwudziestoletni gwizdek, oboje w porozciąganych, spranych dresach raczej nie zarażą swoja pasją, bo albo w ogóle jej nie mają albo ukrywają niezwykle skutecznie. Mnie w szkole nie zniechęcono do sportu – Mistrzów miałam na co dzień w domu ale nie każde dziecko ma takie szczęście. Współcześnie rodzice różnie ustawiają priorytety, w większości przypadków nie stawiając jednak na rozwój fizyczny, wciąż bowiem pokutuje stereotyp średnio inteligentnego mięśniaka. Cóż – przykład idzie z góry. Mamo, tato – pokażcie swoim dzieciom, jak fajna i potrzebna jest codzienna dawka ruchu. Przekażcie następnym pokoleniom (dokształćcie się w miarę potrzeby) dlaczego regularna aktywność fizyczna jest niezbędna w prawidłowym funkcjonowaniu. Ten wysiłek wszystkim się opłaci.

Polar A300

Reklamy

5 thoughts on “Stop zwolnieniom z WF i moja historia”

  1. jakbym czytała o sobie… ja usłyszałam od trenera na basenie, że pływam jak słonica w 12 miesiącu ciąży – byłam wtedy w piątej klasie podstawówki. Po tym i podobnych tekstach trenera w stosunku do innych dziewcząt rodzice przepisali nas na „normalny” wf i tam się zaczęło od tekstu „tak myślałam, ze wreszcie was dostanę teraz wezmę was do galopu” pani wuefistki… później było gnębienie byłych pływaczek i ostatecznie zwolnienia z wf-u, bo mama nie miała już siły walczyć z moimi histeriami wieczór przed każdym dniem kiedy w planie wypadał wf.

  2. Sama nie cierpiałam wychowania fizycznego w szkole, na gimnastyce zawsze zjadał mnie stres jednak dawałam radę bo choć wiedziałam, że jestem słabsza do w dużej mierze byłam oceniana za to, że regularnie ćwiczę na wf, że staram się w granicach możliwości więc zawsze wychodziłam z 4 lub 5 na świadectwie. Choć muszę przyznać, że nie miałabym problemu z tym by skończyć z 3 na świadectwie, ba wręcz mnie czasami irytowało to, że jestem oceniana za chęci. Przecież na innych zajęciach nikt się nad nikim nie lituje bo ktoś nie ma predyspozycji do danego przedmiotu.

    1. Dla mnie problemem nie była trója lecz to, że za sprawą wfu uznano mnie za klasową niedojdę. Nauczyciel, o ile zada sobie trochę trudu (a piszę to z własnego doświadczenia) potrafi proces oceniania rozegrać tak, że każdy uczeń, niezależnie od otrzymanego stopnia czuje się oceniony sprawiedliwie, odpowiednio doceniony i zmotywowany.

  3. Wychowanie fizyczne w szkole.. wolę tego nie wspominać. Byłam całe życie szczupła, ale nigdy nie byłam dobra w sportach;/ teraz mam 25 lat i mam zamiar przebiev pko wrocław maraton – jak widać da się! to dzięki temu, że mój mąż uprawia sport i zachęcił mnie do tego. Jak widać wsparcie jest bardzo potrzebne:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s