Wkładki do butów Scholl GelActiv™ testują czytelnicy


W ciągu całego życia pokonujemy pieszo kilkadziesiąt tysięcy kilometrów – to prawie pielgrzymka wokół Ziemii. Stopy ciężko pracują każdego dnia niezależnie, czy uprawiasz sport, chodzisz czy „tylko” stoisz. Z myślą o zmęczonych, nadmiernie obciążanych stopach zaprojektowano wkładki Scholl GelActiv™. Miałam okazje je przetestować ale postanowiłam nie dzielić się swoimi wrażeniami a zamiast nich przedstawić Wam opinie i spostrzeżenia czytelników bloga:

Beti – Beti Bloguje – która nie tylko biega ale też dużo chodzi i z sukcesami uprawia Nordic Walking odczuła wyraźną różnicę po włożeniu wkładek do swoich wysłużonych butów:

Więc po kolei: sportowe wkładki Sholl umieściłam w Nike Lunarglide 4 które miały już przebieg bliski 700 km i amortyzacja w nich była już bardzo słaba. I muszę przyznać, że te wkładki odmieniły moje nieco wysłużone aczkolwiek nadal ulubione buty do biegania. Znowu mam miękko pod stopami. Gdy zgubiła się w nich amortyzacja musiałam przestać w nich biegać bo bardzo bolały mnie piszczele. Teraz tego problemu nie mam. Jednocześnie w ogóle nie czuję, że w środku są inne wkładki niż te, które dostarczył producent.
Wkładki do codziennego obuwia umieściłam w Nike Wild Trail które przez to, że były dla mnie za twarde do biegania służą na co dzień do spacerów z wózkiem. Miałam jednak taki problem, że po dwóch, trzech kilometrach spaceru bolały mnie stopy. Teraz, po wymianie wkładek na te od Sholla mogę chodzić ile chcę i stopy nie bolą. Mimo, że są bardzo cienkie to czuć lekką amortyzację. Tak jak wkładki sportowe idealnie pasują do buta choć lekko się zwijają w środku i trzeba uważać przy zakładaniu.

Klaudia zauważa coś jeszcze:

Wyobraźcie sobie, że można reanimować buty!
W obecnych chodzę codziennie od ponad dwóch lat. Z przerwą na np. treningi, spanie, pobyt w domu i w samej pracy. Zatem kilka godzin w ciągu doby każdego dnia intensywnie używam moje buty. Niemal dwanaście, a na pewno dziesięć miesięcy w roku. Zimy przecież takie nie zimowe ostatnimi laty u nas. Bywają dni, że wędruję w nich po kilka, a nawet i kilkanaście godzin dziennie.
Zatem i zdeptałam trochę codzienne buty. I od kilku tygodni rozmyślałam o zakupie nowych, oczekując na jakiś niespodziewany przypływ gotówki.
Ona się nie chciała pojawić, za to pojawiły się wkładki Scholl Gel Activ do codziennego obuwia. Chodzę w nich już piąty dzień. Od pierwszego zetknięcia stopy z nimi: niebo w… – w odczuciu. Co jak co, ale buty muszą być wygodne. I te wkładki dosłownie: reanimowały moje buty!
Wkładka ‘zbudowana’ jest z dwóch – wizualnie oceniając – warstw: ta styczna ze stopą to materiał, ta od spodu, to żel na całej powierzchni. Żel – to kolejne dwie konsystencje: pod piętą i okalający poduszkę śródstopia – mocniejszy. Reszta powierzchni to żel o stopień delikatniejszy od tych wzmocnionych obszarów. Chodząc rzeczywiście czuję się komfortowo, tym samym i całe ciało, które przecież opiera się na końcówkach kończyn.

Scholl_GelActiv-EverydayW
Poranna pobudka, toaleta, przygotowanie do wyjścia. Butki. Marsz około dwukilometrowy. Potem kilkadziesiąt minut w pociągu. Potem znowu kilkanaście minut intensywnego marszu. Teraz przerwa – w pracy zmieniam obuwie. Ale po ośmiu godzinach znów stopki się radują wsunięte w buty z wkładkami Scholl Gel Activ. I znowu kilka godzin chodzenia, siedzenia, biegania, dreptania i deptania. Błogość!!! Mam nadzieję, że przez najbliższe pół roku – na taki czas zaleca Scholl wkładki – naprawdę będzie satysfakcjonowało moje stopy. Dobre buty, to dobry nastrój. Dobry nastrój – to dobre działanie!

Drugie życie dostały także buty Bartka, belfra, który biega:

Przez ostatnie kilka tygodni miałem przyjemność używać wkładek Scholl GelActiv™. Właśnie przyjemność jest tutaj najlepszym słowem aby w skrócie określić ich zalety.
Dość sceptycznie podchodziłem do reklam, które pojawiały się w TV. Po ich otrzymaniu postanowiłem poddać je ciężkiej próbie – znalazły swoje miejsce w wysłużonych już butach Kalenji KIPRUN MD Neutral. Dzięki tym wkładkom buty dostały szansę na dalszą współpracę na biegowych ścieżkach.
Wkładki do butów sportowych Scholl GelActiv™ w wersji męskiej są w uniwersalnym rozmiarze 42-48. Na spodniej stronie mają linie z oznaczeniem rozmiaru i wystarczy odpowiednio przyciąć te wkładki aby dopasować do rozmiaru swojego obuwia. Sugeruję jednak przymierzyć dotychczasowe wkładki przed przycięciem, żeby uniknąć niemiłej niespodzianki. W moim przypadku rozmiar oryginalnej wkładki z butów różnił się od rozmiaru wyznaczonego na wkładkach Scholl. Cięcie wkładek jest dość proste, mimo grubości pianki (konieczne są ostre, mocne nożyczki).
Pierwsze wrażenie to niezwykła miękkość. Amortyzacja w czasie chodzenia znacznie się poprawiła, czuć niezły komfort. Obawiałem się trochę, czy czasami wkładki nie będą się ześlizgiwały ale moje obawy szybko zostały rozwiane. W ciągu pięciu tygodni przebiegłem w nich ponad 200 km. Wkładki w czasie użytkowania ani razu zmieniły swojego położenia. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie wsparcie podbicia stopy (to białe tworzywo na wewnętrznej stronie wkładki) które w dużej mierze przyczyniło się do zwiększenia komfortu biegania w „tuningowanych” butach. Jak wspominałem mają już niezły przebieg, znacznie powyżej 2500 km i mam wrażenie, że wewnętrzna część podeszwy jest mocniej „zbita” przez dziesiątki tysięcy kroków. Ten mały wynalazek sprawił, że dyskomfort zniknął. Delikatny ból, który czasami odczuwałem na twardym podłożu ustąpił. Stopy dzięki tym wkładkom zyskały dodatkową ochronę.

wkładki Scholl Gel Active men
Co do utrzymania czystości – sprawa jest dziecinnie prosta. Wystarczy przetrzeć gąbką namoczoną w wodzie z dodatkiem mydła i gotowe. Mimo intensywnego użytkowania, nie utrzymują przykrych zapachów.
Podsumowując – wkładki genialnie nadają się do przywrócenia świetności ulubionym butom sportowym, do poprawy komfortu i amortyzacji w „twardych” butach, bez amortyzacji. Łatwe do utrzymania w czystości. Zdecydowanie polecam!

Reklamy

7 thoughts on “Wkładki do butów Scholl GelActiv™ testują czytelnicy”

  1. Nie używam tych konkretnie, ale wkładki żelowe to u mnie podstawa nawet w dobrze amortyzowanych butach. Brak wkładek jestem w stanie odczuć po całym dniu chodzenia po mieście. Polecam gorąco!

  2. Ja do tej pory używałam zwykłych wkładek – takich, które są już w butach lub takich dostępnych w każdym sklepie. Do czasu, aż ubiegłego lata nie zniszczyłam sobie przez nie stóp. Serio! Dostałam takich masakrycznych odcisków, bąbli, modzeli, że chodzić nie mogłam. Wtedy bratowa poleciła mi wkładki ortopedyczne robione indywidualnie po komputerowym badaniu stóp. Nie są drogie, a ulga niesamowita! I stopy wygladaja jak u niemowlaka – zadnych problemow z nimi nie mam. Polecam.

  3. Ciekawy produkt, zastanawiam się jednak jak z ich grubością i czy oby na pewno będą się one nadawały np. do baletek. Sprawdziłam w sklepie internetowym i niby te codzienne nadają się do płaskiego obuwia, ale tak patrzę na nie i mam sporo wątpliwości… Fajnie byłoby jakby można je było włożyć do balerinek. Bardzo lubię tego typu obuwie, jednak rzadko w nim chodzę, właśnie ze względu na to, że zazwyczaj mają one bardzo cienką podeszwę, a ja nie lubię odczuwać, że chodzę boso po chodniku.

  4. Nigdy nie używałam wkładek do butów, każde, które stawały się niewygodne po prostu wymieniałam, ale teraz mam buty, które uwielbiam i teraz dzięki Twojemu wpisowi wiem, ze będę mogła ich używać przez długie lata 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s