Nie polecam


Bieganie jest cudowne – stwierdzam to niezmiennie od dawna.
Bieganie lasami,  wąziutkimi, ukorzenionymi ścieżkami. Usłanymi kamieniami drogami polnymi. Twardszymi-  gruntowymi,  utwardzanymi dolomitem. Nawet asfaltami i betonami,  choć te ostatnie dużo mniej przyjazne aparatowi ruchowemu.
Bieganie jest cudowne! Uskrzydla, energetyzuje i co tam sobie jeszcze wymyślimy i wyczujemy w trakcie ruchu i przemieszczania się. Bieg obdarza i ulotnymi uczuciami i tymi trwalszymi. Przecież często już po biegu, w domu czy gdzie tam się znajdziemy – ogarnia nas niewiarygodne zadowolenie, satysfakcja radość.

Nie polecam jednak biegania w nieodpowiednim obuwiu. Wczorajszym popołudniem zmuszona byłam trening odbyć w tym, co miałam pod ręką. Jedne biegające moje adidaski, choć już bardzo wybiegane, były za daleko ode mnie. Inne – jeszcze nie kupione. Założyłam więc te, które miałam. Choć są rewelacyjne do cross- fitu, cudnie w nich chodzi się w ciągu dnia – absolutnie, przynajmniej dla mnie, nie nadają się do biegania na asfalcie.
Zgodnie z planem treningowym, biegać miałam 70 minut. Już po pierwszych kilometrach lewe podbicie stopy coś krzyczało do mnie. Zmusiło do wnikliwego wsłuchania się w siebie, uważnego stąpania po nawierzchni ścieżki biegowej. Choć asfaltowa, wcale nie najłatwiejsza: nierówności wypukleń podstępnych korzeni drzew opodal rosnących, spękania. Potem kostka chodnika, choć pozornie równiutko ułożona, wyczuwana w tym moim nieodpowiednim obuwiu biegowym.
Dzisiaj, gdy poruszam się korytarzami w budynku mojej pracy, wbiegam i zbiegam po schodach – co któryś moment odczuwam w lewej stopie, w podbiciu, niedyspozycję, dyskomfort, jakiś uraz.
Przypisuję to obuwiu.
Dbajmy o stopy, nasz aparat ruchowy, właściwie dobierając obuwie do konkretnych zajęć sportowych. Nie raz irytowało mnie, że producenci co raz bardziej udziwniają i wymyślają, a my, użytkownicy, wysupływać winniśmy kolejne zaskórniaki. Ile dyscyplin, tyle obuwia. A jednak – dla własnego bezpieczeństwa, dla komfortu. W końcu – dla swojej własnej przyszłości – trzeba.
I jutro znowu wyjść pobiegać, i w weekend. A potem, po kolejnych i następnych treningach, po odpowiednim czasie – wziąć udział w zawodach. W pełni sił i sprawności. Bez kontuzji i urazów. Zwłaszcza tych mikro, do których nie przywiązujmy wagi.
Bieganie jest cudowne!

Reklamy

3 thoughts on “Nie polecam”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s