XXVI Bieg Niepodległości – nasze zwycięstwo!


drużyna Chwila przed startem

Ponad miesiąc temu…
Pracuję sobie. Dzień się kula, gdy w którymś momencie odbieram telefon:
– Cześć. Co robisz jedenastego listopada? Masz jakieś plany? – to Agnieszka.
Wstaję od biurka, spoglądam na mój ścienny kalendarz, na którym mam notowane moje plany i zamierzenia. Jedenasty: nic, żadnej notki, gwiazdki, innego symbolu czy znaczka.
– Mam wolne. Co masz w zanadrzu? – dopytuję ciekawie, oczekując propozycji udziału w jakimś szkoleniu bądź innym podobnym spotkaniu dla sportowców.
– Pobiegłabyś w Warszawie?
Ha! Ciarki delikatnego podniecenia i chęci kolejnej przygody nakazują tylko jedną odpowiedź
– Jak najbardziej! Co to będzie?
– Bieg Niepodległości. Mam propozycję od shapeit.pl/o-nas/ stworzenia pięcioosobowej drużyny. W biegu weźmie udział więcej kobiecych zespołów. Wygrany wskazuje organizację społeczną, dobroczynną, której stowarzyszenie, które zaprasza nas do udziału, przekaże pieniądze.

Hm – kolejna błyskawiczna myśl pomiędzy zdaniami Agnieszki i moimi: nie za szybko biegam.

Rozmawiamy jeszcze przez chwilę.
Po rozłączeniu rozmyślam i dumam. 10 kilometrów. Naprawdę niespecjalnie prezentuję się czasowo. Ale jako zespół? Nie wiem, kogo uda się Agnieszce zaprosić do udziału.

Mijają dni. Praca, dom, treningi. W pierwszym tygodniu października kończę tegoroczne plany startowe. W tej sytuacji zostają ponownie zweryfikowane. Chwilka oddechu i wypadałoby racjonalnie przygotować się, konkretnie, do tej dziesiątki. Studiuję plany treningowe w Internecie. W końcu wybieram ‘10km w 40 minut – plan przygotowujący do Biegu Niepodległości 11.11’ ze strony PLAN-TRENINGOWY-NA-10KM-40MIN

Wydrukowany zawożę do domu. Ostatnio głównie u siebie odbywam wszelkie treningowe zajęcia. Bacznie od jakiegoś czasu śledzę budowę bieżni na naszym stadionie. Już go niemal kończą. Będzie jak znalazł: w planie jest kilka biegów, które warto przeprowadzić właśnie na takim obiekcie.

Wyliczyłam, kiedy powinnam zacząć trening wg tego planu. I – do dzieła!

Pobudka skoroświt, dojazdy do pracy. Praca. Powroty do domu. Bieganie późnym popołudniem, wieczorem, bywa, że i nocą. Aura sprzyja, okrasza swoją kapryśnością. Bieganie o zmroku to w pogodny wieczorów, w cieple. To w chłodniejszej atmosferze. Zdarzają się nawet mroźne momenty. Na niektórych treningach czuję w chwilach wolniejszego truchtu po szybkich akcentach intensywny chłód. Techniczna odzież skutecznie chroni mnie przed przeziębieniem. Kolejny i następny trening coraz cieplej się ubieram. Czapeczka, rękawiczki. Nauszniki. Bandany na szyję.

Dłuższe wybiegania odbywam z psem, radującym się już w momencie, gdy się przebieram w ‘biegające ubranie’. Treningi z rytmami, kilometrówki biegnę na stadion, na bieżnię wydeptywać.
Ani razu nie udało biegać wg wskazań czasowych planu. Czterdzieści minut na dychę to zdecydowanie nie dla mnie jeszcze. Niemniej pracowałam nad sobą, wsłuchiwałam we własne sapanie i dyszenie, by na ich podstawie regulować tempo biegu.

treningTylko raz udało się naszej kobiecej grupie zgrać czas, by wspólnie potrenować. Trafiło na cieplutkie popołudnie. Zmrok na dworze, a my na trasę WPKiW. By czuć moc zintegrowania zespołu, biegłyśmy w otrzymanych od Shape It koszulkach.

Wyjazd dwuturowy do Warszawy: Beatka, Beata i Ewa pojechały już dzień wcześniej, my z Agnieszką – o świcie w dniu biegu. Podróż sympatyczna, przez godzinę dodatkowo urozmaicona wielce intelektualnymi przebojami.

Bez opóźnień zaparkowaliśmy samochód w podziemiach Arkadii, miejscu zbiórki. Całkowitym zbiegiem okoliczności zeszłyśmy się najpierw z Ewą, kilka chwil później z dwiema Beatkami spotkałyśmy się przy punkcie informacyjno-pakietowym  Shape It. Nie trudno było znaleźć zieleń wśród różnorodności kolorów, gdzie przeważały jednak biel i czerwień. Takie koszulki biegacze otrzymali w pakiecie i w nich startowali. Zieleń? Bo my, dziewczyny startujące pod szyldem Shape IT – biegniemy w koszulkach takiego właśnie koloru. Jeszcze czapeczki.

shape it

Odnalazłszy bardzo szybko przebieralnię, przygotowałyśmy się do startu. Rozczarowanie przeżyłyśmy, przyjrzawszy się numerom startowym: wg naklejek, przydzielone zostałyśmy do piątej strefy startowej! Przecież każda z nas, zapisując się, deklarowała czas, w jakim zamierza pokonać dziesięć kilometrów. Dwie Beaty stawiały na mniej niż czterdzieści minut. Po rozmowie z przedstawicielkami Shape It, zdecydowały się na zmianę strefy, udawszy się do Biura Zawodów. Przywrócenie im ich stref okazało się bezproblemową sprawą.
Jeszcze wspólna rozgrzewka ‘zielonych’. Po niej powoli wszyscy już biegacze udawali się do stref startowych. Podekscytowane udziałem w tak doniosłej imprezie, w samej stolicy, rozmawiałyśmy między sobą, co rusz witając kolejnych znajomych. Taki ten świat mały?

Oczekiwanie na nasz start trochę trwał. Niezwykle wzruszającym dla mnie czasem był moment, kiedy to odśpiewany został hymn narodowy.

Pierwsza grupa biegaczy: zawodnicy na wózkach, wystartowali o 11:08. o godzinie 11:11 grupa biegaczy najszybszych wraz z VIPami. Następnie, co około trzy minuty, jeśli poprzednia grupa wybiegła ze strefy startowej, podprowadzane były do niej następne grupy. Obaw o straty czasowe nie było: poza pierwszymi pięćdziesięcioma biegaczami, pozostali klasyfikowani byli wg czasu netto.

Oczekiwanie na nasz wybieg trwało i trwało, aż w końcu cierpliwość została nagrodzona. Ruszyłyśmy wraz z całą grupą tej strefy, w której ustawiłyśmy się. Dopingowani – już wszyscy biegnący – przez kibiców, ruszyliśmy ulicami warszawskimi. Trasa w miarę przyjazna: były wzniesienia, zwłaszcza zdobycie wiaduktu nad alejami Jerozolimskimi w okolicach chyba trzeciego i siódmego kilometra. Dziesięć kilometrów wiodło: ‘Al. Jana Pawła II, wiaduktem nad Alejami Jerozolimskimi, ul. Chałubińskiego do Alei Niepodległości. Biegacze – nawrót w prawo na wysokości ul. Rakowieckiej, zawodnicy Nordic Walking – nawrót na wysokości ul. Koszykowej, powrót drugą stroną w/w ulic. Trasa przebiega ulicami asfaltowymi, w żadnym miejscu trasa biegu nie wiedzie chodnikami. Niedopuszczalne jest skracanie trasy biegu.’ /źródło: ttp://aktywnawarszawa.waw.pl/bieg-niepodleglosci/regulamin /

Pogoda idealna do biegania, a nawet i bicia rekordów. Atmosfera niezwykła. Do tego jeszcze założenie, cel do osiągnięcia. Tuż za mostem, w tłumie biegaczy na przeciwległej jezdni, zatem biegnących już do mety, wypatrzyłam jedną z Beatek naszej katowickiej grupy Shape It Twoje Zwycięstwo.

Mnie stopy niosły jakoś dziwnie ociężale. Uczucia wzruszeniem budzone co kilkaset metrów, gdzie ustawione były orkiestry grające a to ‘Czerwone maki’, to ‘Pierwszą Brygadę’, to ‘Szarą Piechotę’. I wiele innych. Bieg bardziej nostalgiczny dla mnie. Ucieka gdzieś wola walki, choć cały czas Anioły kołaczą w myślach moich.
Przebieram nogami, doganiam i wyprzedzam poszczególnych biegaczy. Czerwień i biel. To dominujący kolor warszawskiego biegu. Muzyka – ta poważna – to głośniejsza, intensywniejsza, gdy dobiega się do miejsca postoju orkiestry. Oddala się, wycisza, bo biegniemy. Kolejne kilometry łykają stopy biegaczy. Wiadukt nad nami, na którym kibicie. Dopingujący, wołający, mobilizujący. Kilkadziesiąt metrów dalej, pomiędzy dwiema dmuchanymi bramami – zakręcamy. Wbiegamy na pasy sąsiednich jezdni. Tak: nawrót. Drugą stroną tych samych ulic, które do tej pory przebiegliśmy. Punkt z wodą. Nie traćmy czasu. Dalej, do przodu! Do celu! Niech się uda!

Kibice klaszczą, dzieci wołają. Orkiestry wzruszają. Znowu wiadukt, wzniesienie. Ostatnie trzy kilometry. Nikt z biegaczy się nie poddaje. Wszyscy do przodu! Nieliczni przechodzą w marsz, ale dalej do przodu, pokonują asfalt. Następny i następny biegacz, biegaczka, wyprzedzani przeze mnie. Inni skrzydeł dostają na ostatnim odcinku, niemal fruną koło mnie. Wyłapuję pytanie i odpowiedź wśród biegnących: ile do końca – niecały kilometr. Przyspieszam. Jeszcze, i bardziej. Już słychać konferansjera. Już widać napis ‘Meta’. Ostatnie kilkadziesiąt metrów. Wszyscy wokół mnie przyspieszają. Ja też. Zegar cyfrowy wskazuje godzinę z grubymi minutami. E- nie patrz na to! Karcę swoje myśli: przecież to czas od pierwszego startującego, od momentu, gdy VIPy przekraczały linię startu. My wybiegliśmy dużo minut później. Ależ by było, gdyby jednak liczyli czas brutto. Ale nie liczą.

Strefa mety podzielona. Zaraz za jej linią zacieśnia się, ale płynnie biegacze przemieszczają się do przodu. Nikt nie blokuje finiszujących. Medale wręczają kilkanaście metrów dalej. Jeszcze dalej i dalej wydają napoje. A jeszcze dalej i dalej – banany.
Odszukujemy się. Shape It. Twoje Zwycięstwo. Jesteśmy zwycięzczyniami. Dla samych siebie. Pobiegłyśmy najszybciej, jak potrafiłyśmy. Dałyśmy z siebie wszystko i jeszcze kilkadziesiąt sekund więcej.

Odnajduję Agnieszkę. Między nami różnica czasu wyniosła mniej niż minuta, a okazuje się: w tym czasie linię mety zdążyło przekroczyć niemal sześćset osób! Większe różnice są pomiędzy nami a pozostałymi dziewczynami z naszego zespołu Shape It Nasze Zwycięstwo, które osiągnęły rewelacyjne czasy: 46 minut, 42 minuty, i – najlepsza, najszybsza z naszej grupy – jedna z Beat – 39 minut!

na mecie

Zadowolenie z biegu uczcimy spacerem po stolicy.
Spotęgowane doznania świątecznego dnia poszliśmy wyciszyć przy późno-popołudniowym posiłku.

Dzień był niezwykły. Do tego osiągnięty cel: Shape It Twoje Zwycięstwo osiągnął najlepszy czas – licząc średnią: ilość startujących w grupie osób do czasu ogółem osiągniętego przez cały zespół – ze wszystkich startujących zespołów pod szyldem Shape It.
Dziewczyny: dziękuję za wspaniały bieg!

 

Reklamy

3 thoughts on “XXVI Bieg Niepodległości – nasze zwycięstwo!”

  1. Jak zwykle nie potrzebna skromność…DZIEWCZYNY! Dokonałyście fantastycznej sprawy, osiągnełyście super czasy i choć Wasza satysfakcja na pewno wielka, to jeszcze zrobiłyście to z myślą o innych. Jak dla mnie: JESTEŚCIE WIELKIE!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s