Cudny dzień. Świetny trening


lesne_promienie_slonca

Plan treningowy: „Spokojne rozbieganie 8-9 km, potem 10-15’ ćwiczeń rozciągających, a po nich seria dziesięciu 100-metrowych odcinków skipu (na stoku o nachyleniu rzędu 2-3%, nie za stromym!), powrót na dół w truchcie.” /źródło: http://silesiamarathon.pl/trening-a//
Zegar: godz. 18 z haczykiem. Małym.
Wybieram się na trening zaraz po przyjściu z pracy. Jeść będę potem.
Pogoda: idealna! Pada, pochmurno. Chłodno.
Wyposażenie: czapeczka z daszkiem, stoper, smycz, pies. Doskonały nastrój.
Początek: wybiegając z podwórka wybieram drogę na prawo, by po rozbieganiu 8-9 kilometrów zgodnie z planem przystąpić do rozciągania i siły biegowej.
Mży, siąpi, pada, nie pada. Psiak swoim zwyczajem to przy mnie, to w las umyka, by radośnie przybiegać i merdając ogonem swoim wzrokiem mówić: tam był zając, pogoniłem łanię, uciekłem przed jeleniem. Uwielbiam go. Dobrze z nim biegać. Oczywiście, gdy mnie słucha. Zdarzają mu się chwile nieposłuszeństwa.
Wbiegamy w leśną drogę. Wdycham zapach dojrzewających jagód. Czasem spod zieleni listków i traw błyśnie radosna kiść borówek czerwonych. Tak wcześnie. Nie zatrzymuję się mijając pobocza od czasu do czasu ukolorowane czerwono-zielonymi punkcikami poziomek.
Nagle: stój! Dwa kroki w tył. Wejdź w pobocze. Tak – tutaj, pod pniaczkiem. Dorodny… PRAWDZIWEK!!! Najprawdziwszy. Temu się nie oprę. Zrywam go, maskuję miejsce, w którym przed chwilą dumnie się prezentował. Mokre podszycie nie przeszkadza mi w dalszej penetracji. ‘Grzybku, grzybku, gdzie twój brat. Czy na wojnie, czy kto zjadł’. To stara śpiewka rodzinna. Nie odnajduję większej ilości. Radość mnie jednak rozpiera: w czerwcu znaleźć grzyba! I to prawdziwka! Owijam go liśćmi zerwanej paproci. I biegnę.
Radość treningu została spotęgowana znaleziskiem. Pies wyczuwa mój nastrój, podziela go obskakując mnie co jakiś czas.
Prosta, zakręt, prosta, zakręt – dobiegam ósmego kilometra. Zbiegam ze wzniesienia, rozglądając się, w którym miejscu przystanę i przystąpię do ćwiczeń rozciągających. Bieg, bieg, bieg – łyp okiem w bok: grzyb! Lśni brązem kapelusza spomiędzy mokrej trawy. Wkomponowany w pień drzewa. Wiem już, gdzie zostawię prawdziwka, by czekał na koniec moich zajęć. Smycz rzucam na pobocze drogi. Przeskakuję przez rów, by dojść do podgrzybka. Wyśmienity. Kładę obok poprzednią zdobycz.
Wcale nie przeszkadzają mi przemoczone buty. Woda dotarła do skarpetek, do stóp, ale dyskomfort nie jest odczuwalny. Konstrukcja tych reeboków naprawdę jest fenomenalna. Ćwiczenia w miejscu. Stopy nie marzną. Woda ‘nie chlapie’ w środku. Później, w domu, zauważyłam, że w podeszwie pod poduszką stopy równolegle do siebie ‘wykrojone’ są po dwa kanaliki. Pewnie one odprowadzają nadmiar wilgoci ze środka buta. Reebok ZSeries niemal doskonałe – tak mogę powiedzieć.
12 minut ćwiczeń za mną. Chwila koncentracji i 100 metrów skipów na delikatnym wzniesieniu. Powinno być 100, nie wiem ile jest rzeczywiście. Męczące, ale kolejne radosne chwile w tym treningu. Ostatnich kilka metrów, nie dając rady skipem pokonać, podbiegam. Psiak wiernie wokół mnie podskakuje, podbiega. Od czasu do czasu łapie pyskiem zabłąkaną gałąź, jakby spod nóg moich usuwając przeszkody.
Ta część treningu zakończona. Wracam po grzyby. Jakąż mam radość biorąc je w garść. Opatulam liśćmi paproci. Ostatnie kilometry truchtu, zgodnie z planem: ‘Po skończeniu skipów 1-2 km truchtu schładzającego pobudzony tymi ćwiczeniami organizm, a po powrocie do domu obowiązkowa seria ćwiczeń siłowych, ze szczególnym potraktowaniem mięśni odpowiedzialnych za stabilizację sylwetki.’ To również ze strony: http://silesiamarathon.pl/trening-a//
Pogoda, bieg, grzyby. Wszystko nastraja tak doskonale, że ćwiczenia siłowe również wykonuję na mżawkowym podwórku. W tych przemoczonych butkach.
Po treningu, w domu, kąpiąc się, wypłukuję buty. Już pierwsza partia gazet wciśnięta w buty niemal natychmiast wysysa całą mokrość z Reeboków. Myślę, że wyschną w ciągu kilku godzin. Zostawiam je z drugą partią suchych pogniecionych gazet.
Cudny dzień, świetny trening.

zdj. tapeciarnia

Advertisements

2 thoughts on “Cudny dzień. Świetny trening”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s