Z Kuźnic nad Staw Gąsienicowy


Jedną z moich ulubionych biegowych tras w Tatrach zaczyna się dość łagodnie. Pierwsza część żółtego szlaku dnem doliny Jaworzynki jest prawie płaska by nagle gwałtownie wznieść się do Przełęczy miedzy Kopami – to chyba najbardziej wymagający odcinek. Pod koniec trudno mi już biec: na kamiennych schodkach uda palą a płuca błagają o litość.

przełęcz

Z Przełęczy według strzałek jest do Murowańca jeszcze pół godziny – biegiem to około 15 minut. Tu znów droga się wypłaszcza, a nawet wiedzie z górki dając wytchnienie czwórkom i płucom wypełnionym po brzegi krystalicznie czystym powietrzem. W chwile później otwiera się niesamowita panorama. Wyrwana na dwa dni z miejskiej dżungli zachwycam się tym szorstkim pięknym światem: choć na wyciągnięcie ręki zdaje się nierealny. Nie muszę nigdzie się śpieszyć, z nikim się przecież nie ścigam.W ogóle nic nie muszę. Za to wszystko mogę. To uczucie wszechmocy niesie mnie dalej i wyżej. Kolejne kilkanaście minut i docieram nad Staw Gąsienicowy. Nie znam zbyt wielu piękniejszych miejsc. Wdycham ciszę. Wdycham spokój. Panuję nad światem.

spokój

Reklamy

4 thoughts on “Z Kuźnic nad Staw Gąsienicowy”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s