Po drugiej stronie Giewontu


Dwa dni wolnego wykorzystuję na szybki wypad w Tatry. W Zakopanem udaje się zorganizować nocleg wyjątkowo nie z widokiem na Giewont. Budząc się na Kalatówkach zobaczymy:

1.widokzokna

Dalej będzie tylko piękniej. Plan przedstawia się następująco: zaraz po śniadaniu Kasprowy. Naprawdę kiedyś tu wbiegłam? Na szczycie kilka chwil na ogarnięcie się, rozeznanie w terenie (Giewont? – jest) sesję zdjęciową i dalej na Kopę Kondracką. Przyjemny szlak. Prawie nie wieje, słoneczko przygrzewa. Przed nami Czerwone Wierchy, po lewej w dole Cicha Dolina, po prawej, w dole, daleko – cel wycieczki, po drodze oczywiście – Giewont. Dotrzemy tam po kilku godzinach niespiesznej wędrówki.  Pod krzyżem będziemy sami. Niesamowite, zważywszy, że w sezonie przewijają się tu tysiące turystów. Dziennie.

Gdzieś po drodze łapię dystans i odzyskuje równowagę. Góry przywracają właściwe proporcje. Człowiek jest taki malutki, jego przyziemne sprawy – tym bardziej. Wdech. Wydech. Kolejny krok.

KopaKtórą drogę wybrać? Tu wybory są bardzo proste.

 

Advertisements

4 thoughts on “Po drugiej stronie Giewontu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s