Wygraj książkę „I Jak tu nie biegać”


uwaga_konkurs_large

Pewnie już wiecie  (np stąd ) że dzięki uprzejmości Wydawnictwa „Otwarte” mam dla Was książkę Beaty Sadowskiej (to o niej pisałam: I jak tu nie biegać!) z autografem Autorki. Jak ją zdobyć? Zasady są bardzo proste: napiszcie w komentarzu pod tym postem  co jest dla Was największą biegową/pobiegową nagrodą. Książka trafi do osoby, której komentarz najbardziej spodoba się … Beacie Sadowskiej.

Swoje dane (mail do kontaktu) zostawcie w odpowiedniej rubryce – adres mailowy jest widoczny tylko dla administratora bloga – nie będę go upubliczniać ani wykorzystywać do innych celów niż kontakt w razie wygranej. Jeśli prowadzicie blog – zostawcie do niego link (nie musicie już wtedy linkować w treści komentarza) – po ogłoszeniu wyników chciałabym zacytować najciekawsze wypowiedzi, opublikuję wtedy podane przez Was linki.

Zaczynamy TERAZ – czas start! Zabawa trwa do poniedziałku, 28 kwietnia. 30 kwietnia ogłoszę wyniki. Powodzenia!

 

Reklamy

56 thoughts on “Wygraj książkę „I Jak tu nie biegać””

  1. Największą biegową nagrodą jest dla mnie kontakt z przyrodą.
    Tu kot przeskoczy, tam ptak zaśpiewa a ja między nimi biegam.
    Drzewa zielenią się dobrocią lasu, na krosie inaczej czuję upływ czasu.
    Deszcz na skórze, wiatr we włosach i rosa na bosych stopach.
    Czasem oko w zachwycie łzę uroni, a serce za szczęściem goni.
    Płuca radość wdychają a nogi jak to nogi biegają, biegają, biegają…
    Aż tyle i tylko tyle, biegając mam w brzuchu motyle…

  2. Największą biegową nagrodą jest dla mnie spokój w mojej głowie, który otwiera mi nowe drzwi, nawet te które wydawałoby się, że są na zawsze zamkniete.

  3. Moją największą nagrodą, zarówno biegową, jak i „pobiegową” jest satysfakcja, że po raz kolejny udało mi się wygrać ze sobą, przezwyciężyć swoje lenistwo i nie zawsze pozytywne nastawienie. To cudowne uczucie zaczynam odczuwać już w momencie, gdy zakładam buty do biegania, a potem towarzyszy mi ono aż do końca dnia, wywołując uśmiech na mojej twarzy 🙂

  4. Jak zaczynam biec moja psina biegnie przede mną i nadaje tempo, po biegu zwykle wlecze łapkę za łapką do domu. To jest dla mnie największa nagroda „uśmiechnięty”, ale zmęczony psiak.

  5. Co prawda dopiero zaczynam swoją przygodę z bieganiem, zaczęłam nie tyle z chęci wpasowania się w panujące trendy ale sposób na walkę z problemami( depresja i fobia społeczna). Największą nagrodą dla mnie jest ten niesamowity błogi stan: nie spalone kalorie, nie cyferki na wadze a wspomniany owy stan błogości przemieszany z radością, poczuciem wolności, jakoby powrotu do natury i nie ucieczki od problemów(jak dotąd to czyniłam chowając się w czterech ścianach pokoju) a kolejnym pokonanym lękiem przed wyjściem na zewnątrz( z racji lęku przed opinią, wzrokiem przypadkowych ludzi).

  6. Nie jestem rekordzistą, a przekraczam bariery,
    nie szukam rywalizacji, a zwyciężam samą siebie,
    nie oczekuję splendoru, a mam uznanie w oczach towarzyszy,
    nie biegam dla nagród, a nagradzają mnie brawami,
    im bardziej jestem zmęczona, tym czuję się silniejsza.
    Biegam, bo czuję się wolna… tylko ja i droga

  7. Ogromna porcja bezcennych endorfin, uczucie którego nie da się kupic za żadne pieniądze świata, ogromna radośc i niesamowity błysk w oku który działa jak najlepszy krem pod oczy, nienasycenie i pragnienie żeby pokonywac siebie codziennie, dluzsze zdrowsze życie, czego chciec więcej.

  8. Na temat tego dlaczego ludzie biegają i co im to daje zostało już powiedziane tyle, że trudno być oryginalnym i przebić się w tych stwierdzeniach. Dla mnie najzwyczajniej największą biegową nagrodą jest to, że dzięki bieganiu każdego dnia słońce świeci dla mnie dłużej, a te 13 kg mniej to tylko przypadkowa wartość dodana…:-)

  9. jestem bardzo początkująca, do tego ze sporą nadwagą. dla mnie nagrodą jest każde parę metrów więcej, coraz mniej szalejące tętno i coraz dłuższy oddech. nie spodziewałam się jaką wielką frajdę będą mi sprawiać pozdrowienia innych biegaczy. po bieganiu lubię swoje rumieńce i ciepły prysznic i to zadowolenie z siebie. 🙂

  10. Największą biegową nagrodą jest dla mnie szczęście, a to jedno szczególne kiedy mój facet mi się oświadczył.I za każdym razem jak biegam tą trasą przypominam sobie ten moment szczęścia przeogromnego :).
    Nagrodą dla mnie po każdym treningu jest pot,ból mięśni, uśmiech na twarzy po wysiłku,endorfiny,motywacja dla innych znajomych biegaczy ,że zrobiłam porządny trening,nagrodą jest też moja sprawność i energia każdego dnia, którą daje mi własnie bieganie i aktywność sportowa 🙂

  11. dla mnie najwieksza nagroda jest moja satysfakcja,z pokonywania trudnosci,jakie stawia nam los na naszej drodze…a bieg pomaga mi uwolnic wszystkie zle emocje i daje mi wolnosc…to jest najwieksza nagorda 🙂

  12. Kiedy biegnę mój cel jest przede mną i wiem, że w końcu tam będę!
    Po biegu jestem przepełniona szczęściem i satysfakcją, że pokonuję własne słabości i jestem coraz lepsza. Bieganie daje mi ogromną siłę psychiczną jak i fizyczną 🙂

  13. Największą nagrodą biegową dla mnie jest…sama możliwość biegania.I nie chodzi tu tylko o zapach lasu z rana,zachód słońca nad Wisłą czy spotkanie z sarnami lub pozdrowienia od przelatującego nad głową kruka…Cieszę się że mogę po prostu przebierać nogami i przeć do przodu,a w tym pędzie dostrzegać to wszystko i jeszcze więcej po drodze,która uczy mnie jak żyć lepiej.I jak tu nie biegać 🙂

  14. Największą pobiegową nagrodą jest dla mnie uczucie spełnienia i że nic nie jest w stanie mnie złamać,wszystkie problemy nagle stają się zadaniami do rozwiązania,poczucie że mogę wszystko i że jestem jak nowo narodzona,nagle rosną mi skrzydła i mogę latać aż do następnego biegu.

  15. Kocham chodzić po górach. Dzięki częstemu bieganiu chodzę po nich szybciej i sprawniej. Kocham trenować sztuki walki. Dzięki bieganiu jestem w nich bardziej wytrwała. Kocham jeżdzić na rowerze. Dzięki bieganiu wiem, że jeśli po drodze rower mi się zepsuje, zawsze mogę wrócić biegiem. Kocham spać. Dzięki bieganiu potrafię zdążyć na uciekający autobus. Kocham jeść. Dzięki bieganiu mogę sobie pozwolić na więcej 😉 Kocham żyć z pasją. Bieganie mi to umożliwia..a to jest dla mnie największą nagrodą ! 🙂

  16. Nic odkrywczego nie napiszę, ale dla mnie najzwyczajniej w świecie – największą biegową/pobiegową nagrodą są coraz lepsze wyniki. Jeszcze rok temu biegałam tempem 6:30-7:30min/km, a teraz jest to 5:30-6:00min/km.
    Udowadniam sobie, że ciężka praca i determinacja to klucz do sukcesu (nie tylko w bieganiu).

  17. brak zmartwień i problemów, które znikają na czas biegu i jeszcze trochę czasu po nim. Nie istnieje nic tylko świat, w którym biegłem. Lekka analiza i odpoczynek.

  18. Dla mnie największą pobiegową nagrodą jest sprawianie że ludzie zaczynają zauważać że bieganie to nie jest tylko durny sport a styl życia 😀

  19. Dla mnie nagrodą jest to , że czuje się prze szczęśliwa w trakcie jak i po , satysfakcja że dałam rade tyle przebiec 🙂 Uwielbiam te ciało zalane potem , endorfiny które we mnie buzują , natura która mnie otacza , cisza i wiesz ? pewnie tak , ten piękny zachód słońca 🙂 Żucie jest cudowne ❤

  20. Wszechogarniające zmęczenie, które wypiera wszystkie myśli, wszystkie pragnienia, które sprawia, że naprawdę czuję swoje ciało. Dzięki któremu mam poczucie dobrze wykonanego zadania i czuję pełną satysfakcję.

  21. Moja największa nagroda biegowa? Kiedy tak sobie biegnę… coraz dalej i dalej… Kilometr za kilometrem… Drzewa dokoła, ptaki śpiewają nad głową, a nieraz to i jakaś wiewiórka przebiegnie chybcikiem przez drogę, spłoszona nagłym pojawieniem się jakiego nowego nieznanego „ktosia”. I kiedy nogi zaczynają boleć… i płuca coraz głośniej łapią powietrze, bo w końcu to już któreś tam „dziesiąt” kilometrów, a w głowie pojawia się myśl, najpierw tak nieśmiało, a potem z coraz większą natarczywością: „oj, głupiś ty, głupiś…” czy „już nigdy więcej”. Kiedy w końcu przekraczam metę i padam dosłownie „na pysk”. by za chwilę z bananem na tym samym pysku być z siebie dumnym, że znowu się udało i że za … no może nie za chwilę, ale za jakiś czas będzie kolejne „dziesiąt”, kolejne drzewa, ptaki, wiewiórki, górki i ja… To jest moja największa nagroda biegowa!

  22. Pizza 🙂 Rizpocząłem treningi biegowe w celu zrzucenia zbędnych kilogramów. Wiązało się to również z dietą, co było sporym wyzwaniem gdyż… jestem strasznych łasuchem 🙂 Teraz, gdy nie mam już problemów z sylwetką, czasami po bardzo mocnym treningu lub po zawodach, pozwalam sobie na moją nagrodę.

  23. kiedyś bieg był czymś co było związane z piłką lub autobusem, a ludzie biegnący bez piłki lub gdy nie było autobusu w pobliżu byli delikatnie mówiąc dziwni. Dziś pomimo kontuzji, zmęczenia braku piłki oraz autobusu jestem dumny, że dołączyłem do grona DZIWNYCH!!!

  24. Dla mnie największą biegową nagrodą jest wygrana z własną głową. To z nią konkuruję na każdym starcie i z nią wygrywam na każdej mecie. Bieganie kształtuje charakter, pozwala poszerzyć horyzonty myślenia, uspokaja i wycisza, przynosi dumę i daje wolność 🙂

  25. Nie wiem. To uczucie, że mogę, ta moc że dam radę, ta wściekłość w trakcie, łzy ulgi po, to przekraczanie własnych granic, naginanie ciała, zmuszanie umysłu? A może prostsze plecy? Może doping dzieciaków? Może ta cisza na treningu? Może świadomość mocy i ogarniania chaosu? Może, świadomość, że ja tak jak wszyscy? Może to, że nadal to robię, mimo, że bieganie mocno mnie zraniło i zmieniło na zawsze? Może to, że musiałam komuś wybaczyć i ułożyło mi się to w głowie podczas długiego biegu? Może to, że namówiłam kilka osób do wstania z kanapy? Może to, że już mogę? Może długi prysznic, szklanka bananowego koktajlu? Może największą nagrodą, jest to, że wciąż to robię, mimo że mąż zdradził mnie z inną biegaczką, bo biegała szybciej 😉

  26. Siła! I to nie ta fizyczna… Są takie chwile w życiu, w których czujemy,że możemy wszystko! Ale są też takie, kiedy myślimy,że dłużej nie damy rady… Ja niestety przechodzę teraz przez te drugie… Życie ‚zafundowało’ mi kolejne zmiany, znowu trzeba sobie poukładać co jest co, pozmieniać priorytety i do tego nie poddawać się! Bo przecież jest taka mała, lepsza wersja mnie, która budzi się (i mnie) z uśmiechem każdego dnia! Więc wstaję, daje z siebie wszystko, w byciu mamą, w pracy, w kontaktach z rodziną i przyjaciółmi. Tu uśmiech, tam dwa, po kątach czasami jakaś łza i znowu tona uśmiechów, i odpowiedzi na tysięczne pytanie dziś ‚mama a co to?’. Cały dzień ‚biegam’ za nią, do sklepu ,do pracy, gonię za kimś bądź za czymś… I w końcu przychodzi wieczór, i ta chwila tylko dla mnie, ta, która daję mi siłę iść dalej. Czasami wykończona, czasami ze łzami w oczach, potargana, w domu bałagan, tyle jeszcze do zrobienia… ale to poczeka… Zakładam szybko buty, zanim zmęczenie weźmie górę, włączam ulubioną muzykę i biegnę! Na ulicach cisza, czasem zimno, czasem pada, ale to wszystko nieważne. Pierwszy kilometr, no może dwa, biję się z myślami, czy oby mam siły, ale później myśli same uciekają, a ja biegnę i czuję się coraz lżejsza i silniejsza, i wiem,że mogę przetrwać wszystko!

  27. Moją największą po biegową nagrodą jest uśmiech na twarzy, lekkie podejście do życia i brak problemów, które same rozwiązują się z każdym kilometrem. Zostawiam, cały stres i złość gdzieś na trasie, wdeptuję ją w leśne szlaki i z każdym oddechem wciągam szczęście.

  28. Największą nagrodą jest dla mnie ten stan nieważkości w trakcie biegu. Wiem, że biegnę i dotykam ziemi ale kompletnie tego nie czuję. Jakbym była między niebem, a ziemią nie tylko ciałem ale i umysłem. To mój najwyższy stan medytacji. Jestem tylko ja, ale kompletna, spełniona i spokojna.

  29. Największą biegową nagrodą jest możliwość oderwania się od tego zabieganego świata. Zabieganego w nie taki sposób jak powinien być. Biegającego za pieniędzmi, karierą czy za utraconą młodością. W ciągłym zgiełku i hałasie. Nagrodą jest możliwość oddychania pełnymi płucami, chociaż często jest złapać oddech. Nagroda to również spotykanie się z osobami zabieganymi w ten dobry sposób, ich uśmiechy, zmęczenie malujące się na twarzy, ale też ich pozytywna energia. 😉

  30. Największą biegową nagroda jest dla mnie spokój ducha i radość które odczuwam po każdym biegu. Pędząc zostawiam za sobą wszystkie negatywne emocje, bieganie to moja wolność i chwila tylko dla mnie. Zawsze potem czuje się pozytywnie naergetyzowana. A piękna sylwetka to przyjemny skutek uboczny.

  31. Największą nagrodą jest dla mnie rekord, który pobiłem wołający:,,Jesteś coraz lepszy!” i słodki ból wszystkich mięśni, które krzyczą do mnie: ,,Dałeś z siebie wszystko” oraz cyferki na wadze mówiące: ,,Waga spadła w dół”.

  32. Największą nagrodą było dla mnie przekonanie się, że mogę osiągnąć rzeczy „niemożliwe” 🙂
    Z takim podejściem… że to i tak nie wypali, ale co mi tam, przebiegnę się, poszłam biegać i stwierdziłam, że w sumie fajnie było. Pobiegłam drugi raz, trzeci, a potem po jakimś czasie weszło mi to w nawyk, mimo że uparcie wierzyłam, że ja nie potrafię zrobić niczego, co wymaga regularnego wysiłku, że nie mam w sobie tyle dyscypliny ani samozaparcia, a tymczasem okazało się, że zamiast dyscypliny pociągnęła mnie radość z efektów, a zamiast samozaparcia poczucie zwykłej, najzwyklejszej frajdy 🙂

  33. Największa nagroda? Hmmm….endorfiny, nie, je mam na codzień i kiedy chce. Są wspaniałe, ale to nie to.

    Pokonany dystans i nowa życiówka. Nie, to też nie to.

    Najwspanialszą nagrodą dla mnie jest spotkanie na trasie biegowej drugiego biegacza, jego uśmiech, przybicie piątki, czasem rozmowa. Ale nie musimy nawet rozmawiać, żeby odnaleźć wspólny język. Biegacze, to jedna wielka rodzina, a każda piątka przybita na trasie, to bezcenna nagroda.

    Pozdrawiam i wysyłam „piątkę”!

  34. Mam tak, że przebieram się na biegi uliczne i niesamowicie cieszą mnie wszystkie entuzjastyczne reakcje ludzi na mój widok 🙂
    Na prawdę cieszę się gdy mogę narysować na czyjejś twarzy uśmiech 🙂
    a po biegu…
    jak już po kilku dniach ludziom opadają emocje i myślą o czymś innym, ja nadal mam mnóstwo radości, bo piszą coraz to nowe osoby wiadomości typu:
    „hej, czy to Ty?”
    „dzięki, że byłaś”
    „fajne przebranie”
    „dzięki, że przybiłaś mojej córce piątkę”
    itp.
    Jest to ogromne szczęście dla mnie, sprawić, że ten często ważny dzień, „dzień życiówki” będzie umilony, że mogę w taki sposób przekazać innym pozytywną energię, której potrzebują – bo w końcu to powinniśmy się cieszyć podczas biegu 🙂
    Kochamy to co robimy 🙂
    A ja nawet podwójnie 🙂

  35. Moją największą biegową nagrodą jest ten stan, w którym przestają mieć znaczenie nie tylko problemy dnia codziennego lecz również sam trening. To moment, w którym przestaję koncentrować się na biegu, jego parametrach, zmęczeniu. Gdy przestaję kontrolować jak szybko biegnę, jak daleko, z jakim pulsem, jakim krokiem, kadencją, techniką, etc. Dzieje się tak albo przy eksploracji nowych ścieżek biegowych albo przez napotykanych ludzi – ich zachowania, reakcje, rzucone dwa zdania, czy doping.

  36. Dla mnie największą biegową nagrodą jest uśmiech, radość i nowa pasja przyjaciół, których namówiłam do biegania. Gdy sama zaczynałam biegać, nie było mi łatwo się zmotywować, a teraz patrzę na znajomych, którzy biegają – od roku, kilku miesięcy… i mają lepsze czasy ode mnie! To niesamowite, że kiedyś to ja raz nieśmiało zapytałam czy pobiegliby ze mną w biegu na 10 km… a już za kilka dni biegniemy razem w kolejnym wspólnym biegu, który sami wyszukali i zapytali mnie czy to ja z nimi pobiegnę! Dlatego wiadomości pełne uśmiechów, które od nich dostaję, gdzie piszą, że biegali, że przebiegli tyle i w takim czasie są dla mnie najlepszą nagrodą. Chociaż do tej pory wydawało mi się, że zrobienie swojej własnej życiówki cieszy najbardziej, to nie równa się to z zaskoczeniem i radością, że kolega zaczynający biegać w styczniu zrobił fantastyczny czas i ciągle chce więcej :)) i mamy kolejne powody, dla których możemy się spotykać!

  37. Dla mnie największą nagrodą po bieganiu jest poczucie ogromnego szczęścia. Po porządnym biegu czuję, że mogę wygrać z każdą swoją słabością, że wszystkie problemy da się rozwiązać, i że … nikt mi nie podskoczy :P. Czasami mam wrażenie, że mogłabym dokopać niejednemu facetowi :D. Po prostu czuję się jak Superwoman :).

  38. Największa nagroda biegowa/pobiegowa?
    Podczas biegu umysł odpoczywa, talia szczupleje, waga spada, endorfiny szaleją, przychodzą (same) rozwiązania problemów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s