Na Majorce


„A, Moje Życie, żyję trochę więcej… Jestem blisko tego, co najpiękniejsze” (F. Szopen)

Do spotkania z moją idolką Kathrin Switzer oraz hiszpańskimi mistrzyniami przed i w trakcie Maratonu Kobiet w Palmie wrócę, pewnie nawet kilka razy. Dziś tylko kilka migawkowych wspomnień i parę zdjęć.

Na początku chciałabym pochwalić się ze popływałam w morzu – tak był, taki plan. Niestety – wymiękłam…woda miała ze 12 stopni, powietrze niewiele więcej. Za to udało mi się pobiegać, drugi raz w tym roku, po śniegu a nawet ulepić bałwanka.

zimaPrawda, że świetna pamiątka ze śródziemnomorskiej wyspy? To zdjęcie miało być hitem z całej podróży,

zbalwankiem

jednak walczy o pierwsze miejsce z innym, które zrobiłam, ku zdziwieniu paru koleżanek z kolejki, 10 minut przed startem maratonu, po wyjściu z tojtoja. Gdy wchodziły tam po mnie były nie mniej zaskoczone. Wnętrze przenośnej toalety prezentowało się bowiem tak:

tojtojKilka dni przed samym maratonem poświęciliśmy na intensywne zwiedzanie.
Do Soller, gdzie mieszkaliśmy na początku, można dojechać zabytkowym pociągiem, a dalej do Port de Soller nie mniej zabytkowym tramwajem – to też jedna z głównych atrakcji wyspy.

tramwajTramwaj prosto do stolika? Proszę bardzo – w Soller.

Nie zawsze jednak można mieć wszystko…zdecydowaliśmy się na podróż samochodem przez góry, z ominięciem tunelu, który trochę skraca czas wycieczki ale i pozbawia całej frajdy z pokonywania serpentyn. Nie brakowało ich nam również następnego dnia w drodze do Sa Calobry i na Formentor. Tu, niestety, pogoda utrudniła nam czerpanie przyjemności z jazdy wkomponowaną w góry Serra de Traumutana widokowa trasą. Jechało się super tylko nie za wiele było widać…Pech, za to jakie pole do wyobraźni.

Majorka to nie tylko ukochane przez rowerzystów górskie drogi ale i urocze wtulone w góry miasteczka. Ich uroki docenili Robert Graves, George Sand, Fryderyk Szopen, Michel Douglas, Mick Jagger. Tylko trochę z obowiązku postanowiliśmy zwiedzić Valldemossę – powstał tu cykl 24 preludiów i Deię. Polecam kilkudziesięciominutowe spacery po wąskich i stromych uliczkach obu miejscowości.

Z kilku udostępnionych do zwiedzania jaskiń wybieramy jedną: Coves d`Arta.Jako jeden z pierwszych odwiedził ją Juliusz Verne i prawdopodobnie ta właśnie wizyta  zainspirował go do napisania powieści „Podróż do wnętrza ziemi”. Nic dziwnego. Natura przz miliony lat utworzyła tu niesamowite formacje: niektóre zwisają jak kotary, inne pną się ponad 20 metrów w górę.

Coves d'Arta

Moja ulubiona śródziemnomorska kuchnia…jednak przed maratonem uważam i nie eksperymentuję. Wybieram dość zachowawczo makarony i owoce. Nie odmawiam sobie tylko kawy i lokalnego przysmaku: ziemniaczanych pączków.

DSC_3658   DSC_3211

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za to po maratonie idziemy na churros: razem z czekolada mają z milion kalorii ale kogo to obchodzi?

DSC_4695

Majorka to spokój. Nieśpieszny tryb życia, smakowanie każdej chwili. Powietrze pachnące żywicą, jaśminem i pomarańczami. I cisza. Tego niestety nie da się sfotografować.

DSC_4799

Reklamy

10 thoughts on “Na Majorce”

  1. Pięknie 🙂 Uwielbiam Hiszpanię w ogóle i zawsze, ale myślę, że Majorka to jednak trochę inny świat 🙂 Marzy mi się odwiedzić te rejony poza sezonem… I zazdroszczę churrosów!

      1. „na szczęście w Hiszpanii nie bywam co drugi tydzień”…no nie wiem, czy na szczęście;) (w sumie mogłabym pójść na taki układ – zamiast churros przy każdym pobycie w Hiszpanii, czyli średnio co dwa lata, jeździć tam co drugi tydzień i odmawiać ich sobie 4 razy z rzędu)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s