Przede mną prosta droga


Na ból głowy najlepsze bieganie. Pisałam już tak kiedyś? Nie pamiętam. Zapewne nie raz tak myślałam.

I wcale nie szaleństwo minionej nocy przyprawiło mnie dziś  o taki stan. Ot, urok. Organizmu, biomedu… Nie wiem.

Od wczorajszego przedpołudnia – delikatne łupanie w mózgownicy, mocniejsze, lżejsze. Sen ulgi nie przyniósł. Odsypianie przespanej północy również efektów żadnych nie dało.

Z treningu nie miałam nawet krztyny myśli rezygnować. Już nie raz przekonałam się, że bieganie pomaga. NAPRAWDĘ!

 Nie znam pochodzenia bólu głowy. Ciśnienie, tętno? Nie wiem. Bieganie powoduje przyspieszenie tętna, wzrost ciśnienia? /co za ignorant ze mnie… NIE WIEM/

Założenie na dziś: dużo biegania. Długie bieganie. Lekko, wolno. Adaptująco. Dopiero od trzech niedziel wznowiłam bieganie po półtoramiesięcznej przerwie.
Wyszłam z domu z psem. Dopiero na drodze włączyłam stoper. Delikatny wolniutki truchcik. Kierunek obrałam ten spod sennych powiek, drogą, którą nie do końca znam. Zbłądzić i się znaleźć.
Uśmiech na twarzy wywołuje para biegaczy-truchtaczy dostrzeżonych nie cały kilometr od rozpoczęcia biegu. Skręcam w prawo, choć dusza biegacza ciągnie do nich. By powitać, uśmiechnąć się, może  zamienić dwa zdania?

Biegnę leśną drużką. Tutaj nie spotkam rowerzystów, spacerowiczów. To moje tajemne zakątki, gdzie częściej widuję płową zwierzynę, która każdego razu znaczy śladami swoje wędrówki. Znów dzięcioł – obracam się, chwilę biegnę tyłem, by dostrzec w wysokim konarze sosny stukacza. Lubię odnajdować wśród gałęzi, tam, het, wysoko, tego ptaka, którego głos uzdrawiania niesie się echem po lesie. Nie zawsze pozwoli się dostrzec. Dzisiaj go zauważyłam. Lubię to.
Dalej mknę, zastanawiając, czy wpleść w trucht czteroipółminutowe szybsze przebieżki, czy jednak wolnym tempem całość? W trzydziestej minucie przestawiam na zegarku widok na tachograf. 4:23. Szybciej teraz. Pies radośnie obskakuje machające moje ręce.

Zwalniam dopiero na sygnał skończonego czasu.

Gdzieś pomyliłam zakręty, wybiegłam nie tam, gdzie planowałam. Wiem jednak, gdzie jestem.
Przeplatam szybsze i wolne bieganie w sumie dwanaście razy. Docieram do półmetkowego celu, po drodze mijając kilkoro ludzi. Uśmiechnięte ‚wszystkiego dobrego w nowym’, ‚do siego’. Miłe. Nawzajem wymieniamy się, choć nie znamy, życzeniami noworocznymi.
Pies-morus to przy mnie truchta, nawet posłusznym będąc, kiedy  wypada uczepić się smyczy. Zwalniam go, gdy tylko oddalamy się od napotkanych ludzi.

Wesoło merda ogonem, radośnie chłepcze wodę z rowu, to obejrzy się za mną wzrokiem ganiąc ‚co tak wolno!’, to susy sadząc, goni mnie, gdy został coś obwąchać. Jakże on pięknie biega. Jak szybko. Jak elegancko.

Dwie godziny dwadzieścia mijają. Przede mną prosta droga. Mój mgłą otulony dom, w oddali, spomiędzy drzew woła ‚dość już na dzisiaj’.

 O bólu głowy zapominam. Samopoczucie wręcz doskonałe. Nie przesadziłam z ubiorem. Wszystko dopasowane! Tylko… ćwierk ptaków. Styczeń w kalendarzu.

Samych pięknych dróg Wam życzę

prosta-przenikajace-las-droga-wiatlozdj. widoczki.com

Advertisements

4 thoughts on “Przede mną prosta droga”

  1. A ja gdzieś czytałam, że na bół głowy najlepsze są wariacje z 2 połówką. Teraz mam dodatkowe argumenty i tekst ” Kochanie dziś boli mnie głowa- ale wiesz co zamiast wariowac z Tobą ja sobie chętnie pobiegam” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s