Badanie wydolnościowe – konieczność czy fanaberia?


„Konieczność czy fanaberia?” – tym pytaniem rozpoczął Mariusz Kruczek w listopadowym Runner’s Word artykuł dotyczący badań wydolnościowych  dla amatorów.

konieczność

Konieczność czy fanaberia? – pytałam sama siebie przed spotkaniem z fizjologiem sportowym dr. Szczepanem Wiechą. Za chwilę miałam założyć na twarz maskę, do tego jeszcze jakieś ustrojstwo na szelkach na piersi i rozpocząć na bieżni mechanicznej swój test prawdy. Wcześniej oczywiście dokładnie przeczytałam, na czym polega badanie w Sportslabie – dostałam mailem szczegółowe instrukcje. Wszystko ładnie wytłumaczone: co będzie badane, w jaki sposób, jak się do badania przygotować. Nawet jeśli wcześniej miałam jakiekolwiek wątpliwości Szczepan je rozwiał. Pełen profesjonalizm.

Stawiłam się więc w pełnej gotowości (według zaleceń: ostatni intensywny wysiłek 48 godzin wcześniej, odpowiednia dieta i właściwe nawodnienie, żadnej kawy, alkoholu ani papierosów) w umówionym klubie. Pan doktor już czekał.

Przed badaniem formalności: kilka słów wprowadzenia, wywiad, niezbędne pytania – niektórych   oczywiście wolałabym uniknąć (wiek i waga) – później wszystko i tak weryfikujemy na Tanicie – urządzeniu analizującym skład ciała. Wdech, wydech i zaczynamy.

Samo badanie nie wydaje się skomplikowane: polega na bieganiu na bieżni mechanicznej, po prostu. Wcześniej oczywiście trzeba założyć na siebie całą aparaturę: pulsometr, ergospirometr i maskę.

ergospirometr maska

Chwilę trwa przyzwyczajenie się do biegania z tym wszystkim. Zaczynam od komfortowej prędkości, co 3 minuty stopniowo ją zwiększając. Wszystko cały czas pod kontrolą. Biegnę a ergospirometr rejestruje objętość moich oddechów oraz oznacza skład wydychanego powietrza. W wizytówce Szczepana na stronie SportsLab czytam, że „pasjonuje się fizjologią sportową i możliwościami kształtowania wydolności fizycznej”. Potwierdzeniem jest jego pełen zaangażowania wykład w czasie mojego testu. Fizjologia sama w sobie jest fascynująca ale trzeba też umieć odpowiednio przedstawić dość skomplikowane procesy aby stały się jasne nie tylko dla wtajemniczonych.  Nasza konwersacja jest dzięki masce dość utrudniona (momentami przypomina dyskusje z dentystą) więc tylko porozumiewawczo kiwam głową. Kilka razy w trakcie testu trzeba pobrać krew – kłucie nic nie boli, Szczepan postępuje z precyzją i sprawnością godną wykwalifikowanej laborantki.

kłucie

W pewnej chwili widać już po mnie, że lada moment test dobiegnie końca. Biegnę ostatkiem sił, maska strasznie przeszkadza, chętnie zerwałabym ją ze spoconej twarzy. Jeszcze kilka kroków, jeszcze dam radę. Aaaa…nie dam…kończymy test.

Po co to wszystko?
Po teście czas na analizę wyników. Na tych danych będę już mogła oprzeć konkretny plan. Znajomość organizmu i jego fizjologii jest mi niezbędna w procesie treningowym. W nadchodzącym sezonie po okresie solidnej pracy chcę poczuć efekty treningu: zwyżkę formy i poprawę wyników. Żeby zawiesić poprzeczkę muszę znać swoje aktualne możliwości.  Konieczność czy fanaberia? Nie mam wątpliwości.

Reklamy

7 thoughts on “Badanie wydolnościowe – konieczność czy fanaberia?”

  1. Ja już od dłuższego czasu czaję się na takie badanie, ale okres przedświąteczno-świąteczny skutecznie wyssał mnie z pieniędzy. Można po nowym roku zrobię sobie urodzinowy prezent na przywitanie nowej kategorii wiekowej M30 🙂

  2. Ja biegam od 3 lat, wyniki jakieś już mam, kilka raz robiłem podejście do badań, ale nadal się zastanawiam jaki to ma sens w przypadku amatorów. Takie badania są chyba optymalne gdy je powtarzamy cyklicznie np co trzy miesiące. Ponieważ co ci da takie badanie raz na rok?

    1. Cykliczne badanie, to raczej dla osób traktujących bieganie jako zawód i drogę kariery. Moim zdaniem nie zaszkodzi amatorowi zrobienie sobie takiego badania. Można się sporo dowiedzieć o swoim organizmie. Trening w jakich strefach, przy jakich prędkościach i jakim tętnie da nam najbardziej optymalne korzyści. Można klepać kilometry i nie zauważyć żadnego polepszenia formy. Można też podejść nawet do tych amatorskich treningów trochę bardziej z głową i wypracować swój mały sukces 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s