Bieg Równonocny, WPKiW Chorzów, 21.09.2013


Przedostatnia sobota wrześniowa upłynęła – jak dla mnie – trochę pracowicie. – cz. 2

(…) Teraz do Katowic. Autobus – jeden odjechał, drugi za ponad czterdzieści minut. Idę zatem śladem jazdy mojego autobusu, docierając w ten sposób do szóstego przystanku. W wędrówce towarzyszył mi od któregoś momentu inny biegacz, który podobną  mojej metodzie wybrał, by wrócić z biegu. Tak zatem w godzinie odjazdu autobusu spod biura zawodów, ja jestem już w centrum Katowic.

Co dalej? Tego samego dnia – wieczoru?

Ciąg dalszy nastąpił:

Do parku również idę piechotą. Akurat dojdę na czas, by się zapisać. W ‘Kapeluszu’, gdzie lokują się organizatorzy, stawiam się z pierwszymi biegaczami.

Przebrać się. Zapoznać i oswoić z trasą. Rozgrzać. Zmrok już zapada, chłód wszystkich otula. Ciemności rozświetlają parkowe latarnie. Mam dodatkowo czołówkę.

Po kilku zdaniach powitania, August Jakubik, główny organizator, opowiedział o trasie. Uczulił, by wytężyć uwagę na niedoświetlonym odcinku. Są tam pochodnie. Nie zapewniają jednak intensywnego oświetlenia.

trasa 2 Bieg Równonocny

Odliczamy i wybiegamy. Trasa jest otaśmowana.

Liczę się z tym, że nie wykrzeszę z siebie rekordowego tempa. Spowolni mnie na pewno ciemność, powodująca niepewność. Cały czas w zasięgu są inni uczestnicy. Asfaltowana nawierzchnia na którymś kilometrze zamienia się w ceglaną, w następnych – na tę kolorową, dla rolkarzy i rowerzystów. Pomimo zmroku, wieczoru – park nie jest pustym. Dużo jeszcze ludzi spacerujących, jeżdżących.  Chłoną ostatnie akcenty lata?

Nasz bieg „Równonocnym” nazwany. Żegnamy lato, witamy jesień. Świadomie czy nie – i trasa biegu, jej lokacja – nie podkreśleniem atmosfery? Zaczynamy odcinkami oświetlonymi latarniami, w miarę jasnymi, by ostatnie kilometry pokonywać w mroku, rozjaśnianym punktami pochodni. Nie jest to przyrównanie do tychże dwóch pór roku: jasnego lata i mroczniejszej jesieni, którą chętnie przesiadujemy przy ogniskach, kominkach? 

Nostalgia na bok. Biegniemy! Do mety! Dziewczyna, którą przez chwilę wyprzedzałam, przebiegła koło mnie. Na trudnym odcinku podbiegu pod planetarium, nie dała się już dogonić. Trudny technicznie ten ostatni kilometr. Ciemno. Nierówno. Ale warto!

Przed nami głosy, światło, tłum ludzi. „Uwaga na schodki!” – woła pan August do finiszujących. Rejestruje czas. Za linią mety panie odbierają karteczki startowe, podają wodę.

23 minuty i 6 sekund. Czyli – dzielę przez 5. 4 minuty, 36 sekund. Hm: cztery miesiące temu dokładnie w takim samym czasie ukończyłam piątkę.  Wówczas start za dnia, trasa przełajowa. Jak porównać zatem te wyniki? Jak określić regres/stagnację/postęp?
Nie ma co porównywać: jestem po starcie na 10 km. Jest noc. Tu jest asfalt. Nastanie czas, kiedy wrócę do momentu biegania piątki z czasem 4’/km?

Niemniej dzień uznaję za udany. Zależało mi na starcie tutaj, by zamknąć „Parkową Koronę Biegów’ a.d. 2013r niemal kompletem startów. Nie udało mi się stawić jedynie w czerwcu na ‘Parkowej Mili’.

I SPROSTOWANIE do 1 części: Półmaraton Bytomski odbył się w niedzielę, 22 września – nie, jak napisałam: w sobotę 21 września. Przepraszam za błąd J.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s