Wstydzisz się biegać? przeczytaj!


Zdarzyło się, że kilka lat temu wygrałam maraton. Przybiegłam jako pierwsza kobieta. Duma i radość rozpierały mnie przez jakieś dwa dni, kiedy to kolega maratończyk uświadomił mi, że czas, w jakim to zrobiłam to żadna rewelacja i właściwie nie ma się nawet czym chwalić.
No cóż, 5 godzin faktycznie nie zwala z nóg, no ale, cholera, byłam jednak pierwszą kobietą. Nie w jakiejś niszowej kategorii wiekowej. W open. Zgoda, w dość niszowej imprezie. Ale też b. wymagającej. Miałam się tego wstydzić? I czy to moja wina, że nie znalazła się wtedy w naszym gronie żadna szybsza zawodniczka?

A dzisiaj czytam, że dziewczyny nie lubią pokazywać się w getrach na osiedlu, niechętnie wybiegają do parków, unikają stadionów;  obawiają się szyderczych spojrzeń sąsiadów, głupich komentarzy, niechęci spacerowiczów czy drwin szybkobiegaczy.
Wstydzą się biegać i pytają, jak sobie z tym poradzić.

Ej no…Dziewczyny, czy to Wasza wina, że tak niewielu ludzi dba o zdrowie i sprawność? Człowiek regularnie biegający, pokonujący bez  wysiłku (i zewnętrznego przymusu) kilka kilometrów na własnych nogach nie jest niestety w naszym kraju normą. Ale czy to oznacza, że mamy równać do większości?
Większości, która ma problemy z nadciśnieniem, nadwagą, obniżeniem nastroju bardzo często wynikających z niedoboru ruchu?
Chcecie i Wy z czasem tworzyć tę zgnuśniałą, zgorzkniałą masę?

Odpowiedzcie sobie na te trzy pytania. A później wskoczcie w dresiki i jazda!

17

Reklamy

29 thoughts on “Wstydzisz się biegać? przeczytaj!”

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%! Gdy wkręciłam się w bieganie, nie ma dla mnie różnicy, czy biegam w Krakowie (gdzie biegaczy jest mnóstwo na każdym kroku), czy w swoim małym mieście (gdzie biegaczy, to rzadkość), choć przyznam szczerze, lepiej mi się biega w Krakowie.

  2. Niestety społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do widoku kogoś kto dba o formę. Z bieganiem jeszcze może nie jest tak źle, ale spróbuj wyjść z kijkami na ulicę to dopiero się zacznie. Trzeba się uzbroić w dużo odporności, słuchawki na uszy i ewentualnie cięty język jeśli reszta nie pomaga.

  3. W bieganiu baaardzo ważne jest to, aby wyłączyć myślenie typu „o matko jak ja głupio wyglądam” albo „no i co ludzie sobie myślą jak mnie widzą”. Trzeba biec własnym tempem, dla własnej satysfakcji i absolutnie wyłączyć myślenie – ewentualnie myśleć tylko o jednym „robię to dla siebie! nie dla sąsiada, nie dla chłopaka, nie dla rodziców, robię to dla samej siebie!”

  4. Często ludzie, którzy z nas szydzą, zazdroszczą nam tego, że mamy wolę walki, bo sami nie potrafią zrobić ze sobą nic. Ja, kiedy biegam, patrzę przed siebie i nie zwracam uwagi na nikogo. Przed oczami mam tylko obraz siebie zdrowszej i szczuplejszej 🙂 Pozdrawiam 🙂

  5. Też miałam z tym problem jeszcze jakiś czas temu. Na szczęście mój chłopak przetłumaczył mi, że poniekąd to ja mogę się śmiać z mijających mnie otyłych ludzi (tak, wiem, że to nieładnie, nie robię tak :)), bo to oni właśnie nic nie robią ze sobą. Bardziej wkurzają mnie jednak ci, którzy myślą, że są zabawni. Ostatnio mijałam pana, który z pozoru grzecznie mi się usunął z mojej strony chodnika, żeby po chwili wyskoczyć przede mnie robią głośne „Łuuu!!!!”. Wystraszyłam się co nie miara, bo godzina 21 z okładem, a ja w słuchawkach. Są też tacy którzy za mną gwiżdżą, wołają „dawaj! dawaaaj!”. I to dopiero wkurza.

  6. niestety u mnie w okolicy panie biegają albo po ciemku (jak panowie już skończą), albo jak jest BARDZO BRZYDKA POGODA i panowie zwyczajnie nie wychodzą z domów ;p a jak juz biegną to patrzą pod nogi i starają sie być „niewidzialne” 😦 to strasznie frustrujace! Powinnyśmy być dumne z tego, że biegamy!

  7. Dla mnie też żaden wstyd, dziewczyny biegamy, nie zwracamy uwagi na marudnych ludzi, bonusy za wytrwałość to moc endorfin w organizmie, dobre samopoczucie, zgrabna sylwetka no i można poznać dużo fajnych. Do zobaczenia na ścieżkach biegowych.

  8. a mnie osoby uprawiające jakikolwiek sport zachwycają nieodmiennie i mam wrażenie, że liczba nas stale rośnie. bo to w końcu i przyjemne, i mądre – używać swego ciała, do tego do czego zostało stworzone.
    i gratuluję zwycięstwa 😀 !

  9. Wiesz, przeczytałam tę notkę i poczułam się raczej zdetonowana.
    Jestem na etapie – wrócić do biegania czy dać sobie spokój i pytanie o to, czy jestem zgnuśniała i zgorzkniała nie pomaga mi na przełamanie oporów. Pewnie nie jestem osobą, do której adresujesz swoją notkę, bo cóż, nie jestem tak dziarska i dzielna jak inne komentatorki tutaj, nie biegałam od dłuższego czasu i mam ogromne opory, bo tak – mam obniżony nastrój i spadek formy, i jestem w tej grupie, z którą porównujesz swoje adresatki.
    Obawiam się, że jeśli zacznę biegać, to zdecydowanie wyłącznie po zmierzchu.

  10. Grunt to przełamać opór. Sama tak miałam. Teraz biegam już 2 miesiące i czuję,że złapałam bakcyla. Ludzi też biega mnóstwo. Niektórzy z nosem wbitym w ziemie, ale większość zadowolonych pozdrawia zawsze „gestem biegacza” Biegajcie …. wasze życie się zmieni 😉

  11. trochę martwi mnie powyższy tekst i komentarze, bo czy naprawdę najważniejsze dla kobiet jest jak wyglądają i co myślą o nich inni?
    biegam, bo lubię, wracał utytłana, zmęczona, spocona i co z tego jak wyglądam? ale zrobiłam coś dla siebie, dla swojego rozwoju. a ładnie wyglądać będę później – jak sie wykąpię:-)

  12. Dziś wieczór jadę na zajęcia, potem z nich wracam, no i liczę biegaczy po płci. Więcej jest dziewczyn. W tym dwie z nadwagą dość trudną do zatuszowania. Więc proszę nie narzekać i nie szukać wymówek, doprawdy.

    Dla tych, co nie lubią słuchać głupawych (niestety niestety) komentarzy: uczestniczycie w akcji wychowaczej społeczeństwa. I proszę to traktować jako misję:-). Dzięki wam przyszłe pokolenie będzie bardziej rozgarnięte.

    Jeszcze jedna sprawa. Caudatus pisze „wracam utytłana, zmęczona, spocona i co z tego jak wyglądam?” Otóż zapewniam, że zziajana, spocona i naendorfinowana dziewczyna po bieganiu wygląda sympatyczniej od panien wystrojonych na plastikowe lalki.

  13. Pamiętam jak ważąc blisko 105 kg wybrałem się na pierwszy „trening”. Nie powiem, było kilka osób które świetnie bawiły się moim widokiem. O dziwo, jeszcze bardziej mnie to motywowało.

  14. Ja mam wlasnie z tym problem. Nigdy nie biegalam, dopiero zaczynam wiec kondycji nie mam zadnej. Biegne minute pozniej minjta marszu bo nie daje rady. Wiem ze bedzie lepiej ale poki co wstydze sie biegac. Nie samego biegania ale tego ze nie mam kondycji. Na mojej wiosce widzialam jeszvze tylko jedna biegajaca osobe wiec wiadomo ze wzbudzam zainteresowanie. Ktos na mnie patrzy, biegne a za chwile musze isc bo nie daje rady i wtedy okazja do polewki 😦 biegam wiec po zmroku, albo jade samochodem w pola zeby mnie nikt nie widzial i tam dopiero biegam 🙂 jak popraeie forme to bede cisnac przez wies ale niech mnie nikt nie przekonuje ze nie ma sie czego wstydzic. Jak kogos widze odrazu mi serce wali i sie stresuje i czasem nawet tej idiotycznej minuty nie biegne 😦

  15. Ja jestem ze wsi -,- tutaj każdy każdego zna a ludzie się śmieją jak ktoś uprawia jakiś sport. Tym bardziej jeśli ktoś jest szczupły. Ja do takich osób należę i ludzie mnie się pytają dlaczego się odchudzam -,- ALE JA SIĘ NIE ODCHUDZAM JA TYLKO BIEGAM! Na początku wstydziłam się biegać i zawsze biegałam gdy było ciemno lub po polach (gdzie łatwo o kontuzję) Od jakiegoś czasu postanowiłam biegać w dzień po normalnej drodze… widzę te dziwne spojrzenia no ale trudno kiedyś się przyzwyczają 😀

  16. ja tez sie wstydzilam… ale biegalam… potem zaczelam biegac z kumplem anglikiem, a wiadomo oni sa mocno wyluzowani to mi przetlumaczyl, ze niech sie wtydza ci co nie potrafia ruszyc tylka z kanapy i teraz nie tylko biegamy ale tez uskutecznimy cross trening i to na godzinnej przerwie tzw lunchu w pracy 🙂 potem prysznic i powrot do komputera. mozna? mozna 🙂

  17. A ja zaczęłam biegać gdy miałam 50 lat ! Namówiła mnie do tego córka. Tak jak wiele moich poprzedniczek napisało w komentarzach, trochę mi było wstyd na osiedlu, przed sąsiadami w windzie, nie miałam kondycji i męczyłam się okropnie, po biegu wyglądałam jak mokra piwonia 😉 Ale.. . bieganie zaczęło mi sprawiać przyjemność 🙂 Teraz po ośmiu latach mam już za sobą kilka startów na 10 km i 4 półmaratony. Biegam nadal i nie mam w planie przestać, nie wstydzę się, a wśród sąsiadów mam nawet kibiców, którzy mnie podziwiają. Córki i mąż są ze mnie (chyba) dumni i kibicują gdy biegnę półmaraton (z jedną z córek). Biegajcie dzieczyny, bo warto i nie wstydźcie się. Niech się wstydzą ci co NIE biegają !!!

  18. Ciężko znieść szydercze uśmieszki i dogadywanie pijaczków na ławkach, ale trzeba zagryźć zęby i robić to co się kocha;-) nie wstydze sie wybiec z bloku w getrach i podażac do parku wsrod ludzi, nawet wiecej mam fana na osiedlu 😉 tak sie sklada ze od jakies czasu, co ja wybiegam to starszy pan wraca z pieskiem ze spaceru i zawsze mi dopinuje 😉 mile to

  19. Chciałam zacząć biegać – wystarczyło mi motywacji na dwa tygodnie. Biegałam niedaleko domu wzdłuż ogródków działkowych i ciągle ktoś się ze mnie śmiał. Mam kilka kg nadwagi i zerową kondycję – po kilku minutach przedstawiałam obraz nędzy i rozpaczy(pot, czerwona twarz i potykanie się o własne nogi). Przerzuciłam się na rower i lepiej się z tym czuję(aż dziwne, że rower nie wbudza w ogóle komentarzy ani nawet spojrzeń). Zresztą widzę, że nawet młodsze, zgrabne i ładne dziewczyny mają problem – jak jestem w parku z psem to mijają mnie sprężystym krokiem, a jak myślą że już ich nie widzę to „umierają”. Tak samo jest z kobietami ćwiczącymi na siłowniach na powietrzu – też się kamuflują.

  20. Niestety ktoś zawsze znajdzie okazję do pożartowania sobie. Szkoda tylko, że my biegamy bez żadnych tapet, sztucznych rzęs i innych pierdół, i widać jakie jesteśmy naprawdę. W przeciwności do laluń spod latarni. :”)

  21. Od kilku lat bieganie stało się bardzo popularne. Ważne by nie zapominać o właściwym przygotowaniu przed i po biegu: tu (czyli po) dobroczynne na mięśni i stawów jest rolowanie i stretching.

  22. a mnie inni biegacze nie demotywują, ale niestety mieszkam w centrum dużego miasta i żeby gdziekolwiek pobiec muszę się przedrzeć przez tłumy specerowiczów, kobiet z dziećmi i co najgorsze – komentujących facetów. Biegam niby dla siebie, ale nie raz słyszałam docinki i komentarze na temat tego jak wyglądam podczas biegu jakiś kolesi do swoich kolegów za moimi plecami. To okropne. Gdy jest ladna pogoda, to zamiast ruszać na trasę, zamykam się w domu i czekam albo na wieczór, albo na brzydką pogodę… Marzy mi się las i święty spokój, a nie slalom między komentarzami i spojrzeniami.. 😦 Nie umiem się teraz zebrać żeby coś biegać, pomocy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s