She Runs The Night


she runs

Pościgam się kiedy indziej.
Dzisiaj jadę do Warszawy dobrze się bawić z grupą znajomych dziewczyn. Mamy w planie skorzystać ze wszystkich możliwych atrakcji: strefy piękna, relaksu, koncertów i innych niespodzianek. Nie ograniczymy się tylko do pięciu kilometrów proponowanej przez organizatorów trasy – zaliczymy wszystkie dodatkowe pętle.

Lubię rywalizację jednak rozumiem, że She Runs The Night to nie zawody. Zresztą czy w bieganiu zawsze musi liczyć się możliwie jak najkrótszy czas?

Gdy startuję podejmuję walkę nie tylko z własną słabością ale i rywalami obojga płci, jak równy z równym. Nie czuję się  ani trochę”słabą kobietką”, której należy usuwać spod nóg wszelkie przeszkody. Tutaj akcenty rozłożone są nieco inaczej – nie przeszkadza mi to i w żaden sposób nie niweczy wizerunku.

Nie razi mnie „różowa” stylistyka i oprawa całego wydarzenia. Różowy kolor bardzo ładnie podkreśla delikatna opaleniznę – charakterystyczną dla większości ludzi uprawiających aktywność fizyczną na świeżym powietrzu.

Nie, nie uważam, że należą mi się jakieś szczególne względy jedynie z racji bycia kobietą. Zwolenników równouprawnienia krytykującym ideę biegu tylko dla kobiet i domagających się biegu jedynie dla mężczyzn proszę tylko o:
1.sprawdzenie (we własnym zakresie)  daty rozegrania pierwszego nowożytnego maratonu
2. wyszukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego Kathrine Switzer rejestrując się do startu w maratonie bostońskim w 1967 podała jedynie pierwsza literę imienia oraz
3. chwilę refleksji po wyciągnięciu wniosków.

Reklamy

3 thoughts on “She Runs The Night”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s