Udany dzień, udany start. O Biegu Przodownika


W Internecie – bo gdzie indziej, jak nie tu? Szukałam od jakiegoś już czasu informacji o biegu. Przeglądałam stronę dąbrowskiego Stowarzyszenia Rekreacyjno-Sportowego http://www.aktywnadabrowa.pl/. Moim celem było nie przegapienie terminu startu cyklu biegów podobnego ubiegłorocznym: „Puchar Biegowy Aktywnych”.

Nie znalazłam nic z tej materii, za to trafiłam na informację o „Biegu Przodownika”. Wystartować miał 1 maja. Wczytawszy się w regulamin czym prędzej mailowałam do znajomego. Jeden z punktów regulaminu ‘mówił’ o przebraniu ‘przodownika’. Że kolega ‘dopieroco’ wspominał o kursie właśnie w takim kierunku, to sądziłam, że rzeczowo podpowie.

Ha ha – oczywiście na wszystko spoglądałam z przymrużeniem oka. Kolega jak najbardziej odpisał: przodownicy przeważnie ubrani są ‘na czerwono’. Pisał o stroju przodownika-przewodnika szlaków górskich.

Mając na uwadze pierwszy maja i przodownika, organizatorom chodziło zapewne o coś całkiem innego.

Czas swoim tempem biegł, pełzł, mknął. Zimowo, chłodno, deszczowo okraszając dni.

Przecież tegoroczne pory roku tak zaskakują!

Zapisałam się do biegu, zdążając w pierwszym terminie opłacić startowe, tym samym oszczędzając trochę grosza.

„Nadchodząca ‘Majówka’ będzie upalna: 30stopni! Dziesięć pierwszego dnia,10 drugiego, 10 trzeciego” – przedrzeźniali dowcipnisie. I tak też było.

Zaś stawiający się w dniu Biegu mieli dodatkowe szczęście: nie padało!

Startowały trzy różne pokrewne dyscypliny: canicross, czyli bieg z psem, bieg i Nordic Walking. Że nie doświadczona jestem w pierwszym, a za słaba w trzecim, udział wzięłam w biegu J

Od godziny 11:20 co dwadzieścia sekund startowali biegacze z psami. O godzinie 11:30 wybiegaliśmy my – biegacze. Po nas wyruszali chodziarze z kijami.

Trasa bardzo przełajowa, wzdłuż zbiornika wodnego, ścieżkami leśnymi. Wyboista, miejscami bagnista – ale dało się wymijać bezpiecznie.

Hm – pierwszy odcinek, kilka metrów za linią startu – chyba najtrudniejszy: strasznie piaszczysto-ziemisty. Dalej ścieżka dość wąska, jednak na tyle szeroka, że dwoje ludzi koło siebie swobodnie mogło biec. Dość liczna grupa startujących szybko rozproszyła się: ci najszybsi pognali co sił w nogach, a my, amatorscy amatorzy, delektowaliśmy się biegiem pokonując trasę wypracowanym swoim tempem.

Biegnąc, starałam się utrzymać taką prędkość, by nie tracić biegaczy z widoku: żeby się nie zgubić! Przecież mam do tego wyjątkowe zdolności!

Dzięki tej taktyce udało mi się nawet wyprzedzić kilkoro biegaczy. Małe zaskoczenie na około – jak oceniłam według czasu biegu – trzecim, trzecim i pół, kilometrze: my biegniemy wzdłuż jeziora, mając je z lewej strony, a tam, z prawej, za szuwarami i krzakami czołówka biegnie. Później oceniłam, że to różnica nieco ponad kilometra tych odcinków, które zaledwie na odległość głosu w owym zauważonym przeze mnie punkcie.

Mnie biegnie się dobrze. Aura sprzyja: chłodno, idealnie do biegania.

W około dziewiętnastej minucie kilkadziesiąt metrów przede mną zauważam dziewczynę. Chyba trochę zwolniła. Nie na tyle, bym zdołała ją dogonić i przegonić. Próbowałam – nic z tego! Za mocne jej tempo mojemu. Zwłaszcza w ostatnim podbiegu przed metą: teraz pod górę nieco, ten piaszczysto-ziemisty odcinek. Szybko przebierać stopami, starać się najmniej możliwie kopać się w tej głębinie. Do góry! Jeszcze trochę – i słyszę pikanie czipa, gdy stopą dotykam maty z czujkami. Zatrzymuję stoper: 23’06”. Szybkie przeliczenie: pięć kilometrów, czyli 4minuty i… –  dzielę sekundy, doliczam do dużych minut obliczając średnią: 4:36. No… – nieźle. Takim tempem? Ja? Przebiec piątkę? NIEŹLE!

Za linią mety łapanie oddechu, chwilka rozciągani, łykanie wody.

Przebrać się. I poczekać na wyniki.

Udostępnione są po kilkudziesięciu minutach: jestem na 42 drugim miejscu w ogólnej kategorii. Przebiegam wzrokiem listę: rubryka ‘K’ – moja osoba: 5. Rubryka ‘M-ce w kat.’ – 2. Naprawdę NIEŹLE!

Zatem jeszcze chwila oczekiwania. Dekoracje. Puchary dla najszybszych, statuetki dla poszczególnych kategorii. Oczywiście – nagrody dla wszystkich zwycięzców.

I jeszcze losowanie, w którym tym razem również do mnie szczęście się uśmiecha.

Udany dzień, udany start.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s