Bez ograniczeń


Widziane z oddali granice i przeszkody znikają, jeśli spróbuje się je pokonać

Chrissie

W deszczowe majowe przedpołudnie, świeżo po lekturze „Historii najtwardszej kobiety na świecie” mam ochotę wsiąść na rower i wypuścić się w stukilometrową trasę albo przynajmniej przebiec znów w parku dużą pętlę (choć rano i tak już biegałam); na zapas wściekam się, że moja pływalnia wciąż nieczynna. Chrissie Wellington imponuje swoją niespożytą siłą i determinacją. No i niestety pokazuje mi moje miejsce w szeregu. Z drugiej strony niesamowicie motywuje.
Jej droga na szczyt nie prowadziła utartą ścieżką przez szkołę mistrzostwa sportowego, podporządkowanie rygorom treningów pozostałych aspektów życia, ścisłą współpracę ze sztabem szkoleniowców. Christine dorasta  w niewielkiej miejscowości (ale jednak z czynnym basenem), jak chyba każda nastolatka pragnie być akceptowana i lubiana, walczy więc ze swym niezbyt doskonałym ciałem wyniszczając je dietą i nieprzemyślanymi treningami, ciągle szuka siebie w dalekich wyprawach (Afryka, Nepal, Tajlandia). Na zawodowstwo przechodzi już po trzydziestce, która dla prawdziwych „zawodowców” to często  początek końca kariery. Udowadnia tym samym, że w dyscyplinach wytrzymałościowych wiek nie ma aż takiego znaczenia. Co jest ważniejsze? Konieczność przekraczania kolejnych granic, upór, konsekwencja, nieustanna ciężka praca.

Bez ograniczeń to nie tylko opowieść o przeistaczaniu się urzędniczki w kobietę z żelaza. Książka przenosi czytelnika w świat zawodników triatlonu, brutalny i szczery do bólu. Sporo tu miejsca na skrajne emocje, których próżno szukać w rekreacyjnym bieganiu czy krajoznawczych wycieczkach rowerowych. Fizjologia w najczystszej postaci. Oraz duża dawka filozofii.

Chrissie Wellington, Bez Ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie, wydawnictwo Galaktyka, 2013

Reklamy

3 thoughts on “Bez ograniczeń”

  1. Zachęcające wprowadzenie do lektury Agnieszko – muszę przeczytać, lubię takie historie 🙂
    Pozdrawiam
    Marek
    PS
    Dzisiaj ja prowadziłem trening (ale tylko Sabinie) hi, hi, hi 🙂

  2. Agnieszko po Orlenie zaszalałam i sprawiłam sobie nowe buty zgodnie z zachęta sponsora, w niedzielę będę je testować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s