migawki


Trzynaście tygodni wcześniej…

Dostaję propozycję nie do odrzucenia: prowadzenie grupy wspólnie przygotowującej się do Orlen Marathon. Na pierwsze spotkanie przychodzą dwie osoby. Spotykamy się na stadionie AWF, w każdą niedzielę. Stopniowo rośniemy w siłę. Dołączają Sabina z nieodłącznym Markiem, Andrzej – wzór solidności, zawsze roześmiany Damian, Agnieszka, która nie raz jeszcze nas zaskoczy, Tomek zarażający śmiechem, Krzysiek, rozgrzewający się przed kolejnymi startami w Biegach Dzika, zmagający się z kontuzjami Rafał, Maciek przyjeżdżający aż z Gliwic,  Wspólny cel bardzo integruje: choć pozornie wszystko nas dzieli stajemy się coraz bardziej zgraną ekipą. Poziom optymizmu wskoczył na wyższy stopień.

Osiem tygodni wcześniej…

Organizatorzy Maratonu tworzą grupę pacemakerów. Dostaję 5:20; nie, to nie tempo, to czas, jaki mam spędzić na trasie. Jeśli mi się uda Orlen będzie moim najdłuższym asfaltowym biegiem. Mniej więcej co dwa dni zastanawiam się, jakby tu wymiksować się z tej imprezy. 7′ 35″ – nawet w Lublińcu utrzymywałam szybsze tempo. Może i do Warszawy, jak na Maraton Komandosa, powinnam zaopatrzyć się w dziesięciokilogramowy plecak?

Start kontrolny

Półmaraton w Żywcu miał być sprawdzianem formy dla uczestników treningów. Dzięki Maćkowi, pomysłodawcy i koordynatorowi cały dzień przypominał raczej szaloną szkolną wycieczkę niż poważny sprawdzian. A Andrzej pięknie ujął w słowa nasze wspólne mysli:

Dotychczasowe treningi można by porównać do indywidualnych ,samotnych wypraw w góry.Widoki piękne,konserwy dają się zjeść,wiatr szumi po szczytach i bezkresnych halach.Ale gdy w te same góry wybraliśmy się z zaprzyjażnioną paczką,to ta sama konserwa miała smak wykwintnego dania a szum wiatru stał się melodią wielkiej orkiestry symfonicznej.Wspólne bieganie kontrolne w takich zawodach zawodach SMAKUJĄ,no ale przed nami za miesiąc prawdziwa uczta,gdzie wielkich orkiestr symfonicznych będzie tysiące,a dania będą smakowały jak nigdy przedtem i nigdy potem czegoś podobnego nie zasmakujemy,bo będzie to narodowe święto biegania.

Kilka dni przed…

Powoli dopada mnie przedstartowa gorączka. Już prawie zapomniałam ten stan, kiedyś startowałam regularnie, teraz właściwie wracam po dość długiej przerwie. STRES. STRES. STRES. To jednak fajne uczucie. A może wcale nie. Będzie dobrze? W ulubionej Trójeczce słyszę, że „Orzeł może” i już znam odpowiedź.

c.d.n

Advertisements

1 thought on “migawki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s