Boston


Boston…symbol, legenda…marzenie…Wanda Panfil…Team Hoyt…wielkie sportowe święto. Hearbrake Hill, radość kibicowania…Ukoronowanie wysiłku, prestiż…

boston

Boston…pray…then keep running…

Nie, nie będę roztrząsać tego, co się stało w czwartej godzinie maratonu… Nie zamierzam też rezygnować z biegania. Wyjdę dzisiaj jak zwykle na długi, samotny bieg. W ciszy i skupieniu. Jak zwykle.

Reklamy

3 thoughts on “Boston”

  1. Szok, sport i zamachy,przypomniała mi się olimpiada w Monachium,wtedy byłam mała i nie czego nie rozumiałam, teraz jest mi jeszcze bardziej smutno, bo terroryzm zagościł tak okrutnie w sporcie.POBIEGNIEMY z Markiem jutro w ciszy, bo dopiero teraz przeczytałam bloga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s