…sama w to nie wierzę…


1.11

Tak – nie wierzę, zresztą chyba nie tylko ja, własnym oczom. Nie wierzę w to, co widzę gdy wyglądam przez okno ale i też w to, że tę podłą zimę (co ja gadam przecież zima się już skończyła… no ale jak to nazwać to co się dzieje… mamy już kwiecień i jak sama nazwa miesiąca wskazuje coś chyba powinno już kwitnąć) postanowiłam jeszcze wykorzystać.

Mój znajomy powiedział mi że lubi zimę bo o tej porze roku ćwiczy siłę i kondycje. Nie byłam chyba tego świadoma i czekając na wiosnę nie zdawałam sobie sprawy, że tak, dzięki tej paskudnej, ohydnej, szarej, smutnej, wkurzającej zimie, ćwiczę siłę.

Bieg po śniegu i śliskim, potykanie się na grudach śniegu i lodu i tym samym wybijanie się z rytmu wymaga większego wysiłku. I ja to właśnie postanowiłam wykorzystać,  i na tą chwilę i w drodze dużego wyjątku …  przeprosiłam się z zimą. Podzieliłam treningi. Im więcej wali śniegiem tym więcej biegam. Biegam rano i wieczorem; dziś rano kiedy zacinało mi śniegiem po twarzy (swoja drogą niezły masaż  – dziewczyny polecam, biegajcie jak wali, yyy znaczy zacina śniegiem), a po pierwszym kilometrze moja twarz była mokra jakby mi ktoś wodą chlusnął, a z rzęs kapała mi woda, zrobiłam 12 km. Wieczorem z kolei przebiegły koło mnie dziki (dziewczyny – nie polecam); przez następne 500 metrów oglądałam się za siebie czy mnie aby nie gonią, no ale koniec końców zrobiłam około 9 km. Jutro to samo, no może trochę skrócę dystans, no i bardzo liczę na to, że będzie śniegiem zacinało ;), dzików wolałabym już nie spotykać 😉  I tak sobie zostanę z tymi dzielonymi treningami do czasu aż nie będzie już ani grama śniegu. Tylko przypadkiem nie myślcie że polubiłam zimę…

Reklamy

7 thoughts on “…sama w to nie wierzę…”

  1. Fajnie się biega w zimowej aurze też lubię ale co za dużo to podobno świnia nie zje a nasza kochana zima chyba przesadziła, pozostaję nadzieja, że te treningi w zimowej scenerii z dzikami i innymi nawiedzonymi biegaczami dają wszystkim zapaleńcom super wyniki w sezonie „wiosenno-letnim”, dobrze że poczucie humoru nie zna pór roku. Pozdrawiam i życzę wszystkim „życiówek”na zawodach.

    1. ..no sie fajnie biega 🙂 … ja tam wole sie opalać biegając, zimowe bieganie jak ja to mówię zaprawia w boju no i to lubię, no ale juz może wystarczy tego zaprawiania 🙂 pozdrawiam

    1. tak, tak, Wiktor to Twoje rady i dzięki Tobie, szczególnie tej zimy, uświadomiłam sobie że ta „nienormalna” dla mnie pora roku ma jakieś tam zalety, jezeli chodzi oczywiście o bieganie 🙂 …. no i się będę tego trzymać 🙂 pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s