…być może początek ksiązki…


Miłego czytania. Jest to pisane tak trochę „na żywca” ale pomyślałam, że może niech ktoś to poczyta na próbę:

-pejzaz-morski-w-stronach-magicznej-ksiazki
– Sylwia, szybka decyzja, jeżeli chcesz możesz płynąć.
Kiedy Krzysiek zadzwonił do mnie z tą wiadomością akurat byłam u niego w mieszkaniu i przepakowywałam swoje walizki . Pakowałam to co miało mi być potrzebne na zaplanowany już wcześniej tygodniowy rejs z Waldkiem, rejs po  Bałtyku, dziesięciometrowym Geronimo II, oraz to co potrzebowałam na mój trzeci już Bałtycki Maraton Brzegiem Morza.
– Jak to?  – zapytałam
– Tak, jednak będziemy potrzebować dziewczyny do obsługi hotelowej.
– ok, daj mi chwile? ale… nie, tak, płynę
– To co, mogę przekazać Panu Wojtkowi że się zgadzasz?
– Tak
– Tylko, że Pan Wojtek będzie na jachcie w piątek i chodzi o to żebyś się z nim spotkała.
– No ale ja wtedy będę jeszcze na rejsie z Waldkiem, wiesz o tym, wracamy najwcześniej w sobotę, przecież nie zostawię Waldka na lodzie
– Sylwia, musisz zdecydować,
– Ja już zdecydowałam, płynę ale w piątek będę jeszcze na morzu, nie możesz przekazać Panu Wojtkowi, że podjęłam decyzje na tak, tylko po prostu nie będzie mnie wtedy w Gdańsku (boże przecież wiadomo że każdy ma cos zawsze zaplanowane, ma jakies zobowiązania i w takiej sytuacji można zawsze znaleźć jakies  inne rozwiązanie, nie wiem, porozmawiać  i ustalić wszystko najpierw przez telefon, czy co).
Decyzja którą podjęłam dotyczyła rejsu na trzydziestometrowym dwumasztowym szkunerze Polski Hak. Miałam podjąć tam pracę w charakterze członka załogi a scislej mówiąc i co tu dużo mówić w charakterze cooka i całej innej obsługi hotelowej, czytaj, sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy.
Już wszesniej wiedziałam o tym rejsie, że taki będzie; trzymiesięczny, do La Rochelle we Francji, potem Lizbona (Cascais), Madera, Wyspy Kanaryjskie i Azory, i też wcześniej miałam propozycje od Krzyska pracy na jachcie jeszcze w poprzednim rejsie do samego La Rochelle. Wtedy podjęłam inną decyzję, że nie płynę, którą teraz oceniam jako złą. Więc tym bardziej tym razem nie miałam, czy też prawie nie miałam wątpliwości jaką podjąć decyzję.
Po tym telefonie miałam mętlik w głowie, wiedziałam że chce płynąć ale jak zwykle bałam się jak ja to sobie wszystko w tak krótkim czasie zorganizuję, przecież muszę płacić rachunki, nie wiem, poustawiać przelewy na wszystkie płatności,  poprosić kogos żeby się trochę mieszkaniem zaopiekował i tak dalej. Przede mną była kupa spraw do załatwienia a i tak już od wczesnego lata byłam w ciągłym biegu, dosłownie i w przenosni. Praca, którą miałam w kancelarii adwokackiej zabierała mi codziennie praktycznie dziewięć, dziesięć godzin, przygotowania do triathlonu, intensywne treningi, wszystko to pochłaniało cały mój czas. Mało spałam, mało też jadłam.
No ale z tym jedzeniem to akurat na zdrowie mi to wyszło. W ogóle jeżeli chodzi o bieganie byłam w super, szczytowej formie.  Byłam dopiero co po Maratonie w Gdańsku, na którym zeszłam poniżej magicznego dla mnie czasu 3:45. Przede mną  był III (mój też już trzeci) Bałtycki Maraton Brzegiem Morza, na Półwyspie Helskim, Jastarnia-Władysławowo-Jastarnia, mój ulubiony. Nie łatwy bo jak sama nazwa wskazuje po plaży, jedyne ułatwienie to to że biegnie się tuż przy wodzie gdzie piasek jest twardszy czy po prostu twardy ale zawsze to piasek.

Fajnie się złożyło bo nasz tygodniowy rejs z Waldkiem, no Zbyszkiem, Tomkiem i Natalią kończyliśmy właśnie przy weekendzie, tj. 26 sierpnia. Zatem plan był zacny, prosto z morza wpłynąć do Jastarni, bo właśnie tam odbywał się maraton.
W trakcie naszego krótkiego bałtyckiego rejsu mogłam jeszcze trawić, przeżuwać swoją decyzję, chociaż i tak wiedziałam że już została przeze mnie podjęta.
– Młoda płyń, to jest dobre dla Ciebie
– Myslisz? No tak, co ja mam do stracenia? nic
Słowa Waldka jeszcze bardziej utwierdzały mnie w przekonaniu, że dobrze robie i nie będę żałowała tej decyzji. Bałam się ale czułam że to jest to i jeszcze o tym nie wiedziałam ale już cieszyłam się na myśl o tym rejsie.
Jakby nie kalkulować to raczej same plusy, dobre wynagrodzenie, nowe doswiadczenie, w pewnym sensie przygoda, zobaczę trochę swiata, a  już na pewno kawałek Europy, nauka hiszpańskiego ? jak się później dowiedziałam, jacht miał prowadzić hiszpański kapitan, mówiący oczywiście także po angielsku ale i też po francusku. No ale obok tych plusów, było to też dla mnie duże wyzwanie, przede wszystkim kulinarne bo moim głównym zadaniem było przygotowywanie posiłków, co więcej dla siedmiu czy nawet dziesięciu osób, codziennie, no może z wyjątkiem paru dni, wszystkich tj. sniadania, obiadu kolacji i przeważnie w mało sprzyjających gotowaniu warunkach, czyli w morzu a dokładnie mówiąc gdy bylismy na oceanie, i jak się później okazało w praniu znaczy gotowaniu (mam na myśli w praktyce) na kuchence, która no raczej nie była przystosowana i wygodna do gotowania dla takiej ilości osób. Wystarczyło postawić na niej duży garnek i niestety większa patelnia już się nie mieściła. No ale o tym całym ?wyzwaniu? to jeszcze będzie sporo.
W piątek 24 sierpnia, prawie na sam koniec krótkiego ale udanego rejsu, Gdańk – Krystaianopel w Szwecji, dotarliśmy do Jastarni, pogoda była paskudna, było mgliście, chłodno i padało. Po południu niespodziewanie a może i spodziewanie zadzwonił do mnie Krzysiek.
– Sylwia, jest tu Pan Wojtek i chce z Tobą rozmawiać
– Ok
– Dzień dobry Pani Sylwio, Krzysztof przekazał mi tu, że jest Pani zdecydowana podjąć to wyzwanie i popłynąć na Polskim Haku,
– Tak, tak oczywiście
– To pewnie Krzysztof mówił Pani, że Pani głównym zajęciem byłoby przygotowywanie posiłków, umie Pani  gotować, no bo ja tak tez lubię dobrze zjeść, no i też sprzątanie jachtu, ma Pani takie doswiadczenie? Zna Pani język hiszpański, bo kapitanem będzie Hiszpan
– Tak, tak Panie Wojtku, mam takie doświadczenie, sporo do tej pory pływałam, na rejsach przygotowywałam posiłki, pomagałam przy różnych pracach na jachcie, znam też trochę  hiszpański ale to szybko przypomnę sobie
– No a co do wynagrodzenia to jakiego Pani oczekuje?
– no tak 4200 zł na rękę
– No to powiedzmy 4000 zł, muszę tu mieć Pani Sylwio też na uwadze wynagrodzenie innych członków załogi
– Tak, rozumiem
– Pani Sylwio, możemy umówić się na taką Pani ostateczną decyzję na poniedziałek, ja będę dzwonił do Krzysztofa i wtedy jeszcze porozmawiamy.
– Tak, oczywiście Panie Wojtku, ja już wtedy będę na Polskim Haku.
Zatem byłam umówiona jeszcze  z Panem Wojtkiem na rozmowę ale wiedziałam że i tak ostateczna decyzja z mojej strony będzie na tak.
Przez telefon Pan Wojtek wydał mi się człowiekiem rzeczowym, konkretnym, chyba nawet z poczuciem humoru.
Na drugi dzień „na chwilę” zapomniałam o rejsie i pracy na Polskim Haku i oddałam się mojej drugiej pasji, bieganiu. Byłam w dobrej formie więc czułam że mój trzeci Bałtycki Maraton Brzegiem Morza pobiegnę lepiej niż dwa poprzednie. Miałam dylemat, zresztą nie tylko ja, biec w butach czy bez, a może wyrzucić je po drodze, 42 km bez butów, po piasku, brzegiem morza to wielka niewiadoma. Byłam na starcie bez butów, i nie byłabym sobą gdybym nie pobiegła prawie że w ostatniej chwili do depozytu i
ubrała buty. Start, pierwsze myśli, ile jeszcze przede mną, czy dam rade utrzymać tempo na którym mi zależy, i która z wszystkich kobiet jestem, zaraz się dowiem, na pętli przy Juracie, ile lasek biegnie przede mną. Teraz już nie pamiętam która byłam. Z butami szybko się poddałam, pozostałe 37 km biegłam już bez. Nie wiem co mnie niosło, ale cos na pewno . W ogóle nie odczułam że przebiegłam 42 km po mokrym piasku. To był mój najwspanialszy bieg ze wszystkich. Na metę wbiegłam godzinę
wcześniej niż rok i dwa lata temu, trzecia ze wszystkich kobiet. Na mecie czekał na mnie Waldek i reszta załogi. Jedna z takich chwil w życiu do których często wraca się pamięcią.
Biorąc pod uwagę fakt że za dwa tygodnie miałam być już w morzu, należało uznać że mój sezon biegowy 2012 został zakończony. Czułam się szczęsliwa wcale nie zdając sobie sprawy co mnie jeszcze czeka.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s