Najważniejsze


W razie pożaru czy w innym nagłym przypadku, gdybym w ciągu pięciu minut miała się spakować i opuścić dom pewnie i tak nie ratowałabym medali (być może chwyciłabym w biegu jedną statuetkę). Ale gdybym mogła się zdecydować i ocalić tylko pięć nie namyślając się wiele wybrałabym te:

5.Pierwszy

5

Pierwszy raz, co za banał, na zawsze pozostanie pierwszy. Ośmielona amerykańskim snem, beż żadnego przygotowania, właściwie pod wpływem impulsu zapisałam się na pierwsze w życiu zawody biegowe. Dopiero później pokojarzyłam, że 26 mil to wcale nie mało. Było jednak za późno, żeby zacząć się bać. Prawie sześć godzin euforii, ze świadomością że właśnie dzieje się coś bardzo ważnego. Ostatnie 100 metrów w szaleńczym pędzie. Zwycięstwo! nieważne, że w rzeczywistości zajęłam 22977 miejsce open (tak, tak) i 2043 w kategorii.

4. Życiówka

Visegrad  Życiówka

Medal okupiony ciężką, systematyczną pracą. Trener chciał mnie udusić gdy oznajmiłam, że tydzień przed najważniejszym startem sezonu wezmę jeszcze udział w Biegu Rzeźnika. Organizatorzy przenieśli go wtedy, żeby nie kolidował z jakąś większą imprezą w Bieszczadach i niestety zaczął kolidować z moim planem treningowym. A przecież nie mogłam zawieść rzeźnickiego partnera. Pożegnałam więc rozmienianie czwórki  ale już trzy dni  po bieszczadzkiej przygodzie nie czułam żadnego bólu i nadzieja odżyła. Później odżyła jeszcze mocniej, gdy prognozy pogody nie przewidywały na dzień startu zwyczajowego upału. A później odżywała coraz mocniej, gdy każdy kilometr mojej ulubionej trasy (biegłam wtedy Visegrad Marathon czwarty raz) pokonywałam równo i lekko. Do teraz pamiętam piękne uczucie przyśpieszania na podbiegu. Wiem, wspomnienia zacierają rzeczywistość ale jednego jestem pewna: wtedy to był mój dzień. Nie chcę myśleć, jak czas byłabym zdolna wykręcić na „świeżości”.

3. Spełnione marzenie

Zermatt Marathon

Medal, właściwie medalik, dość niepozorny. Odwrotnie proporcjonalnie do wysiłku włożonego w jego zdobycie.

2. Jedyny z jedynką na awersie

2  1

Maraton Komandosa. Gdy dopada mnie gorszy nastrój wracam do trasy w Kokotku, gdzie w pełnym umundurowaniu, w wojskowych butach i z dziesięciokilometrowym plecakiem walczyłam o każdy metr. Przy okazji wywalczyłam podium kobiet. A później skutecznie walczyłam o nie jeszcze dwukrotnie aż któregoś dnia stwierdziłam, że nie muszę już sobie niczego udowadniać. Ale wcale  nie wykluczam, że w tym roku, po dwuletniej przerwie, znów wrzucę do plecaka butelki i worek z piaskiem, wypiorę mundur i zacznę przygotowania do X edycji.

1. Pierwsze miejsce ciągle nie obsadzone. Najważniejszy medal czeka na zdobycie.

Reklamy

3 thoughts on “Najważniejsze”

  1. Podziwiam za Maraton Komandosa. I to jeszcze z podium! Nieśmiało mi się marzy taka połówka. A tak z ciekawości, skąd miałaś mundur i buty wojskowe na ten bieg?

    1. Dzięki:)
      Połówka będzie niedługo w Warszawie – polecam:)
      Mundur dostałam od Taty. Można też kupić na allegro albo w sklepach z militariami lub różnego rodzaju piknikach paramilitarnych.
      Buty kupiłam w sklepie z odzieżą militarną po konsultacjach z Agnieszką Mizerą, zwyciężczynią kilku edycji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s