Inauguracja sezonu


Bez zbędnych wstępów przejdę do konkretów: uwielbiam biegać w Lublińcu. Uwielbiam i upadlające rowy melioracyjne Biegu Katorżnika
i krosową trasę Maratonu Komandosa i piaszczyste ścieżki ZiMNaRa. Ale przede wszystkim uwielbiam panującą tu zawsze atmosferę: z jednej strony porządek i wojskowy rygor z drugiej strony niezobowiązujący, radosny spontan. Wiem, że zawsze gdy tu przyjadę spotkam Przyjaciół.
I obojętnie, czy w błocie, czy z dziesięciokilowym plecakiem, czy na nartach biegowych zawsze będziemy się dobrze bawić.

zimnar 2013 start

Zimowym Maratonem Na Raty chcę zainaugurować sezon: sześciokilometrowy przełaj raz w tygodniu to to, co tygryski bardzo lubią:) Pierwszy etap to sprawdzian formy, która od dłuższego czasu była dla mnie wielką niewiadomą. Tuż po starcie, wbrew zdrowemu rozsądkowi i nakazom trenerów dałam się ponieść tłumowi. Jak zwykle. Ach jakie to cudowne uczucie, nieważne konsekwencje. No cóż, drugie okrążenie zaczęłam od walki z kolką; to takie usprawiedliwienie, żeby trochę przystopować, głupio jednak całkiem się zatrzymać. Kilka głębszych oddechów, ucisk bolącego miejsca, można biec dalej. Okazuje się że na trzecie kółko wbiegam bez straty.

zimnar 2013 trasa

Jest dobrze.  Do czasu. Daję się wyprzedzić dwóm zawodnikom i jednej zawodniczce. Ech…Chwila, moment. Co ja tu robię? Biegam bo lubię, to jasne, ale przecież biorę też udział w zawodach. Teraz nie czas na użalanie się nad sobą, trzeba zasuwać. Przełamuję chwilowy kryzys. Na metę wpadam (i nie padam) pięćdziesiąt sekund przed założonym czasem, jako druga kobieta. Jest bardzo dobrze:)

A tuż za metą jeszcze lepiej: najpierw telefon od Sylwii. A zaraz po nim niespodziewane spotkanie i bardzo miła rozmowa. Gosia – jeśli doczytałaś do tego momentu: serdecznie pozdrawiam: do zobaczenia!

Reklamy

4 myśli w temacie “Inauguracja sezonu”

  1. Doczytałam Agnieszko,ale dopiero teraz…mam nadzieje do zobaczenia w następnym tygodniu,przetrwajmy to razem, najważniejsze jest to że robimy coś co bardzo lubimy 🙂

  2. Jesteś z Lublińca czy okolic ?(tak jak ja 😉 Pamiętam jak jako podlotek jeździłam z tata na wszystkie biegi/ maratony (jako wsparcie)- w Lublińcu też byłam kilkanaście razy 😉

    1. Z okolic; pierwszy raz pobiegłam Biegu o Nóż Komandosa, w 2006r i odtąd już startowałam regularnie; całkiem możliwe, że mijałyśmy się gdzieś na trasie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s