W dotyku bieli.


155768_1543307537550_138370_np

Nigdy nie przerażała mnie zima, nigdy nie kończył się dla mnie biegowy sezon poza świadomym, choć wcale nie ulubionym okresem roztrenowania. Wręcz przeciwnie, z niecierpliwością czekałam na ciut niższe temperatury i białą leśną ścieżkę. Nie jestem zwolennikiem biegania w tropikach, męczą mnie temperatury już powyżej 20 C. Mam chyba słaby procesor, a wewnętrzne wiatraczki nie nadążają z chłodzeniem. Mój biegowy żywioł za oknem zaczyna się od dziesięciu stopni w dół, a temperatura ciut poniżej zera to przypływ biegowej mocy. Zapewne wynika to też z miłości do biegania w terenie, gdzie wszelkie nierówności terenu stanowią dodatkową atrakcję i motywację do ruchu. Zima podaje taki przełaj już w pierwszym kroku jaki stawia się tuż po wyjściu z domu. Chodniki zamieniają się ciekawy biegowo teren, gdzie co rusz czyha jakaś zasadzka. To sprawia, że bieg staje się bardziej ciekawy, a głowa i myśli koncentrują się na kolejnej przeszkodzie. Czasami zdarzy się biegowy rozjazd, ale to w końcu wzmacnia charakter każdego biegacza.

Zimą wybiegasz z wielkiego miasta do pobliskiego lasu, a ten las wydaje się być Twoim sacrum. Pełnym ciszy, pełnym spokoju. Do woli możesz upajać się przenikliwą otchłanią śniegu. Przestrzenią, pełną chłodnej bieli jaka otula uśpione drzewa. Wszystko jest takie czyste, niepospolite, wyraziste. Godzinna przebieżka staje się czasem pełnym wyciszenia, wewnętrznej nostalgii, przemyśleń. Ciało jakby mniej się męczy, a więcej czuje. Mróz nie pozwala Ci się zatrzymać, musisz utrzymać ciało w ruchu. Rozgrzane mięśnie chłodzi mroźne powietrze, a oddech nie czuje już takiego zmęczenia jak latem. Lubię ten świat, pełen ciszy i chrupiącego pod stopami śniegu. Sarny, które co jakiś czas uciekają w spłoszonym kroku w głąb lasu. Zima podaje piękne biegowe chwile, to wymarzony czas biegowej wolności.

Reklamy

Autor: Ola

Codzienność dzielę z bieganiem, kolarstwem górskim i pływaniem. Jestem wiernym miłośnikiem muzyki, jazzowych maratonów i ciepłych, miękkich nut. Fotografia, poezja, pisanie to poza sportowe pasje. Sądzę, że najlepszą pożywką mózgu jest jego dziki stan, bo wtedy świat dzieje się bardziej intensywnie. Z wykształcenia marketingowiec, w życiu „łamigłówek” i pasjonatka ruchu. Ludzie i ich świat, są dla mnie ważni. Redaktor treningbiegacza.pl , członek Yacht Klub Polonia Malmö w Szwecji, współorganizator koncertów muzycznych i zlotów żeglarskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s