Wieczór pod znakiem dyni


Halloween jest mi kulturowo całkiem obce. Gdy przez krótki czas mieszkałam kiedyś w USA prawie „załapałam się” na świętowanie Halloween:  czapki czarownic, pomarańczowa biżuteria, sztuczne pajęczyny, maski wampirów i plastikowe nagrobki zaczęły się pojawiać w sklepach tuż po Czwartym Lipca, w połowie października co drugie drzewo w okolicy było już przyozdobione efektownym wisielcem. Nie wiem, co działo się 31 października, bo zdążyłam  przylecieć do Polski. Nie miałam jednak wrażenia, że ominęło mnie coś ważnego…przeciwnie.

Z tamtych czasów została mi  sympatia do dyni. Wcześniej wydawała mi się czymś nudnym i raczej pozbawionym smaku. Tymczasem, przy odrobinie wyobraźni można z niej skomponować praktycznie całodniowe menu: potrawy słodkie, łagodne i ostre, dania główne i desery.  Dzięki swoim składnikom,  korzystnie wpływa na wzrok i układ pokarmowy, podobnie jak buraki odkwasza organizm. Do tego niezwykły energetyczny kolor:) Same zalety!

W dynię zaopatrzyłam się już rano. Jutro – czas na kulinarne eksperymenty:) Teraz, po treningu, zabieram się za przeszukiwanie ciekawych przepisów. Jeśli macie jakieś ciekawe, sprawdzone – chętnie skorzystam:)

Advertisements

7 thoughts on “Wieczór pod znakiem dyni”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s