Shock! shock absorber


Czasami wybór właściwego biustonosza , szczególnie sportowego, który ma spełnić specjalne zadania nie jest taki prosty … czasami to prawie jak półmaraton :

Pierwotnie nastawiona byłam na Panache: Wizerunkowo bardziej przypadł mi do gustu. Tym, co mnie ku niemu skłaniało, był jego krój: wyraźnie ukształtowane miseczki i ilość materiału, który ‘kamufluje’. Uważam, że gdzie jak gdzie, ale przy ćwiczeniach raczej trzeba schować prześwity. Bardzo źle czuję się w bieliźnie, która pomimo jej stosowania, nie kryje. Panache spełnia ten warunek.

Wygoda? Jak najbardziej istotny element. Zwłaszcza bielizny bezpośredniej. Tej przy ciele. Przymiarki jednak wykluczyły ten model.

Moja pierwsza wizyta w sklepie, obsługa przez dwie panie. Niewiarygodne, jaką mają wiedzę, umiejętność przekazywania informacji. Nie czułam zbyt wielkiego skrępowania. Plus dla obsługi.

Panie odradziły Panacha, który akurat był dostępny. Zasugerowały wizytę za kilka dni, gdy wróci ten, który właśnie został odesłany. Z malutkimi miseczkami w sam raz dla mnie.

Przyszłam po chyba ośmiu dniach i troszeczkę się zawiodłam: Pani podała do przymiarki Shock Absorber. A ja chcę Panacha! Nic to. Mierzenie. Pouczanie. Uwagi. W sklepie spędziłam niemal godzinę.

Sprawdziłam na sobie również ‘codzienne’ biustonosze bo i takich brakuje w mojej garderobie. Kolejny plus dla Pani mnie obsługującej: za cierpliwość. Ponownie podkreślam fachowość. Ponownie podziwiam za wiedzę.

Ze sklepu wyszłam z Shock Absorber. Nie zostawiłam za niego grosza. ‘Do testowania’ – bo przyznałam się, że w tej chwili trudno mi zaakceptować i jego samego i te wszystkie informacje, które Pani mi przekazywała. Przyznałam się, że nazajutrz mam bardzo treningowy dzień, choć nie tylko biegowy. W sumie około pięciu godzin zajęć sportowych. Ale tylko godzina biegania.

Druga próba

Jeszcze tego samego dnia, po powrocie do domu, do ćwiczenia brzuszków założyłam Shock Absorber. Plan: 4×1’20” brzuszków, przerwa około 2’40” na rozciąganie mięśni brzucha i pompki. Zastanawiałam się, jak spisze się ten stanik. Ma formę zabudowanego topu, bez fiszbin – ogromny w mojej ocenie plus. Materiałowy, bez usztywnionych miseczek. Pierwsze uczucie: pancerz. Ciasny. Miałam problem z zapięciem ‘pajączka’ – tego ściągającego w krzyż szelki. Poradziłam sobie. I uświadomiłam, że trzeba do tego odrobinki cierpliwości. I na pewno nie na ostatnią minutę przebierać się w niego przed zajęciami.

I co teraz? Brzuszki = praca na plecach. Co z tym pajączkiem? Zapięcie plastikowe. Kwadratowe. Czy się nie obetrę?

Pierwotne wrażenie pancerzowatości w trakcie ćwiczeń- nie przeszkadza. Pod pachami – nie obciera. Pod biustem – wszystko w porządku. Po ćwiczeniach jeszcze w nim zostałam. Spociłam się niewiele. W sumie pierwszego dnia miałam go na sobie około dwóch godzin, z czego niecały kwadrans ćwiczeń.
Shock Absorber zdejmuję przed kąpielą. Oglądam ciało: są pręgi. Odcisnął się. Ale nie obcierał. Sądzę, że na pewno winą jest moja tkanka tłuszczowa. Nie należę do najszczuplejszych. Ogólne uczucie od założenia do zdjęcia: czuję, że stanik mam na sobie. To wrażenie pancerza. Ale nie jest to zbyt uciążliwe. Pozostawiam sobie dalsze opiniowanie na wykorzystanie go w bieganiu.

Trzecia próba

Nastał czwartek. Nastała godzina przebierania. Lekko przyciasny obwod troszeczkę mnie irytuje, bo muszę jakoś zapiąć z tyłu haftki. Szkoła cierpliwości – udaje się. Teraz jeszcze ten pajączek, skrzyżowanie ramiączek plastikowym zapięciem.

Koszulka, spodenki, skarpetki, adidasy. I wybieg.

Pogoda sympatyczna. Ani upalnie, ani zimno. Dzisiaj mam 50 minut biegu w średnim tempie, biegam w mieście. Po bieganiu – siatkówka.

W trakcie biegu czuję pancerz. Nie uznaję go za uciążliwy. Pracuję rękami. Nie obciera. Tempo biegu i temperatura nie wymuszają intensywnego ruchu, więc – owszem, pocę się – ale niezbyt. Nic nie przeszkadza.

Po bieganiu zmieniam tylko koszulkę i na salę gimnastyczną. Siatkówka. Około półtorej godziny. Shock Absorber nie krępuje ruchów, a tutaj dużo pracy przedramionami: odbijanie piłki palcami, odbiór dolny, do ataku mocny zamach rąk od góry. Bielizna sprawdza się bardzo pozytywnie w takim zastosowaniu.

W sali nie jest zbyt ciepło, gra rozgrzewa. Lekko spocone ciało nie powoduje odczucia dyskomfortu.

Koniec zajęć na tej sali. Przebieram się pozostawiając bieliznę bez zmiany. Około kwadransa zajmuje mi przejście do innej sali, na inne zajęcia z siatkówki.

Dobrze czuję się w tym staniku. Nawet delikatnie przepocony, nie powoduje złego wrażenia i konieczności szybkiej zmiany na świeży.

Kolejne zajęcia. Dużo ćwiczeń technicznych. Częsta praca rąk, bo doskonalimy atak. W tej sali, większej od poprzedniej, więcej ludzi i trochę cieplej niż w tej pierwszej. Gra też na innym, wyższym poziomie. Więcej ruchu, więcej aktywności. Od czasu do czasu uświadamiam sobie, że mam pancerz na sobie w postaci Shock Absorbera, ale nie sprawia mi to dyskomfortu. Pani ze sklepu w pełni miała rację: trzeba się przyzwyczaić.

Kończę zajęcia na tej sali po ponad dwóch godzinach. Shock Absorber już piątą godzinę na mnie. Zdejmuję – jest przepocony. Na ciele są pręgi w miejscach, gdzie bardziej przylegał: obwód pod biustem, ramiączka. Więcej nie jestem w stanie sprawdzić, bo nie ma w szatni lustra.

Zastanawiam się, czy Panache byłby lepszy, czy nie powodowałby uczucia pancerza.

Ogromnym plusem Shock Absorbera jest stabilność ramiączek. Zwłaszcza przy siatkówce, choć i w biegu nie raz się również zdarzało, że musiałam przy innych stanikach poprawiać opadające ramiączko. A wcześniejsze ich mocniejsze skrócenie nie wchodziło w rachubę. Shock Absorber pod tym względem jest bardzo stabilny. Dobrze trzyma piersi, które nie sprawiają wrażenia falujących przy energicznych ruchach. Nawet przy moim rozmiarze, który do tej pory określałam: rozmiar miseczki minus 75a. Pod biustem z reguły staniki są na mnie za ciasne, w miseczkach za duże.

Ogólne wrażenie po dniu treningów: Shock Absorber dobrze leży, choć sprawia wrażenie pancerza. Piersi są ustabilizowane, ramiączka nie opadają. Na minus: delikatne spłaszczenie biustu i pozostające pręgi zwłaszcza w miejscach trzymania: obwód, szwy przy miseczkach, ramiączka. To jednak kładę na karb mojej tkanki tłuszczowej. Może to dodatkowa motywacja do efektywniejszych ćwiczeń, by się jej pozbyć?

Reklamy

3 thoughts on “Shock! shock absorber”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s