Test


Zaczęło się od szwagra.

Kiedy powiedziałam mu o Teście Coopera, że będzie w sobotę, wyraził chęć udziału.
Ale to było jeszcze we wrześniu. W październiku okazało się, że jego grafik wykazuje obowiązek stawienia się w pracy. I nic z tego nie wyszło. Dla niego. Bo przez niego na test zabrałam moich dwóch siostrzeńców. I Helenę – moją córkę.

Gdy my wchodziliśmy na stadion, wielu BBLowiczów już tam było. Trenerzy również. Już tworzono listę startową, rozdawano numery.

Przebrani, z szatni, podążyliśmy do grupy. Przedstawiłam ‘narybek’. Wpisano nas na listę. Przypięliśmy otrzymane numery startowe.

Rozgrzewka. Prowadzi Agnieszka. Że przyprowadzony przeze mnie ‘narybek’ liczy sobie ledwie 6 i 8 lat, dotrzymywałam chłopakom tempa, powtarzając im ćwiczenia, jakie wszystkim pokazywała Agnieszka. Piotruś, starszy z chłopców, radził sobie nieźle, Witusiowi koordynacja trochę przeszkadzała. Wcale się jednak tym nie zrażał.
Ćwiczenia ogólne, po 200 metrach rozgrzewkowego truchtu, Agnieszka zakończyła biegiem: 10sekund wolno, kolejnych 10 – szybko – i tak na przemian na odcinku 200 metrów. Chłopcom spodobało się to ćwiczenie.

I przystępujemy do punktu kulminacyjnego dzisiejszego spotkania w ramach ‘Biegam bo lubię’ – test. Darek próbował podzielić nas na dwie grupy. Niestety – musiałam pokrzyżować jego zamierzenia.  Zasugerowałam, że pobiegnę w pierwszej grupie, bym mogła asystować chłopcom potem. W ten sposób próba stworzenia pierwszej grupy wg Darka zamysłu została udaremniona. Sami  dobraliśmy pierwszy skład.

Ustawienie na linię startu. I niby-gwizdek wypuszcza biegaczy. Dwanaście minut biegu jednym ciągiem. Najlepiej najszybciej jak się da. Na ile się da! I jeszcze umieć rozłożyć tę szybkość w czasie, by nie odpaść za pierwszym okrążeniem, nie przejść do marszu w którymś momencie.

Agnieszka dokumentowała bieg fotograficznie, Darek skrupulatnie liczył każdemu jego okrążenia. Miał nie mało pracy, by uchwycić każdego z dziesiątki startujących.

Ostatnie minuty, sekundy, i… STOOOOOOP.

Teraz Darek wykazać winien się sprawnością i szybkością, by na długości 400 metrów do każdego podjeść, określić pokonaną przez niego odległość i nie zniechęcić tych co startowali zbyt długim oczekiwaniem na podsumowanie.

Już. Zapisane.

Druga grupa. Wśród nich i nasi mali biegacze.

Helena asystuje Piotrusiowi, ja – Witusiowi. Uczulam maluchy, by zaczęły wolno, przed nimi niecały kwadrans biegu. Zdążą się zmęczyć. Podpowiadam, by pracowali rączkami. Próbuję uzmysłowić, że przedramiona to tłoki, które płucom tłoczą powietrze, które daje siłę. Które pozwala biegać. I wytrzymać. Pierwsze cztery minuty i pierwszych czterysta metrów chłopcy mają za sobą. Po kolejnych 100 metrach Piotruś wyraźnie przyspiesza. Za wolne jemu jest tempo Witusia. Samodzielnie pokonuje ponad 200 metrów, bo Helena w tym czasie pobiegła po wodę do szatni.

Wituś po 600 metrach nabiera kolorków na twarzy. Wdech, wydech, wdech, wydech – podpowiadam mu, gdy zaczyna wątpić w swoje możliwości. Wolniej – mówię, gdy traci siły. Dwa łyki wody – od razu lepiej. Piotruś daleko, daleko przed nami, wśród innych biegaczy.

Jedenasta  minuta. Przyspieszamy. W szybszym tempie pokonujemy około 80 metrów. I STOP. Wituś zmęczony, z wypiekami na twarzy. Ale uśmiechnięty. Gratuluję mu wytrzymałości. Mówię o jego mistrzostwie. Spisał się doskonale.

Oczekując na Darka, który określi ilość przebiegniętej trasy, serwuję Witusiowi ćwiczenia rozciągające, wyrównujące oddech. Doszedł do nas Piotruś z Helenką. Jemu udało się przebiec 1610 metrów. Na ośmiolatka wynik doskonały. Piotruś dołącza do naszych ćwiczeń. Zadowolony ze swojego startu.  Dociera do nas Darek. Wituś: 1490 metrów. BRAWOOO!

Wielkie gratulacje należą się wszystkim dzisiejszym uczestnikom Testu, a tym najmłodszym – największe.

Jeszcze chwila oczekiwania na dyplomy.

I koniec zajęć na dzisiaj.

Zaś my- Helena i chłopcy, korzystamy z obecności na takim obiekcie. Nim ja ustaliłam z Agnieszką pewne sprawy, Helena zabrała chłopców do skoków w dal. Frajdy wiele, a jeszcze więcej mieli na materacach.

A do tego wszystkiego dopisałam piękna jesienna pogoda.

2 myśli na temat “Test”

  1. Może nam rosną przyszli olimpijczycy? Dzieci nie lubią raczej monotonnego biegania bo wtedy szybciej się męczą, ale taki fartlek na przykład mógłby być dla nich idealny 🙂

  2. Mega wsparcie chłopaki mieli 🙂 nie dziw że takie piękne wyniki – brawa dla Nich.
    u mnie na teście niestety było zimno i mżawka więc swojej 6-latki nie zabrałem ale za rok musi się sprawdzić 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: