Trener mnie wykończył ;)


Przyszłam na sobotnie zajęcia leciutko spóźniona. Znaczy się – w obręb stadionu weszłam jeszcze przed czasem. A na bieżni już biegali BBLowicze!
Czym prędzej udałam się do szatni. I to spowodowało spóźnienie. Pan z ochrony pomylił klucze. Traciłam czas na bieganie między różnymi szatniami. Dołączyłam do biegaczy pięć minut po ustalonej godzinie rozpoczęcia zajęć.

Rozgrzewka: chyba z pięć kółek wokół stadionu.
I niespodzianka na kluczowe zajęcia: płotki.


Myślę, że doskonałym pomysłem jest uzupełnianie zajęć biegowych o ćwiczenia ze i na sprzęcie.
Ćwiczenia dały mi w kość. A przecież już troszeczkę trenuję, bywały momenty, że plany treningowe miałam dość intensywne. A dzisiaj umęczyłam się nieziemsko: najpierw ćwiczenie czegoś na wzór skipu B, tyle, że przy płotkach. Dziesięć przeszkód, trzy serie na każdą stronę: prawa noga – uniesienie kolana, lewa, ugięta, przeniesienie nad płotkiem. Kolejna seria: noga bliższa płotkowi – nad nim przeskok, druga tylko uniesione kolano do pasa. I pamiętać o pracy rąk. Koordynacja!

Następnie płotki zostały, co drugi, zróżnicowane w wysokościach: pierwszy niżej, drugi wyżej, i tak do dziesiątego. Ha! Zwłaszcza panowie, ci wyżsi, mieli teraz problem. Ćwiczenie polegało na przejściu jedną nogą nad płotkiem, a drugą, dalekim wykrokiem – pod tym wyższym płotkiem. Niemalże należało się prześliznąć, by znów nad niższym płotkiem jednym krokiem przejść. Wyszło tego również trzy serie. Przynajmniej mnie się tak udało.
Kolejne ćwiczenie, przy zrównaniu płotków do jednej, tej niższej, wysokości: przejście czy nawet przeskok nad płotkiem jedną nogą, nad drugim – następną. Ale nie, nie – nie do przodu i już. Utrudnienie: lewa do przodu nad płotkiem, obrót tyłem, prawa nad płotkiem. I tak do końca. Udało mi się wykonać tego cztery serie. A w głowie kręciło się, a kręciło.
Ostatnim ćwiczeniem na płotkach było standardowe przejście, przeskakiwanie krokiem prostym. Nie jestem zawodowcem w tej materii, to i trudno mi fachowo nazwać poszczególne ćwiczenia.
Uzmysłowiły mi te ćwiczenia, jak trudno skoordynować ruchy. Trener Darek podkreślał: prawa noga do przodu, lewa ręka do przodu. Zwracał nam uwagę na istotę współpracy rąk i nóg w bieganiu.
Mnie samą strasznie wykończyły te zajęcia, ale uważam, że warto było dzisiaj przyjść na nie.

Doceniam pracę naszych Trenerów BBLowych: wymyślają i wdrażają nam ćwiczenia, o których my, amatorzy, nie raz bardzo początkujący biegacze nawet nie mamy świadomości.
Uważam, że na sobotnich spotkaniach w ramach BBL jak najbardziej wskazane są ćwiczenia i zajęcia wzbogacane zarówno o fachową wiedzę prowadzących, jak i na przeróżnych sprzętach. Wszak nam, szaraczkom amatorom biegania są one mało dostępne.
A jakaż satysfakcja po podobnych dzisiejszym zajęciom spotkaniach: dało się radę!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s