A jednak czuję


W sobotę  spotkanie BBL i był trening, jaki lubię: dynamiczny i ze sprzętem.

Zaczęliśmy od czterech delikatnych przebieżek wokół stadionu. Następnie na odcinku 50 metrów ćwiczyliśmy kolejne elementy rozgrzewki. I wyszło szydło z worka: my, takie ‘staruchy’,
nie potrafimy koordynować ruchów! A zadanie pierwsze było proste: naprzemianstronne obroty ramion w truchcie. Gorsze do opanowania dla niektórych okazało się drugie zadanie: wyrzuty ramion do przodu z jednoczesnym podskokiem. Lewa noga-prawa ręka i na odwrót. Do końca odcinka. Zauważywszy naszą nieskoordynowaną udrękę Trener Darek zaproponował inne ćwiczenie sprawdzające refleks i czujność umysłu: Ręce przed sobą. Dłonie zacisnąć w pięść. Z prawej ręki wyprostować kciuk, z lewej – piąty palec. Na komendę zmienić. I co? Prościutkie a TRUDNE. W tym momencie poćwiczyliśmy – czego zapewne nasz Trener nie miał w planie zajęć – wszystkie mięśnie, które pracują przy śmiechu. Bo radości przy tym ćwiczeniu nie było końca.

Etap rozgrzewki na prostej zawierał jeszcze kilka innych ćwiczeń.

Kolejnym elementem sobotnich zajęć była MZB – Mała Zabawa Biegowa.

Trener wyjaśnił: biegniemy 100, następnie 200 i potem 300, po czym 200 i 100 – metrów. Każdy odcinek w tempie, by zmęczyć organizm. Po każdym odcinku biegu taki sam marszu, szybkiego, by nie pozwolić odpocząć organizmowi.

Świetne ćwiczenie.

Po nim przystąpiliśmy do jeszcze ciekawszego zajęcia. Dobraliśmy się w pary. Pobraliśmy sprzęt – w postaci piłek lekarskich.

Teraz było!

Zaczęliśmy od podawania sobie piłki. Proste? W tekście! Rzeczywistość skorygowała  to przeświadczenie. W parach stanęliśmy naprzeciwko siebie, obróciliśmy się plecami. Zadanie: skręcając tułów w prawo podać piłkę partnerowi, który skręcając tułowie w prawo odbierał ją. I tak od wolnego do coraz szybszego tempa. Aż się w głowie zakręciło! Prostsze było drugie zadanie: partner mający piłkę skręcał tułowiem w prawo, odbierający w lewo – tym razem ręce się nie krzyżowały przy odbiorze. Wydawało się łatwiej. Ale w głowie, przy zwiększanym tempie ćwiczenia, kręciło się nieźle!

By przywrócić równowagę, przystąpiliśmy do wyrzutów piłki jedną ręką  ugiętą z dłonią przy uchu, do  partnera oddalonego na 2/3 szerokości bieżni stadionu. Niezłe. Ale to jeszcze nic. Następne ćwiczenia były już trudniejsze: piłka złapana oburącz, naskok do przysiadu, wyskok i wyrzut piłki  do partnera. Tutaj dopiero koordynacja była potrzebna.

Okazało się też, że ten punkt nie był tak trudny, jak kolejny. W parach rozstawialiśmy się na całą szerokość bieżni, partner trzymający piłkę odwracał się tyłem do koleżanki/kolegi. Z piłką trzymaną oburącz przed sobą robił przysiad, by z niego wyskoczyć i wyrzucić piłkę do partnera.

Ostatnie ćwiczenie dało do wiwatu: stanęliśmy nadal w parach przodem do siebie. Piłkę ułożoną na bieżni między stopami mieliśmy z wyskoku podać – stopami – do rąk partnera. Przypominam, że ćwiczyliśmy z piłką lekarską! Niezłe wyzwanie. Ale niektórym udawało się wyskoczyć na niezłą wysokość.

Na zakończenie zajęć dwa okrążenia stadionu truchcikiem.

Prześwietne zajęcia. Jakże inne ze sprzętem!

Ciekawa byłam efektów tych zajęć: kiedy pojawią się ZAKWASY?

Wg mojego planu treningowego powinnam jeszcze w sobotę biegać. 80 minut. Praca zawodowa pokrzyżowała mi jednak  plany. Przystąpiłam do realizacji treningu w niedzielny poranek. Rozbudzonych ten dzień przywitał pochmurnością i deszczem. Wyszedłszy na dwór zdawało się,  że deszcz już zanika. Gdzie tam! Od drugiego kilometra mojego biegu nabierał intensywności.
I tak bawił się z ze mną biegnącą leśnymi drogami: to intensywniej szumiał obijając ciężkimi kroplami o daszek mojej czapeczki, by niemal natychmiast zaniknąć. Jednakże trening w takiej atmosferze niezwykle przyjemny: urocza mgła, deszcz i ciepło.

I zakwasów dalej nie odczuwałam po sobotnich zajęciach.

Obudziły się dopiero pod koniec niedzieli, nasilając się poniedziałkowego – dzisiaj – ranka.

Czuję satysfakcję i – jestem masochistką? – przyjemność. Bo znaczą te zakwasy, że ćwiczenia wykonywałam prawidłowo. Tak, czy nie?

 

Reklamy

4 thoughts on “A jednak czuję”

  1. Słyszałam o tej akcji- jednak na treningu nigdy nie byłam. Moja wizja o tym była raczej taka, że trening nastawiony jest tylko ( tu podkresle słowo tylko) na bieganie . A tu prosze inne cwiczenia ogólnorozwojowe tez. Musze poszperac w internecie gdzie w moim mieście odbywają się tego typu treningi z samej ciekawosci przejdę się zobaczyc jak to u mnie wygląda.

    1. Ogólnie – tak jest: to są zajęcia dla biegaczy (na różnym poziomie: od całkiem początkujących do ultrasów) I ta cała ogólnorozwojówka, której poświęcamy wiele uwagi nakierowana przede wszystkim na rozwijanie potrzebnych biegaczom elementów: siłę, dynamikę, wytrzymałość, szybkość.
      A tu lista wszystkich stadionów: http://www.biegambolubie.com.pl/gdzie-i-kiedy.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s