You can do it!


Kilka(naście) lat temu los rzucił mnie za ocean. W podchicagowskim Algonquin zajmowałam się amerykańskimi nastolatkami, szlifowałam angielski i biegałam. Codziennie rano wychodziłam na swoją trasę marząc, że uda mi się kiedyś przebiec maraton. W Stanach dystans – mierzony w milach – nie był aż tak przerażający (26.2 brzmi lepiej niż 42.195, prawda?) ale i tak wydawał  się nieosiągalny dla mnie, całkiem początkującej wtedy biegaczki/joggerki. I pewnie skończyłoby się na pięknym marzeniu, gdyby nie pewne przypadkowe spotkanie. Biegłam już jakiś czas, trochę znużona, miałam właśnie zawracać, gdy dojrzałam kilkaset metrów przed sobą również biegnącą postać. Obudziła we mnie ducha rywalizacji.  Postanowiłam, że spróbuję się z nią zrównać. Przyśpieszałam, wpadałam w zadyszkę, zwalniałam, zaciskałam zęby, nie dawałam za wygraną… ta zabawa trwała kilka, może kilkanaście minut; trochę opadałam z sił ale powoli, krok za krokiem zbliżałam się do celu. I gdy już byłam całkiem blisko, już, już, dumna ze zwycięstwa, przyjrzałam się jej sylwetce. To ciało, trochę przygarbione, ubrane w lajkry i koszulkę finishera maratonu z motywującym hasłem nie mogło należeć do nastolatki…Co więcej dziewczyna/kobieta/starsza pani w obu rękach trzymała niewielkie hantelki…OMG! I to ja niby jestem wielka? Haha 🙂 Ostatkiem sił wyprzedziłam swoją rywalkę i obejrzałam się … twarz przeorana zmarszczkami … radosne oczy. „Nice day for a run, huh?” zagadnęła. „Hi” – tyle zdołałam wysapać. I wtedy postanowiłam: przebiegnę maraton. Zapisałam się jeszcze tego samego dnia!

Advertisements

16 thoughts on “You can do it!”

    1. Ukończyć! – to był plan:) wtedy nie wiedziałam jeszcze, że istnieje coś takiego jak „plany treningowe”…;) wydawało mi się że po prostu trzeba biegać i … biegać. Byłam młoda i nieświadoma, ale ogólnie wysportowana; zrobiłam sobie próbę – przebiegłam 7 mil więc pełna wiary we własne możliwości uznałam, że za następne dwa miesiące dam radę dwa razy tyle;) a później to już jakoś dotoczę się do mety 🙂 🙂 🙂

  1. I gratulacje takiego wyczynu- w swoim wpisie świetnie pokazujesz jak dobra motywacja i okreslenie sobie celu wpływa na jego osiąganie. Czyli nie myśl o celu tylko działaj i go osiągaj 😉 Brawo!!

  2. Każdy powód dobry by zacząć biegać, chociaż motywację trzeba wybrać ostrożnie by niespełnione marzenia nie spowodowały, że porzucimy bieganie 🙂 Ja teraz marzę o zaliczeniu biegu na 10km, a i tak się martwię, ze zbyt wielkie wyzwanie sobie narzuciłam po kilku miesiącach biegania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s