…dość intensywny tydzień…


ponad 50 km, i w całkiem dobrym tempie :)… w „międzyczasie” wrócił do mnie rower z Wawy bo tam został biedaczek po triathlonie, ale przyznam się ze jeszcze na nim nie jeździłam, „szosa” pewnie dojdzie do biegania w przyszłym tygodniu 🙂 oczywiście miłość do triathlonu nie osłabła; jest pewnym, że w przyszłym roku niejeden bedzie „mój” 🙂 a może i w tym roku jeszcze jakiś 🙂 wszystko zalezy od czasu i miejsca; a przede wszystkim czasu 🙂

Image

teraz przede mną maraton w Gdańsku, na który już teraz bardzo się cieszę bo  będę miedzy towarzyszyła, wspierała i mobilizowała znajomego, który na tym maratonie bedzie debiutował 🙂 spotkam się z „starymi” znajomymi, no i moze sama przy okazji w tak świetnie zapowiadajacej sie atmosferze zrobie jakis doby czas :), nie wspomne juz o tym że bede biegała kolejny swój maraton w miejscu, które bardzo lubię i jest dla mnie w pewnym sensie miejsce szczególne (nazbierało sie przez lata 🙂 i ja w ogóle kocham morze :);  no a po maratonie czeka mnie, nas super zabawa, bo będzie oblewanie debiutu Mieszka 🙂

Generalnie to w sierpniu taki mały eksperyment mnie czeka, gdyż 10 dni po maratonie w Gdańsku biegnę mój ulubiony Maraton Bałtycki brzegiem morza 🙂 Jastarnia – Władysławowo – Jastarnia 🙂 ale zanosi się, że  dobrze się zregeneruję miedzy nimi, bo na rejsie, na pełnym morzu, jak tylko nie będę miała wachty, będę mogła spać do woli :)))

Reklamy

3 thoughts on “…dość intensywny tydzień…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s