…wokół Jeziora Tarnobrzeskiego…


skusiłam się bo to moje rodzinne miasto, jak zwykle nic z góry sobie nie zakładałam ale jak zawsze po cichu miałam nadzieje na małą niespodziankę 🙂 trasa maratonu prowadziła wokół jeziora tarnobrzeskiego – to nowo powstały akwen, kiedyś była tam kopalnia odkrywkowa siarki w Machowie, dół – po oczywiście odpowiednich przygotowaniach – zalali i teraz jest tam duże i bardzo głębokie jezioro, jest malowniczo, zwłaszcza gdy na
jeziorze są żaglówki – no ja wilkiem morskim jestem też :);

Image

przez połowę trasy nawierzchnia asfaltowa a reszta to płyty (kiedyś pewnie i tam będzie asfalt) – wiec to trochę takie małe utrudnienie, punkty żywieniowe były co 2 km: w gorąca pogodę – a taka była (na jakiś czas słońce na szczęście się schowało) to dobrze ale jeżeli o mnie chodzi to trochę za często bo ja to zawsze radośnie i beztrosko do marszu sobie przechodzę (jakby punkty były co 1 km to pewnie tez  bym korzystała ;),

Image

na każdym punkcie stał wóz strażacki ( mnie na czwartym okrążeniu strażacy tak zlali że miałam co wyciskać i mokre buty miałam – to miało być tak dla żartu – bo normalnie to pytali czy włączać prysznic), z izotoników to Vitarade było – główny sponsor, pierwszy raz piłam :/ (wiem ze się nie eksperymentuje ale …) i z bananem to okazało się niezbyt dobre połączenie  – na 30 km musiałam „walczyć” i potem raz jeszcze, były trzy konkretne podbiegi, jeden naprawdę długo się ciągnął;

Image

na marginesie:
nie ukrywam ze nie chciało mi się trochę biec – taki leń mi się włączył, tym bardziej że w gościach byłam bo u mojej przyjaciółki i w ogóle trochę zdemotywowana byłam; kryzys na pierwszych 10 km 🙂 potem było już lepiej, no pomijając „walkę” z efektem połączenia Vitarade i banana,

Image

… myślę ze czas 4:01 nie jest najgorszy 🙂 poza tym, mimo demotywacji, wody w butach (strażaki) upału, rewolucji żołądkowych, dających się we znaki podbiegów, o płytach nie wspomnę – podobało mi się i bardzo chętnie tam wrócę w przyszłym roku, tym bardziej ze to mój „rewir” (nadal utożsamiam się z Tarnobrzegiem i zawsze będę – tam się wychowałam). Myślę, ze w przyszłości będzie to jeden z ciekawszych maratonów (po biegu
można pożeglować 🙂

Image

Bardzo miła i ciepła atmosfera to też zasługa   Pana Adama Maślanki, który cały czas relacjonował przebieg maratonu 🙂 Po biegu był posiłek rzecz jasna (ja ostrożnie 🙂 – młode ziemniaczki, kotlecik mielony i surówka 🙂 konkretna porcja 🙂

frekwencja dopisała, około 360 osób na imprezie, około 170 maratończyków a reszta to
biegacze na 10 km i nordic walkingi 🙂

a teraz przede mną ….nie,  nie będę pisać, napiszę jak już będzie za mną to, co teraz jest przede mną 🙂

Cała galeria Andrzeja Tomczyka tutaj: GALERIA

Advertisements

3 thoughts on “…wokół Jeziora Tarnobrzeskiego…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s