Jak wybrać najlepsze buty do biegania (część pierwsza)


Zaczynałam biegać w czasach, gdy możliwości zdobycia butów przeznaczonych do biegania były dwie. Należało w tym celu:

  1. Napisać list do wujka z USA z prośbą, żeby przysłał
  2. Pójść do sklepu z adidasami (w czasach mojej wczesnej młodości wszystkie buty sportowe nazywały się adidasy) i poprosić o buty do biegania.

A później wszystko się w życiu skomplikowało. Naukowcy odkryli, że istnieje coś takiego jak pronacja i supinacja, i podzielili się tą wiedzą z producentami obuwia;  udowodniono, że biegać można nie tylko na tartanie ale również betonie, górskich ścieżkach, w błocie a każda z tych nawierzchni wymaga specyficznego bieżnika; później do konstruowania butów zaprzęgnięto specjalistów z NASA a jeszcze później znanych projektantów, bo przy okazji okazało się, że i kobiety mogą i chcą biegać (a wiadomo, że nie mogą wykonywać tej prostej czynności w butach zaprojektowanych przez niewiadomokogo)

I teraz w sklepie z obuwiem sportowym nie wystarczy już powiedzieć: „Dzień dobry, poproszę buty do biegania”. Jeśli trafimy na sprzedawcę, który wie o co biega  najpierw musimy odpowiedzieć na dziesiątki pytań:

– czy to mają być buty dla pani? – no, jakże by inaczej…

– jak często pani biega? – po jakiej nawierzchni? – czy mogę obejrzeć pani stopę? ( zamiast tego pytania często następuje sugestia: zrobimy kilka testów) – interesuje panią jakaś konkretna marka? (to oczywiście w sklepie z bogatszym asortymentem) – jaki zakres cenowy? – a to będą buty z przeznaczeniem na treningi, czy może startowe? (ooo, wyglądamy, jak zawodowiec, ekstra!)

Można odpowiedzi przygować sobie już w domu i od razu na wejściu rzucić tekst: „Dzień dobry, potrzebuję butów treningowych, na asfalt, neutralna stopa, raczej lekkich i NIE różowych. Bez udziwnień. Mogą być nawet z zeszłego sezonu. Albo: „Dzień dobry, interesują mnie terenówki, do długich treningów. Mogą być z poprzedniego sezonu. Kolor nie gra roli.

Po czym i tak najczęściej zostaniemy podprowadzone do półki, na której prężą się jakieś supehiper wypasione tenisówki. Obok nich, coś co nawet nam się podoba, ale akurat nie w naszym rozmiarze…No cóż, wracamy do domu, żeby znów napisać mail do wujka z USA.

Może się jednak zdarzyć że trafimy do raju obuwniczego. I wtedy, wtedy pora na część drugą.

c.d.n

Reklamy

3 thoughts on “Jak wybrać najlepsze buty do biegania (część pierwsza)”

  1. Niestety, kompetentnego sprzedawcę znaleźć niełatwo, nawet (a może zwłaszcza) w dużych sklepach sportowych typu Decathlon. Wujka z USA również nie posiadam 😉 No ale dzięki Twojej pomocy w sklepie nie zaginę i coś dla siebie wybiorę 🙂 Czekam na ciąg dalszy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s