Szwedzki wiatr


fot. Ola Janiszewska

– A ty jak sie masz? – spytal Puchatek.
– Nie bardzo sie mam – odpowiedzial Klapouchy. – Juz nie pamiętam czasow, zebym jakos sie mial. 

/Kubus Puchatek – Alan Alexander Milne/

Jako dziecko bardzo pragnelam byc kims kto nie wierzy w bajki, by byc dorosła. Dzis chcialabym poczuc sie jak dziecko. Beztrosko, ze spojrzeniem w marzenia bez rozczarowan. Bo im bardziej stajesz sie dorosly tym mniej marzen Ci pozostaje. Moze dlatego warto czasami poczuc sie jak dziecko, bez wzgledu na spojrzenia innych. Ludzie czesto nie sa przyjazni Twojej przestrzeni, tej, w ktorej dzieje sie radosniej. Wola przecietnosc, taka jaka nie wykracza poza sfere ich mozliwosci, choc niekoniecznie marzen. Kazdy z nas ma w sobie cos z egocentryka, ale tez i swiadomosc, ze im bardziej dostrzega zycie obok siebie, tym czuje sie szczesliwszy. Bo tylko takie odczucie wzgledem drugiej osoby pozwala na przyjazn. Przyjazn, ktora musi byc wolnym wyborem, nigdy czyms w zamian. To dobroc, ktora zdarza sie tylko tam, gdzie sie jej nie oczekuje i podobnie sie odwdziecza.

Wczoraj wyladowalam w Malmö, to tylko godzina lotu. Niesamowite, jaki sloneczny jest swiat ponad chmurami. Za kazdym razem kiedy lece zastanawiam sie jak chmury to robia, ze wygladaja tak przyjaznie z drugiej strony.

Krotka wizyta w porcie jachtowym i kierunek dom. Ciepla herbata, prysznic i dosc. Padlam. Nieczynna fizycznie po kilku nieprzespanych wczesniej nocach.
Wieczorem przygotowalam sobie ciuchy, a rano pojechalam na Bulltofta, w jedno z moich ulubionych miejsc do biegania. Dwie trasy o dlugosci 5 km i 2,5 km w zroznicowanym terenie. Troche podbiegow, troche technicznych odcinkow, cala trasa usypana miekkim, specjalnie przygtowanym, drobnym szutrem. Zielen, mnostwo zieleni wokol. Dwa wieksze jeziorka, na nich kaczki, labedzie. Wokol mnostwo drzew i gdzieniegdzie jeszcze wychylajace sie do slonca zonkile. Po dziesieciu kilometrach czulam sie jak po dobrej kawie. Lubie takie poranki z biegowym latte. Moze jutro tez obudze sie przed sloncem i zaserwuje sobie takie porzadne biegowe espresso. W dziecinstwie wprawdzie nie pija sie kawy, ale biega w podobnym poczuciu wolnosci. Dzis dzieki bieganiu nie tylko „jakos sie mam”, ale mam sie lepiej, a dzieki przyjazniom, mam sie bardzo. I nijak ma sie tu Klapouchy, bo kiedy biegne czuje sie jak rozbrykany Tygrysek. Taka jest moja biegowa bajka, a bajki, zawsze dobrze sie koncza.

fot. Ola Janiszewska

Reklamy

Autor: Ola

Codzienność dzielę z bieganiem, kolarstwem górskim i pływaniem. Jestem wiernym miłośnikiem muzyki, jazzowych maratonów i ciepłych, miękkich nut. Fotografia, poezja, pisanie to poza sportowe pasje. Sądzę, że najlepszą pożywką mózgu jest jego dziki stan, bo wtedy świat dzieje się bardziej intensywnie. Z wykształcenia marketingowiec, w życiu „łamigłówek” i pasjonatka ruchu. Ludzie i ich świat, są dla mnie ważni. Redaktor treningbiegacza.pl , członek Yacht Klub Polonia Malmö w Szwecji, współorganizator koncertów muzycznych i zlotów żeglarskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s