….i po maratonie….


zazwyczaj to prawie tydzień laby sobie robię, tym razem już dzień po, wybrałam się na trening, i wcale nie był on regeneracyjny, skończyło się na dyszce, miejscami z tempem poniżej 5 min czy około 4.30 min, i tym sposobem pożegnałam się z moimi ukochanymi zakwasami, bo przyznać się muszę, ze bardzo je lubię 🙂 a swoją drogą jak tu nie pójść pobiegać w taką super pogodę 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s