Jadę do Rudy Śląskiej…


Zawsze przed każdym startem się boje… Bez względu, czy jest to bieg na 5, czy 100km. Ultra boje się bardzo, ale gdybym dała sobie spokój ze strachu, ze słabego przygotowania, czy z jakichś innych powodów, to ciężko by mi było się pozbierać psychicznie… Wole umierać na trasie z bólu, niż w domu wewnętrznie…:)

Dla mnie „zarżnięcie” się fizyczne, to relaks dla psychiki… W tym odnajduje siłę i tak się zbieram do pracy…

Nie potrafię się usprawiedliwiać i nie nauczyłam się jeszcze sobie mówić „nie” jak już zaplanuje jakiś start.. Wiadomo, odkąd mam dzieci nie mogę sobie pozwolić na nieprzemyślane i drogie starty, ale to co jest realne logistycznie, nie jest nierealne fizycznie… A na pewno staram się próbować…

Jeden komentarz na temat “Jadę do Rudy Śląskiej…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: