W piątek…


… nie miałam możliwości iść pobiegać w terenie. Rano wyprawiłam męża do pracy ,a potem dzieci do szkoły. Jak już byłam sama to poćwiczyłam mięśnie brzucha i mięśnie pleców, na to miałam 30 minut; potem śniadanie i do biura na zebranie, które trwało do godziny 11.30. Po zebraniu na zakupy dla 12 osobowej rodzinki i do kuchni robienie obiadku dla wszystkich. Przygotowywałam obiad, gdy zaczęły schodzić się dzieci. I dalej brak możliwości biegania, dopiero jak się uporałam z obiadem i lekcjami około godziny 16.30 mogłam poświecić chwilkę dla siebie i zaczęłam szykować się na bieżnie na której przebiegłam 8km.

Za to jutro dzieci idą na capoeirę a ja z mężem na 21 km .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s