Panda Yolanda


Wiosna mówiła, że przyjdzie w weekend. Choć nie wiem, czy dogada się ze słońcem. Oby!

Jak mi się chce, do nut. Do pianina. Do gitary. Do tego co kiedyś potrafiły palce, bo pamiętał je mózg. Nie potrafię odnaleźć szufladek, w których zapisane były biało-czarne klawisze fortepianu. Oj, jak chciałabym znowu myśleć wiolinowo.

Nie pobiegałam rano, nie podjęłam tego kroku wieczorem. Dałam stopom wolne, przyda im się oddech. Poszłam na kawę, do kuzynki, Pandy Yolandy. Ma fajne, czerwono-ścienne mieszkanie. Były i gołębie na balkonie. Dwa. Były, bo już ich nie ma. Całkiem pierzaste były, takie zwykłe dachowce. Lubię dachowce, czy to koty czy inne stwory. Po gołębiach dziś nie ma śladu, wyprowadziły się. Nie wiem, jakiej Jola słucha muzyki, ale może nie tolerowały nawyków nowego lokatora ;-).

Żeby nie popaść w bezruchową depresję, wybrałam dziś dwa kółka. Pedałowałam w deszczu, w rowerowych spodniach trzy czwarte. Lampki, odblaski, pełen efekt choinkowy, mimo iż bliżej do świąt wielkanocnych niżeli do wigilijnej gwiazdki. Ścigałam się z autobusem linii miejskiej, potem do akcji wkroczyła koparka, ale z nią nie miałam żadnych problemów sprinterskich. Był też pan na szosówce w niebieskiej czapce. Śmignął, szuuu! I już go nie było. Bez kasku, o zgrozo!
Ja za to czułam się bezpiecznie w swojej skorupce na głowie, bo nigdzie się bez niej na jednośladzie nie ruszam. Dobrze, że biegać nie trzeba w kasku! Na pewno jednak warto pamiętać o tym, by być widocznym. Nie zaszkodzi choć jeden, dodatkowy odblaskowy element. Choć zdarza się, że ludzie patrzą na biegaczy jak na kosmitów, ale to chyba mi się podoba. Mogę być Alfem, albo ET. Lubię świecić seledynem w nocy. I lubię kolorowo biegać!

Teraz pozostaje mi tylko przekonać Pandę Yolandę do ruchu, choćby w poszukiwaniu zagubionych gołębi. To może być fajny bieg na orientację z wyczuciem ornitologicznym.  Niech będzie to mój taki mały, priorytet wiosenny.

Image

Autor: Ola

Codzienność dzielę z bieganiem, kolarstwem górskim i pływaniem. Jestem wiernym miłośnikiem muzyki, jazzowych maratonów i ciepłych, miękkich nut. Fotografia, poezja, pisanie to poza sportowe pasje. Sądzę, że najlepszą pożywką mózgu jest jego dziki stan, bo wtedy świat dzieje się bardziej intensywnie. Z wykształcenia marketingowiec, w życiu „łamigłówek” i pasjonatka ruchu. Ludzie i ich świat, są dla mnie ważni. Redaktor treningbiegacza.pl , członek Yacht Klub Polonia Malmö w Szwecji, współorganizator koncertów muzycznych i zlotów żeglarskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: